Dowcip od księdza (1369)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Przejście graniczne. Upał. Do samochodu podchodzi celnik i pyta:
– Alkohol, papierosy?
– Nie, nie, dziękuję – odpowiada kierowca.
– Skoro jednak pan tak uprzejmy, to poproszę mrożoną kawę.
Ps. Dobrze jest mieć dystans do siebie, by tak żartować. Gorzej, gdy człowiek faktycznie tak myśli.
Na peron wbiega mężczyzna z walizą i pyta:
– Panie, panie, jaki to pociąg?!
– Żółty!
– No, ale dokąd?
– Przecież do połowy!
Ps. Jak trafisz na kogoś, kto nie ma zbyt wiele do powiedzenia – nie brnij w pytaniach.
Chłopczyk chwali się koledze:
− Na wakacjach pływałem z moim tatą! On pływa w marynarce!
− Phi! Ja z moim też pływałem! Ale mój pływa normalnie, w kąpielówkach!
Ps. Rozmowy dzieci są urocze, ponieważ pokazują, jak wiele rzeczy jeszcze przed nimi do odkrycia.
Męskie rozmowy o urlopie:
− Założyliśmy się, kto najdłużej wytrzyma w wodzie. Jacek wytrzymał minutę, więc pytamy go, jak to zrobił.
A on na to:
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Zenek − 2,5 minuty i mówi to samo:
- Trening, tylko trening!
− A ty długo wytrzymałeś?
− Ja? Wygrałem! Ponad 4 minuty.
− Jak to zrobiłeś?!
− O coś chyba zahaczyłem gaciami!
Ps. I niech ktoś powie, że niektóre zwycięstwa to nie jest dzieło przypadku.
Sanatorium, kawiarnia na uzdrowiskowym deptaku. Pani zalotnie pyta pana:
– Panie Romanie! Niech mi pan, taki elegancki mężczyzna, znawca płci pięknej, powie: Czy pana zdaniem kobieta po pięćdziesiątce może jeszcze się podobać?
– Naturalnie, pani Regino. A po dwóch jeszcze bardziej.
Ps. Niektóre komentarze trzeba po prostu zachować dla siebie.
Wywiad ze znanym piosenkarzem:
− Jak wygląda twój dzień?
− Rano otwieram oczy, wyciągam flaszkę i piję…
− Ależ nasz wywiad będą oglądać także dzieci. Proponuję zamiast flaszka mówić na przykład… książka.
− Spoko. Potem wstaję z łóżka, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi nasz basista ze swoją książką, niestety zwykle kolorową i czytamy ją razem. Po południu w drodze na próbę idziemy do księgarni i kupujemy dwie nowe książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do naszego perkusisty i tam do upadłego czytamy jego rękopisy.
Ps. Niestety życie artystów czasem nastawione jest na dużą ilość „czytania”.
Mężczyzna jedzie na ryby: złoty łańcuch, sygnet, zegarek wart setki tysięcy, złota wędka, kołowrotek wysadzany diamentami. Raptem… złowił złotą rybkę! Chce ją wrzucić do wody, bo mała, ale rybka woła:
− Rybaku! A trzy życzenia?!
− No co ty?!!! Trzy?!!! Dobra, mów, się zobaczy, co mogę dla ciebie zrobić.
Ps. I niech ktoś powie, że bajkowa wiedza nie jest ważna.
Lekarz do pacjenta:
− Stan pana zdrowia jest fatalny, nerwy ma pan zszarpane do granic możliwości! Czemu
należy to przypisać?
Pacjent, po namyśle:
− Może wędkarstwu, panie doktorze.
− Co pan mówi?! Przecież wędkarstwo uspokaja nerwy!
− W zasadzie tak. Ale ja już dziesięć lat wędkuję bez zezwolenia.
Ps. Dobra diagnoza problemu sprawia, że szybciej można go pokonać.
Złote wesele dziadków. Zaciekawiony wnuk pyta:
− Jak minęło wam tych 50 lat małżeństwa?
− Jak 5 minut! – mówi babcia.
− 5 minut? − mruczy dziadek. − Chyba pod wodą i bez powietrza.
Ps. Dogadywanie się w relacjach zawsze wymaga długiego czasu.
Klient do sprzedawcy w sklepie z zegarkami:
− Czy jest pan pewien, że ten zegarek będzie chodził?
− Nie, jestem pewien, że trzeba go nosić!
Ps. Na głupie pytania można usłyszeć głupie odpowiedzi.
Strona 2 z 69

Top