SMS Z Nieba

  • kaplani.jpg
  • na sms z nieba adoracja.jpg
  • na strone sms z nieba.jpg
  • ze strony sms z nieba.jpg

Fundacja SMS Z NIEBA

Z radością informujemy, że istnieje już Fundacja „SMS Z NIEBA”.

O celach i zasadach działania fundacji czytaj tutaj na stronie.

SMS z nieba na dziś

„Jesli nie bedziecie jedli Ciala Syna Czlowieczego ani pili Krwi,nie bedziecie mieli zycia w sobie”J6,53 "Kto umie czynic dobrze,a nie czyni,grzeszy"sw Jakub

 

Aktywacja i dezaktywacja smsów

Tutaj możesz pobrać do wypełnienia formularz zgłoszeniowy, rezygnacji, regulamin "SMS Z NIEBA" oraz zapoznać się z dodatkowym sposobem aktywacji i dezaktywacji.

Kliknij tutaj

Patron na kwiecień

Email Drukuj PDF

Jakub, zwany Młodszym lub Mniejszym (dla odróżnienia od drugiego Apostoła Jakuba, zwanego także Starszym - przy czym starszeństwo oznacza tu kolejność włączenia do grona Apostołów), był synem Kleofasa i Marii (Mk 15, 40), rodzonym bratem św. Judy Tadeusza, krewnym Jezusa. W katalogach Apostołów jest wymieniany na jednym z ostatnich miejsc - co oznacza, że przyłączył się do grona Apostołów najpóźniej. Pochodził z Nazaretu. Jego matka miała na imię Maria (była spokrewniona ze św. Józefem), a jego ojcem był Alfeusz, zwany również Kleofasem (Mk 3, 18; Łk 6, 15; Mt 10, 3; J 19, 25). Jakub był rodzonym bratem św. Judy Tadeusza. Pisze o tym wyraźnie w swoim Liście i tym się chlubi: "Juda, sługa Jezusa Chrystusa, brat zaś Jakuba" (Jud 1). Także Łukasz nazywa Judę "Jakubowym", czyli bratem Jakuba (Łk 6, 16; Dz 1, 13). Jakub Młodszy i św. Juda mieli jeszcze jednego brata, Józefa. Pisze jasno o tym św. Marek: "Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa" (Mk 15, 40). Tak więc braćmi byli dla siebie: Jakub, Juda i Józef.

Poprawiony: wtorek, 07 kwietnia 2015 06:49

Problemy techniczne

Email Drukuj PDF

Kochani, z racji problemów nie zależnych od nas, przerwaliśmy wysyłanie Sms z Nieba. Jeśli tylko problemy zostaną rozwiązane wznowimy wysyłanie. Za utrudnienia przepraszamy i prosimy o cierpliwość.

Poprawiony: poniedziałek, 05 stycznia 2015 12:46

Słowo na niedzielę

Email Drukuj PDF

19.04.2015


Łk 24,35-48

 

Pokój wam

Jezus przychodzi do uczniów: przestraszonych, zmieszanych, zażenowanych, zawstydzonych, może nękanych poczuciem winy, że go nie poznali i Mu nie uwierzyli. Przychodzi bez słowa wymówki, nagany, moralizatorstwa. Przychodzi z tym, czego najbardziej potrzebują – pokojem.

Również do mnie przychodzi dziś Jezus. Mimo drzwi zamkniętych. Niezależnie od tego, co kryje się w moim sercu. Bez żadnych warunków wstępnych. Im więcej tam niepewności, niepokoju, tym bardziej. Bo tym bardziej potrzebuję odpocząć w Jego obecności, w Jego pokoju.

Czy pozwolę Mu wypełnić się Jego pokojem?

 

 

 

 

12.04.2015


J 20, 19-31


Pokazał im ręce i bok.

Jezus jest cały dla mnie. Pokazuje mi swe rany, zachęcając, jak Tomasza: „Dotknij ich. Ukryj w nich swe rany. Z Moich ran płynie dla Ciebie oczyszczenie, uzdrowienie, uświęcenie”.

Jak odpowiem na zaproszenie? Jezus ustanowił ten dzień Bożego miłosierdzia właśnie dla mnie. Pragnie, bym Jego nieskończonej miłości powierzył całego siebie, swoich bliskich i  wszystkich, którzy jeszcze nie poszli za Jego miłością.

