Dowcip od księdza (1566)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Egzamin poprawkowy. Profesor, doprowadzony do furii ignorancją studenta, otwiera drzwi na korytarz i krzyczy:
– Niech ktoś przyniesie tu marchew dla osła!!!
Student dodaje skromnie:
– A dla mnie kawę proszę, z mleczkiem.
Ps. Cięta riposta nie zawsze kończy się dobrze.
– Mój starszy brat jest dla mnie niedobry i wciąż się przechwala!
– Jak to?
– Bo kiedy zdobyłem podczas meczu gola, to on mówi, że nigdy nie zdobywał mniej, niż dwa. Jak zrobiłem domek dla ptaków – mówi, że on zbudował psu budę. A wczoraj, w moje urodziny, gdy kończyłem siedem lat, oświadczył, że w moim wieku miał już dziewięć…
Ps. Życie jednak pokazuje, że jak ktoś chce się czymś pochwalić, to zawsze znajdzie sposób.
– Czy to dyrektor szkoły?
- Tak.
- Proszę przekazać wychowawczyni klasy II a, że Staś nie przyjdzie dziś do szkoły.
– Oczywiście, a kto mówi?
– To ja, mój tatuś…
Ps. A podobno dzieci nie są kreatywne.
Poniedziałek w biurze. Kolega pyta koleżankę:
– Marta, która to godzina?
– Dziewiąta dwadzieścia.
– Boże! Ależ ten tydzień się wlecze!
Ps. Czasem wystarczy jedno zdanie, aby rozweselić ekipę.

– No i jak...

– No i jak się mieszka w akademiku? – mama pyta córkę.
– Fajnie! Mają nawet swój własny ceremoniał parzenia herbaty!
– Tak?
- Tak. Najpierw trzeba przejść po pokojach i poszukać czystego kubka, a potem bierzemy wysuszone z grzejnika saszetki po herbacie….
Ps. I kto powiedział, że życie studenckie jest nudne.
Szczęśliwa żona pędzi do męża:
– Kochanie, uwierzysz?! Nasz synek już chodzi!
– Tak? – słychać znad gazety. – To niech wyniesie śmieci.
Ps. Niestety, ale zaangażowanie niejednego ojca budzi wiele zastrzeżeń.
Nauczycielka matematyki zwraca się do klasy:
– Dziś będziemy uczyć się matematyki na komputerach!
– Huuurrra! Nareszcie! – cieszą się uczniowie.
– Cisza! A teraz kto mi powie, ile będzie osiem komputerów dodać siedemnaście komputerów?
Ps. Zanim się ucieszysz kolejnym pomysłem nauczyciela, pozwól sobie na luksus wysłuchania go do końca.
Mama pyta synka:
– Lesiu, napisałeś już list do Świętego Mikołaja?
– Tak mamusiu: „Kochany Mikołaju, proszę o narty, kask oraz grypę na zakończenie przerwy świątecznej”.
Ps. I niech ktoś powie, że dzieci precyzyjnie nie określają swoich marzeń.
Malutka myszka zobaczyła nietoperza. Oniemiała, wreszcie zerwała się i co sił pędzi do swojej norki.
– Mamo, mamo! – woła od progu. – Nie uwierzysz!!! Widziałam aniołka!!!
Ps. A mówią, że gdy nie potrafisz wszystkiego wyjaśnić, to nie tworzysz fikcji.
Na ławce siedzi dwóch meneli. W pobliżu zatrzymuje się kobieta i wita przechodzącego księdza:
– Proboszcz ma rękę w gipsie? Co się stało?!
– Cóż, wczoraj pośliznąłem się w wannie.
Na to menel pyta menela:
– Ty, co to jest wanna?
– Nie mam pojęcia! Niewierzący jestem.
Ps. W praktyce okazuje się, że kloszardzi mają niejednokrotnie większą wiedzę, niż kobieta z podwórka.
Strona 6 z 79

Top