Dowcip od księdza (700)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Wiejska dyskoteka.

Wiejska dyskoteka.

Chłopak podchodzi do dziewczyny: 

- Tańczysz? 

- Póki co, nie. - zalotnie odpowiada dziewczyna. 

- Świetnie. Chodź, pomożesz traktor popchnąć.

Ps. Kiedy „nie tańczysz” możesz być zaproszona do pchania traktora.

Przychodzi facet do pracy i na przerwie wyjmuje kanapkę - patrzy - z dżemem i wyrzuca.

Na drugi dzień to samo, a na trzeci dzień nawet nie sprawdza, tylko od razu wyrzuca. 

Kolega do niego:

- Może tym razem jest z czymś innym. 

- Na pewno z dżemem, sam robiłem.

Ps. Wiedząc czego chcemy, unikniemy wyrzucania kanapek.

Dwa leniwce wiszą na drzewie.

Po dwóch tygodniach jeden zmienił rękę.

Drugi na to mówi:

- Ej, co ty taki nerwowy?

Ps. Zmiany rodzą pytania.

Mąż do żony:

Mąż do żony: 

- Hej Kochanie, dziś wieczorem w pracy jest bal przebierańców, ale nie wiem za kogo się przebiorę.

- Najlepiej nie pij, nikt cię nie pozna.

Ps. Jeśli nikt cię nie poznaje na balu przebierańców, bez przebrania, to naprawdę już jest problem.

- Powiedz, czy dalej od nas są położone Chiny czy Księżyc? - pyta nauczyciel.

- Panie psorze, myślę, że jednak Chiny.

- A na jakiej podstawie tak twierdzisz?

- Bo Księżyc już widziałem nieraz, a Chin jeszcze nigdy.

Ps. Zmysły często nas zawodzą.

Kowalski wpada do księgarni i sapiąc, pyta sprzedawcę:

- Czy to pan sprzedawał wczoraj mojej żonie książkę kucharską?

- Ja, a co się stało?

- Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad!

Ps. Czasami nawet przez myśl nam nie przejdzie, że kupując jedną rzecz konsekwencje będą tak potężne.

Przed śmiercią facet zawarł umowę z Panem Bogiem, że będzie mógł wziąć do nieba swój najcenniejszy skarb.

Po śmierci wziął ze sobą walizkę ze złotem. Idzie tak do bramy nieba, już chce wejść gdy zaczepia go święty Piotr:

- Nie można nic wnosić do nieba.

- Kiedy pan nic nie rozumie. Umówiłem się z Panem Bogiem.

- No dobra. Ale pokaż mi to.

Facet z dumą otworzył walizkę.

Na co św. Piotr:

- Po co ci kostki podłogowe?

Ps. Na szczęście i tak niebo przerasta każde nasze wyobrażenie.

 Mały Piotruś wpada do klasy i mówi:

- Proszę pani, a ja mam małego braciszka!

Nauczycielka pyta:

- A do kogo jest podobny?

- Z oczek do mamy, z noska do taty, a z głosu do syreny policyjnej!

Ps. Dzieci są w stanie świetnie podsumować rzeczywistość panującą w domu.

Żona odwiedza męża odsiadującego wyrok w więzieniu i oznajmia:

- Mam kłopot. Nasze dzieci są już w wieku, w którym zadaje się kłopotliwe pytania. Chciałyby na przykład wiedzieć, gdzie schowałeś zrabowane pieniądze.

Ps. To jest żart?

Na przyjęciu u sąsiada gospodarz pyta gościa:

- Dlaczego nie wziął pan ze sobą swojej żony?

- A... bo miała zły humor.

- Z jakiego powodu?

- Bo nie chciałem zabrać jej ze sobą na to przyjęcie.

Ps. Każdy, kto chce uderzyć drugiego zawsze „kij” znajdzie.

Top