Dowcip od księdza (858)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Dwóch robotników niesie deskę. Przychodzi kierownik i pyta:
- Dlaczego niesiecie tą deskę we dwóch? 
- Bo trzeci jest na zwolnieniu.

Ps. Kto „szanuje” pracę nie może się dziwić, że jest na potencjalnej liście do zwolnienia.

Przychodzi Jasiu do domu z krzesłem.
Mama go pyta:

- Skąd masz to krzesło? 
Jasiu:

- Nauczycielka mówi, żebyśmy wynosili coś z lekcji.

Ps. Słuchanie ze zrozumieniem to bardzo pożądana sprawa.

Robotnik biega po całym placu budowy z pustymi taczkami - tam i z powrotem i tak cały czas. Przychodzi kierownik, patrzy ze zdziwieniem i pyta robotnika:
- Panie, co pan tak latasz z pustymi taczkami?
- A bo tyle roboty, że nie ma czasu załadować.

Ps. Jeśli nie ma czasu na zastanowienie, to efekty pracy też są marne.

Majster na budowie pyta robotnika:
- Dlaczego ty nosisz po jednej desce, a Nowak po dwie?
- Bo to leń. Nie chce mu się dwa razy chodzić.

Ps. Każde usprawiedliwienie jest dobre, jeśli nie ma innego.

Samochodem jedzie mechanik, elektryk i programista. W pewnym momencie silnik gaśnie, samochód się zatrzymuje. Mechanik mówi: 
- Pewnie gaźnik się zatkał. 
- Nie. To na pewno cewka zapłonowa. - stwierdza elektryk. 
Programista na to: 
- Chłopaki, a gdybyśmy tak spróbowali wysiąść i wsiąść jeszcze raz!

Ps. To, kim jesteśmy ma wpływ na to, jakie rozwiązania proponujemy.

Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę.
- Jak wypadnie reszka, gramy w karty - mówi jeden.
- Jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo - dodaje drugi.
- A jak stanie na sztorc?
- Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty.

Ps. I co tu dużo gadać, że nie wiemy jak chcielibyśmy, aby coś wyglądało.

Top