Dowcip od księdza (1119)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Młoda żona skarży się swojej matce:

- Już mnie nie bawią rozmowy z mężem.

- Dlaczego?

- Co ciekawego może powiedzieć człowiek, który nigdy, w żadnej sprawie nie ma racji?

Ps. Myślenie, że zawsze mamy rację wcale nie pomaga w budowaniu relacji.

W aptece:

W aptece:

 - Macie jakiś środek na porost włosów?

- Mamy.

- Dobry?

- Panie, rewelacyjny! Widzicie tego wąsacza za kasą?

- No i?

- To moja żona, próbowała tubkę zębami odkręcić.

Ps. Najlepsze rekomendacje zawsze związane są ze sprawdzeniem produktu.

Na ławce w parku siedzi młodzieniec i zajada cukierek za cukierkiem. Siedzący obok starszy jegomość mówi:

- Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby.

Młody popatrzył na gościa i odpowiedział:

- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.

- Tak? A też jadł tyle cukierków?

- Nie, on się po prostu nie wcinał w nie swoje sprawy.

Ps. Mimo wszystko cięta riposta może czasem ocalić czyjeś „zęby”.

- Wiesz kochanie - mówi mąż do żony. - Jesteśmy już 20 lat po ślubie, ale jeszcze nigdy nie zrobiłaś mi takiej dobrej kawy.
- Zostaw, to moja!

Ps. Jeśli to nie żart – to dramat.

Radiowóz wpada na drzewo. Z rozbitego pojazdu gramoli się dwóch funkcjonariuszy. Jeden mówi do drugiego:
- No, Stasiu, tak szybko na miejscu wypadku to jeszcze nigdy nie byliśmy.

Ps. Ważne, by mieć do siebie dystans.

Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:
- Jakie paskudne te lekarstwa, gorzkie i ohydne, przełknąć nie można!
- To nie lekarstwa. To obiad.

Ps. W niektórych sytuacjach zaskoczenie przychodzi zupełnie niespodziewanie.

Rozmawia dwóch sąsiadów:

- W żaden sposób nie mogę pozbyć się moich pluskiew z kanapy.
- A próbował pan wynosić kanapę na mróz?
- Próbowałem, ale wnoszą ją z powrotem.

Ps. Jeśli faktycznie dzieci nazywasz pluskwami, to nie dziw się, że brakuje im szacunku do ciebie.

Matka rano do syna:

Matka rano do syna: 
- Co to był za łomot w nocy, jak wróciłeś? 
- A nic, kurtka mi spadła. 
- To co tam było w tej kurtce? 
- Czy naprawdę to takie istotne?

- No co było w tej kurtce?

- Ja.

Ps. W niektórych sytuacjach, po pierwszym pytaniu, nikt nie zadaje już kolejnego.

Przychodzą dwa termity do restauracji. Kelner pyta:
- Co dla państwa?
- Stolik dla dwojga.

Ps. Kiedy pozwalasz, aby termity zasiadły w restauracji – licz się ze stratami.

Profesor egzaminuje studentkę. Kiedy na kolejne pytanie nie otrzymuje odpowiedzi, zaczyna przeglądać jej indeks.
- Widzę, że z innych egzaminów też ma pani same niedostateczne. Jaki jest właściwie pani ulubiony przedmiot?
- Smartfon.

Ps. Trudno się nie zgodzić, że dla wielu ulubionym przedmiotem na studiach jest smartfon. 

Strona 4 z 56
Top