Dowcip od księdza (855)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Fąfarowie postanowili pójść do opery.

Kiedyś w końcu trzeba, nie?

Ubrali się odświętnie - on w garnitur, ona w suknię wieczorową.

Ustawili się w kolejce po bilety.

Przed nimi jakiś facet zamawia:

- Tristan i Izolda. Dwa bilety poproszę.

Po chwili Fąfara mówi do bileterki:

- Zygmunt i Zofia. Dla nas też dwa poproszę!

Ps. Im więcej się kształcimy i czytamy, tym mniej mamy powodów, aby nas wyśmiewano.

Osoba niewierząca przyszła po raz pierwszy do domu przyszłych teściów.

Zaczynają jeść obiad.

- W naszym domu jest zwyczaj, że zawsze przed rozpoczęciem posiłku się żegnamy - mówi przyszła teściowa.

Niewierząca na to:

- W naszym domu czegoś takiego nie ma, dopiero żeśmy się przywitali, a już mamy się żegnać?

Ps. Małżeństwo wierzącego z niewierzącą nie tylko w kwestii obiadu może napotkać wiele problemów.

Mama pyta Jasia:

Mama pyta Jasia:

- Skąd masz tego ładnego misia?

- Od kolegi z piętra wyżej.

- A co mówił, jak Ci go dawał?

- Nic, tylko strasznie płakał!

Ps. Zabieranie „misia”, bez zgody właściciela, zawsze będzie powodowało frustrację.

Wiesz, Zbychu, ja to dałem swojemu synowi na imię Lexus.

- Ale ty jesteś głupi.

- Ale przynajmniej mam Lexusa.

Ps. Niestety podejście przedmiotowe dzisiaj zdarza się nawet w stosunku do własnych dzieci.

Piątkowa rozmowa o pracę:

- Jaka jest pana największa zaleta?

- Ambicja.

- Skontaktujemy się z panem w poniedziałek.

- Nie trzeba. W poniedziałek już będę miał pracę.

Ps. Niektóre decyzje nie podjęte w odpowiednim czasie, nigdy nie zostaną podjęte.

- Misiaczku! Ładne mam włosy?

- Ładne.

- A oczy?

- Też ładne.

- A usta?

- Renata, co jest?! W lustrze się przestałaś odbijać?

Ps. Mężczyźni zawsze słabiej wypadają w domyślaniu się, czego potrzebuje drugi człowiek.

- Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy.

- Jak to w trzy oczy? Chyba w cztery oczy?

- Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuję jedno oko trzeba będzie przymknąć.

Ps. „Przymykanie oka” może być dobre, ale tylko wtedy kiedy żartujemy.

Pani pyta w szkole:

Pani pyta w szkole:

- Kto był największym wodzem w bitwie pod Waterloo?

- Winnetou - krzyczy Jaś.

- Jedynka Jasiu.

Następnego dnia pani zadaje to samo pytanie.

Jasiu znów pierwszy krzyczy:

- Napoleon!

- Dobrze Jasiu, piątka.

A Jasiu sam do siebie:

- Sorry Winnetou, business is business.

Ps. Na szczęście, w prawdziwej wierze, nie trzeba porzucać swoich ideałów.

Żona wpada do domu i woła do męża:

- Mam dla ciebie dobrą wiadomość!

- Jaką?

- Nie na darmo opłaciłeś autocasco!

Ps. Informując drugą osobę o problemach, zawsze można zrobić to z pozytywnej strony.

Strażacy założyli zespół muzyczny.

Na pierwszej próbie kapelmistrz zadaje pytanie:

- Jaka jest różnica między fortepianem, a skrzypcami?

Cisza.

Wreszcie jeden z przyszłych muzyków mówi:

- Fortepian dłużej się pali.

Ps. Wykonywany zawód bardzo wpływa na to, jak patrzymy na rzeczywistość.

Top