Dowcip od księdza (703)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Przyszła babcia do lekarza. Lekarz pyta:
- Co pani dolega?
- Brzuch mnie boli.
- A co pani jadła?
- Śledzie w puszce.
- Były świeże?
- Nie wiem, bo nie otwierałam.

Ps. Nie stosując się do instrukcji musisz się liczyć z „bólem brzucha”.

Po ogoleniu klienta fryzjer mówi:
- Gotowe. Płaci pan 8 złotych.
- Jak to? Przed goleniem mówił pan, że będzie kosztować 5 złotych!
- Tak, mówiłem, ale musi pan dopłacić za trzy opatrunki, które panu założyłem na rany.

Ps. Aby uniknąć zbędnych kosztów, dobrze jest zawsze poznać całą ofertę.

Do klubu golfowego przyjęto nowego członka. Bardzo się przechwalał prezesowi klubu i opowiadał o swoich nieprawdopodobnych sukcesach. Prezes zabrał go na pole i poprosił o pokaz umiejętności. Oczywiście facet grał fatalnie, kijem zbierał ziemię zamiast piłki, nigdy nie trafiał do dołka, nie miał o niczym pojęcia. Na koniec zapytał:
- No i co pan sądzi o mojej grze?
- Cóż, jest bardzo interesująca, ale nie sądzę żeby wyparła golfa.

Ps. Umiejętność delikatnego zwrócenia uwagi to wielka sztuka.

Dwóch alpinistów wspina się na górę. Nagle jeden z nich wpada w szczelinę. Drugi krzyczy do niego: 
- Wszystko w porządku? Cały jesteś? 
- Tak, tak! - odpowiada głos z oddali. 
- Zdaje się, że spadłeś z dużej wysokości! Jesteś pewien, że nic sobie nie zrobiłeś? 
- Nic mi nie jest - odpowiada głos jeszcze bardziej odległy. - Ale to dlatego, że jeszcze nie skończyłem spadać!

Ps. Nie ma to, jak mieć dystans do samego siebie.

Przyjaciel do przyjaciela:
- Słuchaj, wyczytałem gdzieś, że jest taka choroba, którą można leczyć koniakiem!
- Tak? A gdzie można się nią zarazić?

Ps. Umiejętność prawidłowego korzystania z alkoholu sprawia, że nie musimy „poszukiwać chorób”.

Jasiu jedzie na rowerze do kościoła, a ksiądz do Jasia: 
- Dlaczego nie wchodzisz do kościoła? 
Jasiu na to: 
- Bo nie ma kto mi popilnować roweru. 
Ksiądz odpowiada: 
- Duch Święty ci popilnuje. 
Jasiu wchodzi do kościoła i żegna się przed krzyżem: W imię Ojca i Syna. Amen. 
Ksiądz go pyta: 
- A gdzie "Duch Święty"? 
Jasiu odpowiada: 
- Poprosiłem przed wejściem by popilnował mi roweru.

Ps. Prostota dziecka pozwala Ducha Świętego zostawić przed kościołem.

Idzie facet ulicą i niesie w dłoniach dwie puste flaszki po wódce.
Spotyka go kumpel:
- Cześć! Co u Ciebie?
- Cześć. Żona kazała mi zabierać swoje rzeczy i wynosić się z mieszkania.

Ps. Niektóre spotkania na ulicy same za siebie mówią, w jak wielkich problemach jest człowiek.

W barze powiedziałem do kumpla:
- Po gatunku piwa, które pijesz potrafię stwierdzić jakim jesteś człowiekiem.
- Tak? To jaki ja jestem?
- Z ciebie jest kawał złodzieja.
- Dlaczego?
- Bo pijesz mój browar.

Ps. Nie tylko rodzaj piwa, ale sposób korzystania z niego dużo tłumaczy, jakimi jesteśmy ludźmi.

Sąd w USA wymierzył wyrok 130 lat więzienia. Sędzia pociesza skazańca:

- Niech się pan nie martwi - nie jesteśmy biurokratami. Odsiedzi pan tyle, ile pan będzie mógł.

Ps. Czasem ktoś nie żartuje, a my wolelibyśmy żeby to był żart.

Do agencji reklamowej wpada mężczyzna z wielkimi planszami, rzuca na stół dziesiątki projektów.

Pan z agencji pyta szyderczym głosem:

- I co? Pewnie ma być na jutro?

Mężczyzna na to:

- Jakbym chciał na jutro, to przyszedłbym jutro.

Ps. W niektórych sytuacjach nie jest łatwo się nie zdenerwować.

Strona 8 z 36
Top