 

 

 

05.04.2015


J 20, 1-9

 

W pierwszym dniu tygodnia…

Zmartwychwstanie Jezusa jest wydarzeniem tak wyjątkowym, że zmienia wszystko!

Z tego powodu także każda niedziela jest szczególnym dniem świętowania: zwycięstwa Jezusa nad śmiercią i mojego zwycięstwa w Jezusie. Z siódmego dnia tygodnia, staje się dniem pierwszym, dniem o pierwszoplanowym znaczeniu dla mojego życia z Bogiem i w konsekwencji dla całego mojego życia.

Jak przeżywam niedzielę? Czy jest dla mnie czasem bliskiego spotkania z Bogiem, doświadczenia Jego miłości, umocnienia relacji z Nim, ucieszenia się darem zbawienia i perspektywą życia wiecznego? Czy jest okazją do dzielenia się z innymi Bogiem spotkanym na niedzielnej Eucharystii – poprzez obecność, słowo umocnienia, świadectwo, praktyczną pomoc?

 

 

 

 

29.03.2015


Mk 15, 1-39

 

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił.

Jezus, wcielony Syn Boży, równy w bóstwie Ojcu, nie tylko przybrał zewnętrzną postać człowieka, nie tylko zgodził się być uznany przez innych za człowieka, ale pozwolił się też tak zmasakrować, że nawet nie dało się już na Niego patrzeć jako na człowieka. On, wszechpotężny Bóg, stał się całkowicie posłuszny Ojcu, realizując najbardziej zaskakujący sposób odkupienia. Stał się tak bardzo posłuszny, że doświadczył całkowitego opuszczenia przez Boga Ojca. Tak wielkiego, że z Jego ust wydarł się okrzyk bólu – skargi.

 

Kiedy wszystko wokół mnie leży guzach, kiedy nie ma już po ludzku żadnej nadziei, kiedy wydaje się, że nawet Bóg, w którym złożyłem swoja nadzieję, mnie opuścił, cichy Towarzysz mego cierpienia – ukrzyżowany Jezus, powtarza ze mną: Boże mój… On widzi ciąg dalszy, którego ja jeszcze nie widzę – zmartwychwstanie.

 

 

22.03.2015


J 12,20-33

 

Chcemy ujrzeć Jezusa

Czy mogę włożyć w swe usta powyższe słowa? Jest we mnie rzeczywiście tęsknota za Jezusem? Budzę się codziennie z tą tęsknotą? Ledwie otworzę oczy po przebudzeniu i niemal automatycznie kieruję swoje myśli do Niego? Dzielę z Nim wszystkie wydarzenia dnia? Z radością - w moim planie dnie - rezerwuję miejsce na spotkanie z Nim i konsekwentnie się tego trzymam?

A może nie powtórzył bym tym słów, bo wcale nie zależy mi już na bliskości z Nim? Może ta relacja gdzieś się niepostrzeżenie rozmyła wśród codziennych spraw, obowiązków, relacji z ludźmi? Jeszcze chodzę do kościoła, ale wcale nie spotykam tam żywego Boga… Jeszcze deklaruję wiarę w Boga, ale moja droga do Jego serca dawno już zarosła chwastami.

Chcę dziś stanąć w prawdzie mego serca… I szczerze powiedzieć o niej Jezusowi.

Jaką decyzje dziś podejmę? Pragnę do Niego wrócić? Pragnę być bliżej? On na mnie czeka!

 

Jezu, pomóż mi wrócić do Ciebie!

 

 

 

 

15.03.2015


J 3,14-21

 

Potrzeba, aby wywyższono Syna Człowieczego.

Zgodnie z przedziwną logiką Bożą, potrzeba, aby wywyższono Syna Człowieczego. Wywyższono całkowicie wbrew logice ludzkiej. Nie poprzez chwałę i zaszczyty. Poprzez posłuszeństwo, aż do przyjęcia najbardziej spośród haniebnych śmierci. Poprzez ukrzyżowanie.

Potrzeba, aby Syn Boży wziął na siebie moją chorobę, cierpienie, lęk, słabość, grzech. Potrzeba, aby pozwolił się zdradzić, poniżyć, zmasakrować, zabić. Potrzeba, aby to On – za mnie – doświadczył skutków moich grzechów. Potrzeba, by – znowu po ludzku – przegrał, by zwyciężyć prawdziwie.

A ja? Jakie jest moje wywyższenie? Czy przyjmuję Jego poniżenie, by naprawdę żyć?

