Dowcip od księdza (1369)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Rozmawiają dwie koleżanki:

- Zuza, pamiętasz jak chciałam żeby wszystkich urzędników z tą ich biurokracją piekło pochłonęło?
- Jasne.
- To teraz zmieniłam zdanie. Niech ich wszystkich wezmą do nieba, ale przy wejściu niech im sprawdzą wszystkie papiery, i żeby im ciągle czegoś brakowało, i niech ich z raju odsyłają do poprawki.

Ps. A jednak przesłanie „Co chcecie, żeby ludzie wam czynili, i wy im czyńcie” jest stale aktualne.

Pacjent u lekarza:

Pacjent u lekarza:
- Wydaje mi się, że nikt mnie nie rozumie. Gdy do kogoś mówię, to widzę puste oczy, obojętność na twarzy i absolutną niechęć do słuchania.
- Gdzie pan pracuje?
- Wykładam fizykę kwantową na uniwersytecie.

Ps. W niektórych sytuacjach do niezrozumienia trzeba się po prostu przyzwyczaić.

- Zenek, pamiętasz jak rano biegałam po mieszkaniu i radośnie krzyczałam: "Hurra! Znalazłam wreszcie te klucze!"
- Tak.
- To nie wiesz może, gdzie ja je potem położyłam?

Ps. Pewne błędy musimy popełnić wiele razy, aby się czegoś nauczyć.

Babcia do Jasia:

Babcia do Jasia:
- Jasiu, jak nazywa się wasz kotek?
- Kotek.
- Ale chodzi mi o to, jak on się wabi?
- Kotek.
- A powiedz, jak na niego wołasz?
- Kotek.
- No dobra to powiedz, jak tatuś na niego woła.
- Wredny sierściuch.

Ps. A jednak kotek może mieć imię Kotek.

Blondynka dzwoni do koleżanki:
- Spóźnię się na nasze spotkanie, bo stoję w korku.
- A długi ten korek?
- Nie wiem, bo stoję ostatnia.

Ps. O niektóre rzeczy lepiej się nie dopytywać.

Dwóch mężczyzn rozmawia przy kieliszku:
- Chyba rozwiodę się ze swoją żoną.
- Dlaczego?
- Ciągle marudzi. Od siedmiu miesięcy wciąż zawraca mi głowę tym samym!
- Czym?
- Żebym wyniósł choinkę do śmietnika.

Ps. Mężczyźnie nie trzeba przypominać co siedem miesięcy, że ma wynieść choinkę do śmietnika. On pamięta.

Baron do żony:

Baron do żony:
- Nasz majątek zaczyna podupadać. Musimy uczynić pewne oszczędności. Proponuję zwolnić kucharkę, a ty nauczysz się gotować.
- Dlaczego zaraz kucharkę? Zwolnijmy kierowcę, a ty zrobisz prawo jazdy.

Ps. Gdy przywykło się do pewnych standardów, trudno czasem z nich zrezygnować.

Rozmawia dwóch kolegów i jeden mówi do drugiego:
- Co będziesz robił w weekend?
- Najpierw idę kupić sobie okulary.
- A później?
- Zobaczę.

Ps. Czasem zakup okularów ułatwia planowanie.

Podchodzi mężczyzna do stoiska z telefonami komórkowymi:
- Potrzebuję komórkę.
- Konsultant pyta: Model?
- Nie, hydraulik.

Ps. Skojarzenia czasem ułatwiają, a czasem wręcz utrudniają życie.

W tramwaju starszy pan narzeka:
- Co za czasy, co za ludzie, co za maniery!
- Ale o co panu chodzi, przecież pan siedzi?
- Ja tak, ale moja żona nie!

Ps. A jednak można nic więcej nie widzieć, poza czubkiem własnego nosa.

Top