Dowcip od księdza (496)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego. Mały obejrzał obrazek i pyta: 

- Masz więcej? 

Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta: 

- A z dinozaurami masz?

Ps. Dziecięca szczerość, w wielu przypadkach, burzy wszelkie mury.

Ojciec w kuchni przygotowuje mięso wieprzowe.

Wchodzi córka i mówi: 
- Tato, poznaj Marcina, on z nami zamieszka. 
Ojciec nie odwraca głowy i mieląc mięso odpowiada: 
- W samą porę, bo z Szymka już tylko te resztki zostały.
Ps. Niektórzy ojcowie próbują na wszelkie sposoby pomóc w zrozumieniu braku pragnienia obecności kogoś nowego w swoim domu.

Po rocznym pobycie syn rolnika wraca z Anglii do domu, na wieś. 
Rankiem ojciec mówi do niego: 
- Synu, idź rozrzuć gnój na pole. 
A syn, z angielskim akcentem i ze wzrokiem politowania, pyta: 
- What? 
Na to ojciec: 
- No łot krów i łot świń. 

Ps. Tylko dobry ojciec potrafi skutecznie sprowadzić dziecko na ziemię.

Icek przychodzi do rabina.

- Rabbi, mam straszny problem z moją żoną - wszystkie pieniądze przepuszcza.

- To nie dawaj jej pieniędzy.

- Rabbi, tak będzie jeszcze gorzej, wtedy będzie cały dzień narzekać i lamentować.

- To dawaj jej tylko tyle pieniędzy, ile potrzebuje na codzienne sprawunki.

- Rabbi, ale wtedy ona wyda je na ubrania, a dzieci głodne będą chodzić.

- To wiesz ty co, Icek? Ochrzcij się.

Żyd zaskoczony.

- I to pomoże?!

- Nie, ale będziesz zawracał głowę księdzu, a nie mnie.

Ps. Czasem na pytania, które ktoś zadaje, warto w bezradności „rozłożyć ręce”.

W trakcie ślubu ksiądz zapomniał, jak pan młody ma na imię, więc odsunął mikrofon na bok i po cichu pyta:

- Jak pan ma na imię?

Pan młody zestresowany, nic się nie odzywa i patrzy jak na głupka, więc ksiądz powtarza trochę głośniej:

- Jak pan ma na imię?

Pan młody dalej nic, ludzie - nie wiedząc o co chodzi, zaczynają szemrać, więc ksiądz jeszcze głośniej:

- Jak pan ma na imię?

Pan młody w końcu zebrał się w sobie, nachylił się do mikrofonu, i rzekł:

- Pan ma na imię Jezus.

Ps. W obrębie kościoła ludzie, zapytani nawet o imię, myślą „tylko po Bożemu”.

Proboszcz pyta parafiankę:

- Dlaczego pani nie zamówiła za zmarłego męża Mszy Świętej?

- Po co? Niech ksiądz pomyśli logicznie. Jak jest w niebie - to mu nie trzeba. Jak w piekle - to mu nie pomoże. A jak w czyśćcu – to ja go dobrze znam - wytrzyma.

Ps. A tak serio – ten, zdaje się, niewinny żarcik nie może pomniejszyć wartości Mszy Świętej, która przewyższa wszystkie modlitwy.

Na przystanku siedzą dwaj mężczyźni. Nagle podjeżdża samochodem obcokrajowiec. Pyta o coś po angielsku, po niemiecku, francusku i hiszpańsku.

Jeden mężczyzna do drugiego: 
- Marek, trzeba było się uczyć języków obcych, to byś się dogadał. 
- No i po co. On zna cztery języki, i co? Dogadał się?

Ps. Jak człowiek chce, to zawsze znajdzie usprawiedliwienie, aby uciekać od nauki.

Tańczy student na dyskotece z dziewczyną. Nagle osłabł. Mdleje. 
Dziewczyna krzyczy: 
- Wody! Dajcie mu wody! 
Student otwiera oczy i ledwo szepcze: 
- I kawałek chleba!

Ps. Podobno jedno z kłamstw studenckich mówi: „Dziękuję, nie jestem głodny”.

- Franek. Mam tego dość. Jesteś bez przerwy pijany. Chcę rozwodu! 
- Boże! To ja się ożeniłem? Kiedy to było?

Ps. Na szczęście małżeństwo zawarte w nieświadomości jest nieważne.

Kolega opowiada koledze: 
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi, nie wiem dlaczego, środek przeczyszczający. 
- Zażyłeś ten środek? 
- Zażyłem. 
- I co, kaszlesz? 
- Nie mam odwagi.

Ps. Okazuje się, że stosując niekonwencjonalne metody bardzo szybko możemy komuś pomóc.

Strona 1 z 25
Top