Dowcip od księdza (704)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

- Halo, policja?

- Halo, policja? 
- Tak. W czym mogę pomóc? 
- Dwie dziewczyny biją się o mnie. 
- Więc w czym problem? 
- Bo ta dwa razy tęższa wygrywa.

Ps. Kiedy dajemy władzę nad rozwiązywaniem naszych spraw innym, może się okazać, że tych rozwiązań nie przyjmiemy.

Moja żona myśli, że oblała prawko w momencie, w którym nie zatrzymała się przed zebrą. 
Ja wiem, że stało się to już w momencie wjechania do zoo.

Ps. Czasem wydaje się nam, gdy słyszymy pierwsze zdanie czyjejś wypowiedzi, że „zebra” to przejście dla pieszych.

Przychodzi gość do chińskiej restauracji i pyta Chińczyka: 
- Umiesz mówić po polsku? 
- Tak. 
Gość bierze łyżkę i pyta: 
- Co to jest? 
- Łyśka. 
Bierze widelec: 
- A to? 
- Wideleć. 
Nagle przebiega mu koło nogi szczur. Zszokowany pyta go: 
- A to co było? 
- Kurciak.

Ps. Jak w niektórych lokalach zamawiasz kurczaka, miej zawsze pewność, że to kurczak.

Egzamin z botaniki u wyjątkowo złośliwego profesora. Mówi do studenta: 
- Zadam panu tylko jedno pytanie: Ile liści jest na tym drzewie, które rośnie tu za oknem? 
- 2435 liści, pada odpowiedź. 
- A skąd pan to u licha wie!? 
- A to już jest drugie pytanie, panie profesorze.

Ps. Inteligencja bardzo pomaga w zdawaniu egzaminów, pod warunkiem, że wykładowca jest konsekwentny wobec swoich obietnic.

Chciałbym kupić synowi długopis na urodziny - mówi klient do sprzedawcy. 
- To ma być niespodzianka? - pyta zdziwiony ekspedient. 
- Tak, proszę ładnie opakować, bo syn spodziewa się motocykla.

Ps. Niektóre oczekiwania rodzą mocne rozczarowania.

Przychodzi kobieta do lekarza. 
- Co pani dolega? 
- Mam sklerozę, doktorze. 
- Od kiedy? 
- Od kiedy co?

Ps. Są takie chwile, że dla powagi sytuacji trzeba zapanować nad uśmiechem.

Jaś u doktora:

Jaś u doktora: 
- Panie doktorze, wszyscy mnie ignorują. 
- Tylko tyle? Następny proszę!

Ps. Czasem, gdy ktoś z nas żartuje, szybko odkrywamy kim jesteśmy.

Lew mówi do zwierząt:
- Mądre zwierzęta na lewo a ładne na prawo.
A żaba na to: 
- Przecież się nie rozerwę.

Ps. Czasem zbyt wysokie mniemanie o sobie nie ułatwia życia.

Okulista po zbadaniu kolejnego pacjenta: 
- Panie, jak pan tu w ogóle trafił ?!

Ps. Czasem niektóre diagnozy tak różnie można zrozumieć.

Kapral woła dyżurnego.
- Słuchajcie szeregowy, powiedzcie Kowalskiemu, że jego matka zmarła, ale jakoś delikatnie, to młody żołnierz, wrażliwy chłopak.
Dyżurny idzie do Kowalskiego i mówi:
- Szeregowy Kowalski, dostajecie od kaprala 5 dniu urlopu!
- Za co?
- Tak po prostu, żebyście wiedzieli szeregowy, że nasz kapral, to równy gość. Pojedziecie w rodzinne strony, odwiedzicie kumpli, dziewczynę, matkę pochowacie, piwa się napijecie... 

Ps. Nie ma to, jak męska delikatność.

Top