 

 

 

08.03.2015


J 2,13-25

 

Sam bowiem wiedział, co kryje się w człowieku.

Jezus doskonale mnie zna. Wie o mnie wszystko. Ale nie patrzy na mnie okiem sędziego czy policjanta, jak niekiedy może mi się wydawać. Bóg Ojciec nie posłał Go po to, by mnie sądził, ale by mnie zbawił. On patrzy na mnie z taką miłością, jakiej potrzebuje moje serce. On zna dokładnie moje najgłębsze pragnienia i moje uwikłania. Wie z czym sobie nie radzę - także w czasie tego Wielkiego Postu. Nie chodzi Mu ani o to, bym z dumą wzmacniał moje duchowe mięśnie ani o to, bym celebrował własną słabość. Chce, bym przyszedł do Niego z całą prawdą mego życia. Tą piękna i tą, której się wstydzę. On na krzyżu bierze wszystko na Siebie. Umiera, bym ja mógł żyć. By zakopać przepaść grzechu między mną, a Bogiem. Wchodzę w to? Zaufam dziś Jego miłości?

 

 

 

01.03.2015


Mk 9,2-10


On jest moim Synem umiłowanym. Jego słuchajcie.

Jezus jest jedynym, którego warto słuchać. Tylko Jego Słowo ma moc. Tylko Jego Słowo niesie życie. Tylko Jego Słowo zmienia rzeczywistość.

Czy rzeczywiście doświadczam mocy Słowa Jezusa w swoim życiu? Czy w ogóle daję Mu szansę, by do mnie mówił? By Swoim Słowem kształtował mnie i przemieniał?

Czas Wielkiego Postu jest doskonałą okazją do tego, by regularnie otwierać Biblię. Nie dlatego, że potrzebuje tego Bóg. Dlatego, że to ja potrzebuję punktu odniesienia dla moich działań, planów, dążeń. To ja potrzebuję pokrzepienia, umocnienia, drogowskazów, na których można się oprzeć. To ja potrzebuję zapewnień o tym, że jestem kochany bezwarunkowo. To ja potrzebuję nadziei zbawienia. To ja potrzebuję pokarmu, który zapewni mi prawdziwe życie.

 

 

 

22.02.2015


Mk 1,12-15

 

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię.

Do mnie należy decyzja, czy w czasie tego Wielkiego Postu pozwolę wyprowadzić się Duchowi na pustynię. Od mojej wewnętrznej dyspozycji serca zależy też, czy będę nasłuchiwał w jaki sposób Duch chce mnie poprowadzić w czasie tego wyjątkowego czasu.

Może chodzi o znajdowanie czasu na większe, niż zwykle, wyciszenie, a nawet czasowe odosobnienie. Może mam zmienić swoją modlitwę z ciągłego proszenia na dziękowanie Bogu za Jego miłość i troskę. Może do duchowego wzrostu najbardziej potrzebuję postu - niekoniecznie o chlebie i wodzie, może chodzi o post od narzekania czy plotkowania. A może w moim przypadku najważniejsza jest w najbliższym czasie jałmużna – nie tylko ta tradycyjna; może tym razem jałmużna mego czasu dla najbliższych czy jałmużna uważnego słuchania innych.

Duch wie, czego najbardziej potrzebuję…

 

 

 

15.02.2015


Mk 1,40-45

 

Jeśli chcesz, możesz…. (…) Chcę (…)

Jezus jest Panem wszechświata. On może wszystko! Także w moim życiu, o ile Go do niego zapraszam („może” i bez zaproszenia, ale szanuje moją wolność).

Jezusowi bardziej zależy na moim dobru, niż mnie samemu. Nie muszę się bać, że zostaję sam z czymś, co mnie przerasta, co przekracza me siły. On chce dzielić wszystko ze mną. Jestem dla Niego bardzo ważny. Bardziej niż to mogę sobie wyobrazić.

Jezu, Ty możesz wszystko! Wierzę, że chcesz dla mnie tego, co najlepsze. Proszę Cie o... I już teraz Ci za to dziękuję!

 

 

 

08.02.2015


Mk 1, 29-39

 

Po to bowiem wyszedłem.

Jezus dobrze wiedział, co jest Jego misją. Wiedział, po co się narodził, po co Bóg Ojciec posłał Go na świat.

