Dowcip od księdza (437)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Rozmawiają dwaj kumple:
- Słyszałem, że twoja żona rozbiła twoje nowe Porsche. Stało jej się coś?
- Jeszcze nie, zamknęła się w łazience.

Ps. Czasem to naprawdę szybko wychodzi, czy w życiu króluje „być” czy „mieć”.

- Stary, jak często się zmienia olej?
- Mój szwagier zmienia raz na dwa lata.
- Raz na dwa lata? A czym on jeździ?
- Niczym. Ma smażalnię w Kołobrzegu.

Ps. Często, gdy mówimy - widzimy jedno, podczas gdy inni słysząc - widzą drugie.

- Jadłeś już?

- Jadłeś już?
- Jadłaś już?
- Ty mnie przedrzeźniasz?
- Ty mnie przedrzeźniasz?
- Kocham cię.
- Tak, jadłem.

Ps. Tak łatwo zbadać, czy ktoś nas przedrzeźnia.

Koledzy przyszli do szpitala odwiedzić znajomego po wypadku samochodowym. Spotykają jedną z pielęgniarek i pytają:
- Czy on ma jakieś szanse?
- Żadnych, nie jest w moim typie.

Ps. Dobrze móc tak zażartować, by za chwilę móc powiedzieć, że z pacjentem jest wszystko ok.

Przychodzi Jasiu do sklepu, podaje sprzedawczyni kankę i mówi:
- Poproszę trzy litry miodu.
Sprzedawczyni bierze kankę, nalewa miodu, podaje Jasiowi, a ten mówi:
- Tata jutro przyjdzie i zapłaci.
Na co sprzedawczyni:
- Nie, tak nie można!
Zabiera chłopcu kankę, wylewa miód i oddaje pustą. Jasiu wychodzi na ulicę, zagląda do kanki i mówi:
- No i miał rację tata, na trzy kanapki wystarczy.

Ps. Niestety wielu manipuluje dziećmi dla osiągnięcia jakiegoś celu.

Na ulicy spotyka się dwóch znajomych:
- Dzisiaj jestem wyjątkowo zmęczony, a zamiast odpocząć, będę musiał wbić się w garnitur i iść do jakichś kretynów, bo żona przyjęła zaproszenie na wieczór!
- Wiem, to my was zaprosiliśmy...

Ps. Łatwo wypowiada się słowa, których się potem bardzo żałuje.

Chirurg do pacjenta:
- Usunięcie tego gwoździa z pana głowy będzie kosztowało dwa tysiące.
- Ale przecież ja mam ubezpieczenie w NFZ!
- Na podstawie samego ubezpieczenia możemy go Panu lekko przygiąć, żeby nie przeszkadzał.

Ps. Na szczęście podobno się to zmienia.

Są dwie rzeczy, na które można patrzeć bez końca: zachód słońca i parkującą kobietę.

Ps. Na szczęście nie jest to reguła.

– Słyszałem, że nauczyłeś grać swoją żonę w pokera.
– Tak. To był wspaniały pomysł. Wczoraj wygrałem od niej prawie połowę mojej pensji.

Ps. Nie jest to za dobra relacja, w której trzeba „grać”, aby wygrać kawałek swojej pensji.

– Chciałbym kupić jakieś kwiaty żonie.
– Oczywiście. Na jaką okazję?
– Sam nie wiem.
– Pozwoli pan, że pomogę. Co konkretnie pan przeskrobał?

Ps. Niestety w wielu małżeństwach kupno kwiatów związane jest tylko z przeprosinami.

Strona 4 z 22
Top