Inspiracje (98)

Każdego dnia spotykamy w różnych miejscach ludzi którzy pomagają nam być coraz lepszymi. Także codziennie w naszym życiu różne wydarzenia stają się miejscem, w którym możemy coś nowego odkryć. To dzięki tym wszystkim sytuacjom i ludziom możemy czerpać inspiracje. Oczywiście dla wszystkich wierzących głównym źródłem inspiracji jest Bóg. W tym dziale chcę dzielić się wszystkim, co pomaga mi rozwijać moje pasje, odkrywać nowe możliwości.

ks. Rafał Jarosiewicz

Często słyszę słowa: Jaka okropna jest dzisiaj pogoda. A kto powiedział, że w strumieniach lejącego deszczu nie można dostrzec wspaniałego piękna? To od naszego nastawienia zależy, ile w otaczającym nas świecie faktycznie dostrzeżemy piękna, a na ile będziemy tylko malkontentami.

Pewien ksiądz miał bardzo ciekawe doświadczenie. Był na spotkaniu księży. Jeden ze współbraci kapłanów zwrócił mu publicznie uwagę. Choć sprawa była błaha, wywołała lawinę śmiechu zgromadzonych kolegów i ogromny ból upokorzenia w kapłanie. Opanowanie i nie „odbicie” w ten sam sposób „piłeczki” dało mu tyle światła i nowych, interesujących przemyśleń, że stało się to pomocą w zrobieniu kroku na kolejnym etapie osobistego rozwoju.

Trudno jest czasem nam przyjmować sytuacje, które zupełnie nie są przez nas przewidziane, jednak w planach Bożych nic nie dzieje się przypadkowo. Umiejętność znalezienia czegoś dobrego w tym, co nas zaskakuje to bardzo ważna i dobra cecha. 

95. Inspiracja z pokory

Dla chrześcijanina zajęcie ostatniego miejsca powinno być znakiem codziennej miłości bliźniego. Zajmując ostatnie miejsce Bóg przywiązuje do niego konkretne obietnice, tak jakby chciał powiedzieć: Ja trochę inaczej patrzę na świat, niż wielcy tego świata. Widzę każde uniżenie. Jeśli Bóg tak patrzy na sprawę pokory, to w decyzji pójścia tą drogą mieszczą się niesamowite dobra, które On chce, abyśmy odkryli. 

Współczesny świat nieustannie dąży do prestiżu, poklasku, znaczenia... Człowiekowi wmawia się nieustannie, że potrzebuje on wielu rzeczy, bez których rzekomo nie może się obejść. W sposób bardzo sztuczny stwarza się milionom ludzi wrażenie konieczności zaspokojenia zachcianek, jakby one były niezbędne do życia. Odpowiadając sobie na pytanie: Czego tak naprawdę potrzebuję, a co jest moim zaspokajaniem próżności? - mam szansę odkrywać prawdę o sobie samym. Biblia nie myli się, kiedy mówi o zajęciu ostatniego miejsca i uniżeniu siebie, jako o ogromnej szansie na rozwój.

Współczesny świat nieustannie dąży do prestiżu, poklasku, znaczenia... Człowiekowi wmawia się nieustannie, że potrzebuje on wielu rzeczy, bez których rzekomo nie może się obejść. W sposób bardzo sztuczny stwarza się milionom ludzi wrażenie konieczności zaspokojenia zachcianek, jakby one były niezbędne do życia. Odpowiadając sobie na pytanie: Czego tak naprawdę potrzebuję, a co jest moim zaspokajaniem próżności? - mam szansę odkrywać prawdę o sobie samym. Biblia nie myli się, kiedy mówi o zajęciu ostatniego miejsca i uniżeniu siebie, jako o ogromnej szansie na rozwój.

Księża Salezjanie, których założycielem jest św. Jan Bosko mają w swojej regule comiesięczne podsumowanie swojego życia, z rozliczeniem ze wszystkimi. Oznacza to, że muszą być przygotowani przynajmniej raz w miesiącu na śmierć. Osoby, które robiły takie ćwiczenie, z poza towarzystwa salezjańskiego, dzieliły się bardzo ważną refleksją. To pomagało zobaczyć, to czego nie widać na co dzień. Chodzenie w świadomości, że ten dzień może być moim ostatnim bardzo pomaga w tym, aby nie marnować żadnej chwili swojego życia.

Czasem odkładamy różne rzeczy, zwlekając do lepszego czasu lub lepszej sytuacji. Czasem usprawiedliwiamy się, że jeszcze jest tyle do zrobienia, a to co już powinno być zrobione nie jest tak ważne. W wielu sytuacjach, w których znaleźliśmy się w naszym życiu, rozpoczynamy działanie, gdy mamy przysłowiowy "nóż na gardle". Jak się potem okazuje, to co mieliśmy zrobić, wcale nie było takie trudne. Trzeba wziąć się i zrobić.

Czytając ostatnie inspiracje mogły przychodzić Ci pytania: Jak to jest, że jedne są bardzo długie, a innych prawie nie ma? Nie jest to bynajmniej robione po to, by prowokować, ale jeśli z długości inspiracji rodzi się inspiracja, to właśnie do takiego momentu chciałem doprowadzić. To, co Cię zaskakuje, nie musi być w żaden sposób problemem, ale realnie może pomagać w tym, aby faktycznie się rozwijać.

90. Inspiracja z szopki

Studiując w Warszawie poszedłem zobaczyć szopkę w kościele św. Anny. Wielokrotnie słyszałem, że tam artyści przygotowujący bożonarodzeniową scenerię szukają sposobu na ukazanie tajemnicy świąt, aby najgłębiej ona przemówiła do człowieka. Przeżyłem lekkie zdziwienie, a jednocześnie radość wobec tego, co zobaczyłem.

Tym razem twórcy bożonarodzeniowej scenerii zajęli całą jedną nawę. Zza muru, który był pięknie zaprojektowany i ustawiony w kościele, widać było wspaniałą willę. Na murze zamontowane kamery, alarmy i napis: Uwaga, zły pies. Przed furtką Święta Rodzina - duże, pełnowymiarowe postacie, które nie zostały wpuszczone.

Ta szopka, choć upłynęło od tamtego zdarzenia blisko 15 lat, cały czas przypomina mi o dostrzeganiu Chrystusa wśród najsłabszych, najuboższych i tych, którzy po ludzku nic nie znaczą. Chciałbym, aby komuś ta inspiracja pomogła w tym, by wykonana bożonarodzeniowa szopka prowadziła innych wprost do Boga.

Strona 1 z 5
Top