A ja? Czy robię dokładnie to, do czego Bóg mnie powołał? Czy w ogóle czuję się wezwany przez Boga? Czy mam świadomość tego, że jestem potrzebny Bogu, że powierzył mi misję, która jest specjalnie dla mnie? Czy już odkryłem na czy ona polega? A jeśli nie, co robię, by ją rozpoznać?

Jezu, pomóż mi wejść na drogę mego życiowego powołania i służyć Bogu, i ludziom według Twego, co zaplanowałeś specjalnie dla mnie!

 

 

 

01.02.2015


Mk 1,21-28


Co to jest? Jakaś nowa nauka z mocą!

Głoszenie Jezusa, jest głoszeniem z mocą! Jego prowadzenie mnie przez życie, jest prowadzeniem z mocą!

Czy tego doświadczam? Czy otwieram się na Jego moc? Czy jej nie blokuję swoją letniością lub brakiem zaufania? Czy rzeczywiście zdaję się w moim życiu na Niego? Czy utrzymuję z Nim stały kontakt przez codzienną modlitwę? Czy wszystkie swoje decyzje z Nim konsultuję? Czy jestem gotów dzielić z Nim każdą radość i każdy smutek, i zaufać Jego rozwiązaniom?

Wreszcie: czy świadczę o tym, że Jezus jest Bogiem mocnym i że Jego moc objawia się w moim życiu?

 

 

 

25.01.2015


Mk 1,14-20

 

Czas się wypełnił. (…)Pójdźcie za Mną…

Nadszedł czas na pojęcie decyzji. Za Jezusem czy przeciw Niemu. Pośredniej drogi nie ma. I każda ma swoje konsekwencje.

Jezus do niczego nie zmusza. Obdarzył mnie możliwością dokonywania wyborów i tego nie zmieni – także wtedy gdybym wybrał przeciw sobie i przeciw Niemu.

Cierpliwie i pokornie czeka. Aż dam Mu szansę. Aż zdecyduję się na jego prowadzenie. Aż zaufam Jego planom na moje szczęście. Aż zacznę podejmować - we współpracy z Nim - zadania, dla których zostałem stworzony. Które idealnie odpowiadają moim talentom i pragnieniom. Których nikt za mnie nie może wykonać.

 

 

 

18.01.2015


J 1,35-42

 

Poszli za Jezusem.

Uczniowie Jana, słysząc jego świadectwo o Jezusie, od razu za poszli za ukazanym Zbawicielem.

A ja? Czyim jestem uczniem? Za kim/czym podążam? Wokół kogo/czego biegną codziennie moje myśli, działania? Komu/czemu oddaję moje serce i życie?

Zawsze jest właściwy moment, żeby wybrać Jezusa, jedynego Pana i Zbawiciela, który pragnie być moim osobistym Panem i Zbawicielem! Może po raz pierwszy, by pozwolić Mu się kształtować i prowadzić przez życie! A może po raz kolejny, jeszcze bardziej, by rzeczywiście zacząć dzielić z Nim wszystko! I zyskać wszystko!

 

 

 

 

11.01.2015


Mk 1,6b-11


On chrzcić was będzie Duchem Świętym

Tak Jan Chrzciciel wypowiada się o Jezusie.

Czy pozwoliłem już Jezusowi, by „ochrzcił” mnie Duchem Świętym? Tym, o którym mówi, że przychodzi, by nas pocieszyć, wszystkiego nauczyć, doprowadzić do prawdy, wstawiać się za nami. Tym, bez którego pomocy nie możemy uznać Jezusa za swego Pana. Tym, którego nieodzownie potrzebujemy, jeżeli rzeczywiście chcemy być chrześcijanami – wyznawcami Chrystusa.

W jaki sposób Go doświadczyć? Są tylko dwa warunki: pragnąć i prosić: Jezu, daj mi Swego Ducha! Duchu Święty: przyjdź i działaj we mnie!

 

 

 

06.01.2015


Mt 2,12c

 

Inną drogą wrócili do swojej ojczyzny…

To historia tzw. mędrców, którzy prawdopodobnie byli kapłanami perskimi lub astrologami z Mezopotamii i bynajmniej nie wyznawali jedynego Boga. Do czasu. Kiedy Go osobiście spotkali, wszystko się zmieniło. Zaczęli chodzić innymi drogami, niż planowali, drogami Bożymi.

