Dowcip od księdza (643)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Wieczór wigilijny.

Wieczór wigilijny. Cała rodzina gotowa, stół zastawiony, czekają tylko na pierwszą gwiazdkę. Oczywiście, przy stole zostawiono jedno dodatkowe, puste miejsce. Nagle rozlega się pukanie do drzwi.

 - Kto tam? - pyta ojciec.

- Strudzony wędrowiec. Czy jest dla mnie miejsce?

- Jest.

- A mogę skorzystać?

- Nie.

- Ale dlaczego?

- Bo tradycyjnie musi być puste.

Ps. Niestety w wielu sytuacjach martwe przepisy doprowadzają do tego, że nie zauważamy człowieka.

Przed świętami Mikołaj rozdaje prezenty na ulicy.

Jasio po otrzymaniu jednego z nich mówi:

- Mikołaju, dziękuję ci za prezent.

- Głupstwo - odpowiada Mikołaj - nie masz mi za co dziękować.

- Wiem, ale mama mi kazała.

Ps. Szczerość dzieci czasem „rozbija system”.

Jasio mówi do mamy:

- Mamusiu, chciałbym ci coś ofiarować pod choinkę.

- Nie trzeba, syneczku. Jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, to popraw swoją jedynkę z matematyki.

- Za późno, mamusiu. Próbowałem, ale pani cały czas nie wypuszcza z ręki dziennika.

Ps. Wystarczy chwila rozmowy, by rodzice dowiedzieli się czegoś więcej na temat swoich dzieci.

Mężczyzna złapał złotą rybkę: 
- Puść mnie, puść! - prosi rybka - spełnię każde twoje życzenie! 
Mężczyzna pomyślał. Po chwili mówi: 
- Dobra! Chcę wiedzieć, kiedy umrę. 
- Tego nie mogę Ci powiedzieć, ale mogę Ci powiedzieć, co będziesz robił po śmierci. 
- No dobra, co? 
- Będziesz sędzią hokejowym!
- Ale ja nie znam zasad tej gry!
- No to ucz się ucz, bo za dwa dni masz pierwszy mecz.

Ps. Nawet bajki uczą nas, że znajomość daty śmierci nie jest nam potrzebna.

Żyrafa chwali się zajączkowi swoją długą szyją: 
- Jak piję zimną wodę w upały, to takie wspaniałe uczucie, jak centymetr po centymetrze woda delikatnie studzi moją szyję.
- Jak zrywam pyszne listki z drzewa i je połykam, to takie wspaniałe uczucie, jak centymetr po centymetrze przechodzą przez moją szyję. 
Zając pyta: 
- A wymiotowałaś już kiedyś?

Ps. Przechwalanie się nie służy niczemu dobremu.

Na lekcji chemii.

Na lekcji chemii.
- Jasiu, w czym najlepiej rozpuszczają się tłuszcze? 
- W rondelku, panie profesorze.

Ps. Dzieci przeważnie mają niestandardowe rozwiązania problemów ze świata dorosłych.

Pan Nowak pyta pana Kowalskiego:
- Sąsiedzie odrobił pan już lekcje swojemu synowi?
- Tak.
- A da pan spisać?

Ps. Czasem nie tylko lekcje domowe dzieci to brutalna prawda o rodzicach.

- Halo, Sylwek? Siemasz. 
- Cześć. 
- Mam do ciebie prośbę: Nie przychodź do nas więcej! 
- Dlaczego?! 
- Po twojej ostatniej wizycie srebrne łyżeczki nam zginęły. 
- Przysięgam, ja ich nie ukradłem! 
- Wiem. Znalazły się. Ale niesmak pozostał.

Ps. Ludzie używają różnych argumentów, aby osiągnąć swój cel.

Przychodzi pracownik do szefa i prosi o podwyżkę.

Szef na to: 
- Podoba się wam praca u nas? 
- Tak, podoba. 
- To czemu mam płacić więcej za wasze przyjemności?!

Ps. Jeśli ktoś chce znaleźć argument, aby obronić swoją rację „głupi, ale zawsze znajdzie”.

Nauczyciel pyta Jasia: 
- Jakie znasz żywioły? 
- Ogień, woda i piwo. 
- Piwo? Jasiu co ty wygadujesz?! 
- No tak. Zawsze, gdy tata wraca do domu pijany to mama mówi: Ojciec znowu w swoim żywiole.

Ps. Dzieci są wspaniałymi obserwatorami rzeczywistości.

Top