Dowcip od księdza (1004)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Dzielnicowemu udało się odkryć kryjówkę fałszerzy pieniędzy i zadzwonił do swojego szefa - komisarza policji:
- Nowo wydrukowane banknoty zostały skonfiskowane, będzie tego ze sto tysięcy. Zaraz to do pana przyniosę.
- To bardzo niebezpiecznie jest iść ulicą z taką ilością pieniędzy w kieszeni. A banknoty są dobrze podrobione?
- Bardzo dobrze! Wyglądają jak prawdziwe, proszę pana. Są wszystkie stopnie ochrony, znaki wodne - wszystko jest na swoim miejscu.
- Obok masz bank. W takim razie bezpieczniej będzie jak mi je wyślesz przekazem!

Ps. Czasami logika zawodzi.

Norwegowie i Szwedzi zorganizowali zawody w wędkarstwie podlodowym.
Szwedzi ciągną jedną rybę za drugą, a w wiaderku Norwegów pusto.
Wysłali więc szpiega do Szwedów. Ten wraca i relacjonuje:
- Szwedzi robią wszystko tak, jak my. Takie same wędki, takie same przynęty. Jedyna różnica polega na tym, że z jakiegoś powodu wywiercili dziury w lodzie.

Ps. Czasem ta jedna różnica sprawia, że nie ma szans na wygraną.

Przychodzi mężczyzna do apteki i mówi:
- Poproszę lekarstwo na zachłanność. Tylko dużo, dużo, dużo!

Ps. Niektórych lekarstw nie kupimy nawet w najlepszej aptece.

Więzień idzie do biblioteki więziennej, by pożyczyć pewną książkę.

Bibliotekarz mówi:
- Nie mamy tej książki, ale mamy jej autora.

Ps. Są takie miejsca, gdzie czasem łatwiej o autora niż o książkę.

Na lotnisku pasażer jest przepytywany przez celniczkę:
- Nazwisko?
- Smith.
- Narodowość?
- Brytyjska.
- Był pan karany?
- Przepraszam, nie wiedziałem, że to jest nadal wymagane.

Ps. Nie każdy taki żart na lotnisku skończył się pozytywnie.

Dzwoni znajomy z Moskwy do kolegi w Nowosybirsku i pyta:
- Ile u was mrozu?
- No jakieś 25 stopni poniżej zera.
- Tak? A w radiu podawali, że minus 40.
- To chyba na dworze, ale nie wiem – nie wychodziłem dziś.

Ps. Bardzo szybko jesteśmy w stanie ocenić nie tylko temperaturę w Nowosybirsku, i wykazać sprzeczności.

 

Mężczyzna częstuje gości ziemniakami, chwaląc się, że pochodzą z własnego ogródka.
- Przecież ty nie masz działki - dziwią się goście.
- Nie, ale wykupiłem dla siebie miejsce na cmentarzu i tymczasem posadziłem tam kartofle.

Ps. Niektórych zapisów regulamin cmentarza nie przewidział.

Sala operacyjna. Wszystko jest już gotowe na złożoną operację chirurgiczną. Pacjent leży, przychodzi chirurg. Pacjent patrzy uważnie i mówi do chirurga:
- Doktorze, chyba już was gdzieś widziałem.
Anestezjolog tymczasem zaczyna usypiać pacjenta. Chirurg zaś zakłada rękawiczki i odpowiada:
- Tak, pamiętam. Poznałem cię od razu. To ty mnie oszukałeś i sprzedałeś mi dyplom ukończenia studiów medycznych za cenę dwukrotnie wyższą od rynkowej.

Ps. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

Dwóch mężczyzn jedzie pociągiem. Na każdej stacji jeden gdzieś szybko wychodzi i wraca, tuż przed odjazdem pociągu, ledwo oddychając. Drugi nie mógł pohamować ciekawości i pyta:
- Gdzie pan szanowny tak biega?
- Od kardiologa wracam. Powiedział, że mogę w każdej chwili umrzeć. Dlatego kupuję bilet tylko do następnej stacji.

Ps. Niektóre rady, źle zrozumiane, wcale nie przedłużają życia.

Ksiądz na katechezie tłumaczy:
- Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu.
Na to Jasiu:
- Mój tata ciągle to powtarza i zawsze żyje zgodnie z tą zasadą.
Ksiądz zaskoczony pyta:
- A kim z zawodu jest twój tata?
- Bokserem.

Ps. Okazuje się, że ze słowami Jezusa identyfikują się różne grupy społeczne.

Strona 4 z 51
Top