Dowcip od księdza (704)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Wiosna, las, ptaszki. Na skraju polany siedzi smutny student po oblanej sesji i mówi do swojej dziewczyny:
- Nie wiem, co się ze mną dzieje. Chciałbym ulecieć gdzieś daleko, schować się gdzieś głęboko, zaszyć się gdzieś cicho. A może to właśnie jest miłość?
- Nie, kochany. To zaczął się wiosenny pobór do wojska.

Ps. Magia chwili czasem trwa krótko.

Psychoanalityk rozmawia z kolegą po fachu:
- Miałem kiedyś pacjentkę, która bała się ciemności. Zapytałem ją, co w tym strasznego. Jak zaczęła opowiadać, to teraz i ja boję się ciemności.

Ps. Umiejętność prowadzenia ludzi to nie jest prosta sprawa.

Fryzjer do klienta:

Fryzjer do klienta:
- Pan już chyba u nas był...
- Nie, to wojenna rana.

Ps. Dobrze, jeśli taki dialog u fryzjera to zwykły żart.

- Halo. Czy to stacja krwiodawstwa?
- Nie. Izba Skarbowa.
- A to przepraszam, pomyłka.
- Nie szkodzi. Wiele się pani nie pomyliła.

Ps. Trzeba mieć dystans do samego siebie.

Przychodzi kobieta do lekarza i mówi:
- Jestem uzależniona od Facebooka.
A lekarz na to:
- Lubię to!

Ps. Czasem nawet drobny żart nie pomaga „w zdrowieniu”.

Korytarzem biurowca idzie żona dyrektora firmy z olbrzymim tortem.

Pracownicy, witając ją, pytają: 
- To dla męża? 
- Nie, dla jego sekretarki. 
- A co ma - imieniny, urodziny? 
- Nie, stanowczo za dobrą figurę.

Ps. Niektórych zachowań nie związalibyśmy z intencjami autora.

Wiszą trzy nietoperze. Nagle ten w środku staje dęba.

Wiszące patrzą po sobie i jeden mówi do drugiego:
- Popatrz, zemdlał.

Ps. Nie zawsze ocena rzeczywistości dla wszystkich będzie taka sama.

- Gdzie byłeś?

- Gdzie byłeś?
- Grałem w tenisa.
- Dlaczego jesteś taki wykończony?
- Mieliśmy tylko jedną rakietę...

Ps. Jesteś wykończony po grze w tenisa – zastanów się, czy nie grałeś jedną rakietą.

Siedzą dwie blondynki na przystanku i rozmawiają.
- Na jaki tramwaj pani czeka?
- Na dwudziestkę.
- Ale przecież dwudziestka jeździ tylko w dni świąteczne, a dziś jest wtorek.
- Ale ja mam dziś urodziny.

Ps. Mimo świętowania, na niektóre tramwaje się nie doczekasz.

Morze Północne, lodowaty wicher dmie mocno. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku?
- Kumpel zapraszał na imprezę, a ja nie słyszałem.

Ps. Człowiek przeważnie uczy się po fakcie.

Top