Dowcip od księdza (1119)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Dzwoni znajomy z Moskwy do kolegi w Nowosybirsku i pyta:
- Ile u was mrozu?
- No jakieś 25 stopni poniżej zera.
- Tak? A w radiu podawali, że minus 40.
- To chyba na dworze, ale nie wiem – nie wychodziłem dziś.

Ps. Bardzo szybko jesteśmy w stanie ocenić nie tylko temperaturę w Nowosybirsku, i wykazać sprzeczności.

 

Mężczyzna częstuje gości ziemniakami, chwaląc się, że pochodzą z własnego ogródka.
- Przecież ty nie masz działki - dziwią się goście.
- Nie, ale wykupiłem dla siebie miejsce na cmentarzu i tymczasem posadziłem tam kartofle.

Ps. Niektórych zapisów regulamin cmentarza nie przewidział.

Sala operacyjna. Wszystko jest już gotowe na złożoną operację chirurgiczną. Pacjent leży, przychodzi chirurg. Pacjent patrzy uważnie i mówi do chirurga:
- Doktorze, chyba już was gdzieś widziałem.
Anestezjolog tymczasem zaczyna usypiać pacjenta. Chirurg zaś zakłada rękawiczki i odpowiada:
- Tak, pamiętam. Poznałem cię od razu. To ty mnie oszukałeś i sprzedałeś mi dyplom ukończenia studiów medycznych za cenę dwukrotnie wyższą od rynkowej.

Ps. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

Dwóch mężczyzn jedzie pociągiem. Na każdej stacji jeden gdzieś szybko wychodzi i wraca, tuż przed odjazdem pociągu, ledwo oddychając. Drugi nie mógł pohamować ciekawości i pyta:
- Gdzie pan szanowny tak biega?
- Od kardiologa wracam. Powiedział, że mogę w każdej chwili umrzeć. Dlatego kupuję bilet tylko do następnej stacji.

Ps. Niektóre rady, źle zrozumiane, wcale nie przedłużają życia.

Ksiądz na katechezie tłumaczy:
- Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu.
Na to Jasiu:
- Mój tata ciągle to powtarza i zawsze żyje zgodnie z tą zasadą.
Ksiądz zaskoczony pyta:
- A kim z zawodu jest twój tata?
- Bokserem.

Ps. Okazuje się, że ze słowami Jezusa identyfikują się różne grupy społeczne.

Jest zima, dwadzieścia stopni na minusie, kościół bez ogrzewania. Starsza kobieta podchodzi do organisty i pyta:
- Czy panu organy nie zamarzły?
- Nie, jeszcze żyję.

Ps. Dobrze jest w kościele, gdy organy nie zamarzają.

W sądzie:

W sądzie:
- Mam nadzieję, że świadek wie, co na niego czeka za składanie fałszywych zeznań?
- Tak, obiecali mi BMW.

Ps. Fałszywe zeznania w niektórych środowiskach są w cenie.

Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka.
- Nic na tej ziemi nie rośnie?
- A no nic - wzdycha Antek.
- A jakby tak zasiać kukurydzę?
- Jakby zasiać, to by urosła.

Ps. Trudno czekać na owoce, jak się nic robi.

Do sklepu na wsi wchodzi chłop i pyta:
- Czy są gwoździe?
- Nie ma.
- A grabie?
- Też nie ma.
- A może wiadra?
- Nie, nie ma.
- To dlaczego nie zamkniecie sklepu?
- Bo kłódek też nie ma.

Ps. Konkretne pytanie – konkretna odpowiedź – tak rozmawiać potrafią tylko mężczyźni.

Sędzia pyta:

Sędzia pyta:
- Zawód oskarżonego?
- Akrobata, Wysoki Sądzie.
- Woźny, proszę pozamykać okna!

Ps. Często ocena dotyczy tego, co ludzie widzą na pierwszy rzut oka.

Strona 10 z 56
Top