Dowcip od księdza (855)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc:
- Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy!
- Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie! Jeszcze ktoś chce wsiąść!
Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą:
- No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę!

Po czym, po fali oburzenia, dodaje:

- Żartowałem.

 

Ps. Niektóre żarty mogą się źle skończyć.

Jasio zmienił szkołę i na pierwszej lekcji języka polskiego pani go pyta: 
- Jasiu znasz Mickiewicza, Sienkiewicza i Makuszyńskiego? 
- A czy pani zna Łysego, Grubego lub Zenka? 
- Nie.
- To co mnie pani straszy swoją bandą?!

Ps. Czasami, po pierwszej lekcji, wiadomo dlaczego uczeń zmienił szkołę.

Słoń i mrówka postanowili wybrać się na wiśnie. Przez płot przeszli do ogródka sąsiada. Nagle słyszą czyjeś kroki. Mrówka mówi:
- Słoniu, schowaj się za mną! Ja się mniej rzucam w oczy!

Ps. Zdolność oceny rzeczywistości bardzo pomaga w życiu.

Idą dwa niedźwiedzie polarne przez pustynię. Jeden mówi do drugiego:
- Zobacz, ale tu musiało być ślisko!
Na to drugi:
- Czemu tak uważasz?
- No zobacz, ile tu piasku nasypali.

Ps. Niestety, czasem zachowujemy się bardzo podobnie, jak niedźwiedzie na pustyni.

Dlaczego wśród załogi astronautów jest zawsze kobieta? 
- Bo kiedy załoga zgubi się w kosmosie, kobieta przynajmniej zapyta o drogę.

Ps. Jako mężczyźni możemy śmiać się z faktu chęci pytania o drogę w kosmosie, a z drugiej strony warto się zastanowić, czy nie jesteśmy zbyt zadufani, by zawsze wszystko wiedzieć.

Przyjaciel do przyjaciela:
- Coś taki zmartwiony?
- Bo wiesz, głupia sprawa... Czekałem na peronie na żonę, a ona nie przyjechała. Boję się, że może być w domu już od wczoraj.

Ps. Nawet drobne kłamstwa szybko wychodzą na jaw.

 

Dzwoni telefon. Pan Pies odbiera i mówi:
- Hau!
- Halo?
- Hau!

- Nic nie rozumiem.
- Hau!
- Proszę mówić wyraźniej!
- H jak Henryk, A jak Adam, U jak Urszula - Hau!

Ps. Mając psie nazwisko, dobrze jest mieć do niego dystans, umiejąc żartować z siebie.

Dzwoni telefon:

Dzwoni telefon:
- Pan Kowalski?
- Tak.
- To pan wczoraj wyciągnął z wody mojego tonącego synka?
- Tak.
- Oddawaj czapkę złodzieju!

Ps. Niektórzy nie potrafią się ucieszyć z żadnej sytuacji, ale we wszystkim zawsze widzą problem.

Jedzie rolnik wozem, uderzył konia batem. Koń odwraca łeb i mówi:
- Jeszcze raz mnie uderzysz to tak ci oddam, że się w lustrze nie poznasz!
Rolnik zdziwiony mówi:
- Pierwszy raz słyszę gadającego konia!
- Ja też - przytaknął siedzący obok chłopa pies.

Ps. Najciekawsze jest to, że to z czego się śmiejemy, dla Boga nie jest niemożliwe. Mamy jednak bardzo wąskie myślenie.

Mężczyźni rozmawiają przy herbatce w klubie seniora.
Jeden nagle pyta:
- Mietek, a czy w tym tygodniu nie przypada wasza pięćdziesiąta rocznica ślubu?
- Owszem.
- I co planujesz?
- No... Pamiętam, jak na dwudziestą piątą rocznicę zawiozłem żonę do Francji.
- Serio? A co zrobisz w tę pięćdziesiątą?
- Hm... No może bym po nią pojechał?

Ps. Czasem niektórzy żonaci mężczyźni potrzebują dużo czasu, aby odkryć, że żona to największy skarb.

Strona 2 z 43
Top