Dowcip od księdza (529)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Babcia do wnuka:

Babcia do wnuka: 
- Powinieneś więcej pomagać tacie. Możesz się od niego wiele nauczyć. 
- Pomagam, babciu. Dzisiaj zmienialiśmy koło w samochodzie.
- I czego się nauczyłeś? 
- Paru słów, których wcześniej nie znałem.

Ps. Zdobywanie nauki, bez roztropności, może kosztować nas trochę zdrowia duchowego.

- Ile pompek może zrobić Chuck Norris? 
- Wszystkie!

Ps. Tak jakoś już jest, że człowiek szuka ideału, tylko nie zawsze tam, gdzie trzeba.

Policjant z drogówki wraca do domu i od progu woła syna: 
- Pokaż dzienniczek! 
Syn wyciąga dzienniczek. W środku kilka jedynek i 100 zł. Ojciec wprawnym ruchem chowa kasę i mówi: 
- No, przynajmniej w domu wszystko w porządku.

Ps. Złe przyzwyczajenia z pracy trudno wyplenić nawet w domu.

Wywiad z najskuteczniejszym domokrążnym sprzedawcą systemów antywłamaniowych:
- Na czym polega sekret pańskiego sukcesu?
- Nic wielkiego, jak nie zastaję nikogo w domu, zostawiam ulotkę na stole w kuchni.

Ps. A niektórzy wątpią w promocje swoich usług.

Żona do męża:

Żona do męża: 
- Wiesz co, nasz Walduś dziś dostał jedynkę z geografii, bo nie wiedział gdzie leży Afryka. 
- To musi być gdzieś niedaleko, bo u nas w warsztacie pracuje Murzyn i dojeżdża do roboty rowerem.

Ps. Na szczęście czasem powiedzenie, że „niedaleko pada jabłko od jabłoni” to nieprawda.

Rozmawiają dwaj psychiatrzy: 
- Wiesz co, mam rewelacyjnego pacjenta. Cierpi na rozdwojenie jaźni. 
- A co w tym rewelacyjnego? 
- Obydwaj mi płacą.

Ps. Bez konkretnego kręgosłupa moralnego, w każdej specjalizacji, rodzi się niebezpieczeństwo kombinowania.

- No, córeczko, pokażmy, jak się ładnie nauczyłaś nazw miesięcy: 
- Sty...? 
- Czeń! 
- Lu...? 
- Ty! 
- A dalej sama! 
- Rzec, cień, aj, wiec, piec, pień, sień, nik, pad i dzień!

Ps. Ucząc innych dużo rzeczy może nas zaskoczyć.

Kobieta chwali się sąsiadce:
- Doprowadziłam do tego, że mój mąż pali tylko po dobrym obiedzie.
- To pięknie! Kilka papierosów rocznie nikomu nie zaszkodzi.

Ps. O tym, czy dobrze gotujesz możesz dowiedzieć się w najmniej oczekiwanych okolicznościach.

Kierowca w nowym BMW złapał gumę. Stanął wiec na poboczu i odkręca koło. Podjeżdża do niego łysy dres i pyta:  
- Te stary, co robisz?  
- Odkręcam koło.  
Ten bierze kamień, wybija szybę i mówi: 
- To ja biorę radio.

Ps. Poszczególne grupy społeczne mają swój język komunikacji.

- Cześć John, podobno masz nowy aparat słuchowy? 
- Tak, kosztował ponad 4 tysiące dolarów, ale było warto, jest świetny. 
- Fajnie, a jak tam rodzina? 
- Dwadzieścia po pierwszej.

Ps. Codzienność szybko weryfikuje nawet największe zdobycze techniki.

Strona 7 z 27
Top