Dowcip od księdza (856)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Mamo, z mego listu do św. Mikołaja wykreśl kolejkę elektryczną, a wpisz łyżwy.
- A co, nie chcesz już pociągu?
- Chcę, ale jeden już znalazłem w waszej szafie.

Ps. Jeśli chcemy utrzymać tajemnicę „pociągu” - powinniśmy się trochę przyłożyć.

Panie kierowniku, chciałbym panu zakomunikować, że ożeniłem się wczoraj.
- Gratuluję! Bardzo cenię sobie żonatych współpracowników. Zawsze chętniej zostają w biurze po godzinach pracy.

Ps. Należy wierzyć, że to tylko żart.

Babcia nazbierała w lesie chrustu i niesie do domu. Po drodze spotyka wnuka.
- Babciu, ciężko ci nieść te dreweczka?
- Oj, ciężko wnusiu, ciężko.
- To po co tyle nazbierałaś?

Ps. Kiedy pytanie wnuczka to nie jest złośliwość tylko błoga nieświadomość – jest szansa na zmianę.

Rozmowa w sprawie pracy:
- A jak wygląda u pana sprawa języków obcych?
- Znakomicie. Poza polskim wszystkie języki są mi obce.

Ps. Znawcy mówią, że wystarczy dobrze napisane CV i bez znajomości angielskiego możesz podjąć pracę, jako tłumacz.

Mama śpiewa córeczce piosenkę na dobranoc. Śpiewa po raz 1, 2, 3, 4, 5, 6... Nagle córeczka pyta:
- Mamo, kiedy przestaniesz śpiewać, bo chcę już iść spać.

Ps. Matka, która słucha, przestanie śpiewać.

Podobno zmieniłeś pracę - mówi kolega do kolegi.
- Tak, zrobiłem to ze względów zdrowotnych.
- A co ci dolega?
- Mnie nic, ale mojemu szefowi robiło się niedobrze na mój widok.

Ps. Czasem, żeby się usprawiedliwić - ludzie wykorzystują każde argumenty. A i tak praca pozostaje pracą.

Dlaczego nie wstajesz? - pyta Marka w autobusie starsza pani i spogląda na niego karcąco.
- Już ja dobrze panią znam. Ja wstanę, a pani zajmie mi miejsce.

Ps. Kiedy ktoś ma z kulturą nie po drodze - możesz się spodziewać podobnych odpowiedzi.

Szef składu opałowego do nowego pracownika:
- Pracujesz ponad miesiąc, a nadal nie odróżniasz węgla od koksu!
- Ale już się od szefa nauczyłem, że tona ma 900 kg.

Ps. Trudno uczyć pracownika, gdy samemu się oszukuje.

Nie rozumiem, jak jeden człowiek może robić tyle błędów? - mówi nauczyciel do ucznia.
- Wcale nie jeden - odpowiada uczeń. - Pomagali mi brat i siostra.

Ps. Dodatkowe pytania ukazują dodatkowe okoliczności.

Piotruś był już na tyle duży, że można go było samego posłać na plebanię, by dostarczył coś księdzu. Mama tłumaczyła mu, jak ma się zachować:
- Jak tylko ksiądz proboszcz otworzy drzwi, powiedz - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Po powrocie synka, mama pyta:
- Zrobiłeś wszystko, co ci powiedziałam?
- Nie, bo księdza nie było w domu. Otworzyła gospodyni, więc powiedziałem - Zdrowaś Maryjo, łaski pełna.

Ps. Grunt to w żadnej sytuacji nie stracić głowy.

Strona 10 z 43
Top