Dowcip od księdza (919)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

- Chyba dam żonie więcej swobody - mówi kolega do kolegi.
- To co zrobisz?
- Rozbuduję kuchnię.

Ps. Kiedy pojawia się żart sytuacyjny - dobrze jest się też nim ucieszyć.

- Gdzie się wybierasz w tym stroju?
– Na bal przebierańców. Jestem żółwiem.
– Ale przecież ta impreza jest dopiero jutro.
– Wiem. Jestem żółwiem.

Ps. Dobrze jest nie patrzeć na wszystkich swoją miarą.

- Jasiu, jak nie umyjesz szyi to nie pójdziesz do szkoły - mówi mama do Jasia.
- Dobrze mamo, nie pójdę.

Ps. Niektóre zakazy wcale nie działają wychowawczo.

Mama szykowała się do przyjęcia imieninowego i wysłała Jasia do sklepu po rodzynki do ciasta. Jasiu je kupił, ale wracając do domu spotkał kolegę i razem zjedli rodzynki. Kolega dał mu więc garść śrutu. Nazajutrz mama Jasia spotyka sąsiadkę i pyta:
- Jak tam po wczorajszych imieninach?
- Dziękuje świetnie. Tylko jak mąż rano kichnął to kota zastrzelił.

Ps. Zamienniki często sprawiają niepożądane skutki.

Biegnie zmęczony Piotruś do higienistki:
- Proszę pani, pies mnie ugryzł.
- Pokaż gdzie.
- Tam na rogu, koło szkoły.

Ps. Komunikacja jest ważna na wszystkich poziomach.

 

Nauczycielka pyta dzieci:
- Kto wie, co to jest higiena?
Piotruś odpowiada:
- Ja wiem!
- Proszę mów:
- Higiena to taki duży kotek z Afryki.
- Mówisz o hienie, a nie o higienie.

Ps. Dwie zmienione literki i wszystko wygląda zupełnie inaczej.

 

Jaś chwali się mamie:
- Dzisiaj jedyny podniosłem rękę, gdy pani pytała dzieci.
- A jakie było pytanie?
Jaś na to:
- Kto wybił okno na korytarzu?

Ps. W niektórych sprawach bycie „pierwszym” wcale nie pomaga.

Jaś przychodzi do budki z goframi i mówi:
- Poproszę gofera.
- Jasiu nie mówi się gofera tylko gofra.
Następnego dnia przychodzi i mówi:
- Poproszę gofera.
- Jasiu ile razy mam Ci powtarzać? Nie mówi się gofera tylko gofra.
Jeszcze raz przychodzi i mówi:
- Poproszę gofra.
- Jasiu wreszcie się nauczyłeś, a z czym chcesz?
- Z dżemorem.

Ps. Nauka nie idzie w las, ale trochę czasu jednak potrzeba.

W lesie synek pyta tatę:
- Co to za ptak?
- Dzięcioł.
- A co on robi?
- Stuka w drzewo.
- A dlaczego nie chcą wpuścić go do środka?

Ps. Przy dzieciach łatwo jest uczyć się cierpliwości.

- Jasiu, kto jest najbardziej leniwy w twojej klasie? - pyta ojciec.
- A co to jest leniwy?
- To znaczy, że ktoś nic nie robi, tylko się przygląda, jak inni pracują.
- A, to nasz pan od matematyki - odpowiada spokojnie Jaś.

Ps. Zachowania i wymagania innych rozumiemy czasem dopiero po latach.

Strona 8 z 46
Top