Dowcip od księdza (921)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Pacjent skarży się doktorowi: 
- Panie doktorze, nie mogę usnąć. Przewracam się z boku na bok i nic!
- Też bym nie zasną, gdybym się tak wiercił.

Ps. Dobre jest to, kiedy na żarcie lekarz nie zakończy swojego leczenia.

Psychiatra do kryminalisty:
- Ja opowiem panu bajkę, a pan ją dokończy.
- Dziadek i babcia posadzili rzepkę.
Kryminalista kończy:
- A rzepka odsiedziała swoje, wyszła i załatwiła dziadka i babcię.

Ps. Brutalna rzeczywistość niekiedy jest bardzo prawdziwa.

Przedstawiciel handlowy puka do drzwi. Otwiera mu kobieta. 
- Dzień dobry, uszanowanie, łaskawa pani. Czy pozwoli pani, że przedstawię jej nasz najnowszy hit z dziedziny urządzeń gospodarstwa domowego, o którym pani sąsiadka twierdzi, że nie może sobie pani na niego pozwolić?

Ps. A mówi się, że wiele rzeczy nie kupujemy ze względu na opinię innych.

Rozmawiają dwie serdeczne przyjaciółki:
- Jak ci się podobało moje zdjęcie?
- Świetne. Właśnie tak powinnaś wyglądać. 
- Na tym zdjęciu jestem zupełnie niepodobna do siebie!
- Więc powinnaś być wdzięczna fotografowi!

Ps. Czasem trudno wybrnąć z sytuacji, w której nie ma dla drugiej strony miłej odpowiedzi.

- A jutro... - mówi psycholog z Poradni Małżeńskiej - ...proszę przyprowadzić ze sobą żonę i wtedy przedyskutujemy spokojnie wasz problem.

- To musi się Pan zdecydować. Albo mam przyprowadzić żonę, albo mamy spokojnie coś przedyskutować.

Ps. Czasami nikomu nie jest do śmiechu wobec zaistniałej sytuacji, która już wielokrotnie była przerabiana.

Stoi mężczyzna na parapecie jedenastego piętra z zamiarem skoku, ale stwierdził, że jest za wysoko, chciał się wycofać i niechcący wypadł. Leci i krzyczy:

- Boże spraw żebym przeżył: nie będę pił, palił, przeklinał i kłamał.

Spadł, podniósł się otrzepał i powiedział:

- Człowiek w szoku to takie głupoty gada.

Ps. Niestety większość zabaw, nawet z niższych pięter, nie kończy się happy endem.

Jasio pyta taty:

Jasio pyta taty: 
- Tato, gdzie leży Afryka? 
Ojciec długo myśli, i w końcu mówi: 
- Chyba niedaleko, bo w mojej firmie pracuje murzyn i dojeżdża do pracy na rowerze.

Ps. A wielu mówi, że geografia nie jest nam do niczego potrzebna.

 

Żona pyta męża:

Żona pyta męża:
- Czy widziałeś kiedyś pogięty banknot 100 zł?
Mąż na to znudzonym głosem:
- Nie.
- To popatrz na to - mówi żona i gniecie banknot 100 zł.
Po chwili znowu pyta męża:
- Czy widziałeś pogięty banknot 200 zł?
- Nie - ponownie odpowiada znudzonym głosem mąż.
- To popatrz na to - mówi żona i gniecie banknot 200 zł.
Następnie pyta:
- A widziałeś pogięte 100 tys. zł?
Mąż na to zaciekawionym głosem odpowiada:
- Nie.
- To sobie zobacz, stoi w garażu.

Ps. Czasem przedstawianie trudnej rzeczywistości nie musi się dokonywać tak drastycznie.

 

Biegnie mężczyzna za odjeżdżającym z peronu pociągiem, macha rękami i krzyczy. W końcu pociąg znika powoli w oddali. Zdyszany mężczyzna ciężko opada na ławkę. Podchodzi do niego kolejarz:
- Co, spóźnił się pan na pociąg?
- Nie, kurczę, wyganiałem go z dworca!

Ps. Wobec niektórych pytań zostaje tylko zażartować.

Kryzys. Spotykają się dwaj właściciele firm:
- Słuchaj, ty swoim pracownikom jeszcze wypłacasz pensję?
- Nie.
- I ja też nie.

- A oni i tak przychodzą do pracy?
- No przychodzą.
- U mnie też.
- Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?

Ps. Nie broniąc się przed chciwością, naprawdę wiele można zniszczyć.

Strona 1 z 47
Top