A ja? Czy spotkałem już żywego Boga? Czy pragnę Go spotkać? Czy uczciwie - jak mędrcy - interpretuję wydarzenia, które dzieją się na moich oczach? Czy podążam za prawdą, która od mojego prywatnego bałwochwalstwa prowadzi mnie do jedynej Prawdy? Czy pozwalam tej osobowej Prawdzie – żywemu Bogu, porządkować drogi mojego życia?

 

 

 

28.12.2014


Łk 2, 22-40

 

Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni.

Czasem święta Bożego Narodzenia to trzęsienie ziemi. Rodzina, zamiast zbierać się wokół Jezusa, doświadcza tragedii rozpadu relacji. Po ludzku - nic nie można zrobić. Modlitwa też nie zmienia rzeczywistości. Co więc robić? Przyjść do Wcielonego Słowa: Chrystus po to stał się człowiekiem, aby wychować się w ludzkiej, konkretnej, rodzinie. Dlatego nas zna. Jednak stając się człowiekiem, nie przestał być Bogiem. Z tego powodu zaprasza każdego z nas najpierw do pełnej zaufania relacji ze sobą. Od żywej relacji z Jezusem zaczynają się relacje między ludźmi. On nas kocha, przecież oddał za nas życie. Dajmy Mu czas, zaufajmy Mu dziś, teraz.

 

 

 

21.12.201


Łk 1,37

 

Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

Wystarczy, że oddam Bogu to niewiele, co mam - zresztą i tak od Niego – moją szczerą wolę życia z Nim; wystarczy, że zaproszę Go do mojego życia i będę rzeczywiście szukał Jego prowadzenia, bym zaczął doświadczać tego, co po ludzku niemożliwe. Bóg zrobi wszystko, co niezbędne, bym był szczęśliwy już tu na ziemi i wieczności - szczęściem życia z Nim i w Nim.

 

 

 

14.12.2014


J 1,23b

 

Wyrównajcie drogę Panu!

W kolejną niedzielę adwentu, tzw. niedzielę radości, Bóg znowu powtarza swoje wezwanie: „Wyrównajcie drogę Panu!”. Być może dlatego, że prostowanie tego, co sami zagmatwaliśmy naszymi upadkami, wymaga czasu i systematycznego wysiłku kształtowania nowych, dobrych nawyków.

Bóg znowu obiecuje swą pomoc: „Wierny jest ten, który was powołuje i On tego dokona”, mówi do za pośrednictwem św. Pawła. Mój trud i samozaparcie, inspirowane przez Boga i wspomagane Jego łaską, zaowocują radością. Radością z powodu nowej jakości relacji z Bogiem i ludźmi.

 

 

 

07.12.2014


Mk 1,3

 

Głos, który woła na pustyni: Przygotujcie drogę Pana! Wyprostujcie Jego ścieżki!

W tegorocznym adwencie Bóg ponownie zaprasza mnie do wyprostowania czyli porządkowania tego, co w moim życiu wymaga zmiany. Nie dla samej zmiany, ale po to, bym zyskał większą wolność, bym mógł bardziej otworzyć się na Jego miłość, na urzeczywistnianie się Jego dobrych planów dla mojego życia.

Jak to zrobić, jak zmienić to, z czym może zmagam się już od dłuższego czasu, często z niewielkim skutkiem?

Pan Bóg sam pragnie dawać mi wskazówki, prowadzić mnie i umacniać w dziedzinach, w których brakuje mi siły. Jeśli tylko zechcę „wyjść na pustynię”- jeśli zdecyduję się mieć czas na spotkanie z Nim, na wsłuchiwanie się w to, jakie On ma rozwiązania dla moich problemów.

 

 

 

30.11.2014


Mk 13,33

 

„Uważajcie i czuwajcie…”

Rozpoczynamy czas adwentu. Słowo Boże wzywa mnie do uwagi i czujności.

Na co mam „uważać”, czego „czujnie” strzec?

Odpowiedzi znajduję w czytaniach poprzedzających Ewangelię. Bóg przypomina mi, że początkiem wszystkiego jest Jego ojcostwo względem mnie. Pokazuje, że jestem dziełem Jego czułej, odwiecznej miłości (I czytanie). To On „wzbogacił mnie we wszystko”, tak, że nie „doznaję braku żadnej łaski”. To On stale mnie „umacnia”. On jest zawsze wierny względem mnie. (II czytanie).

Właśnie w tym kierunku mam kierować moją uwagę: w kierunku Jego miłości, wierności niezależnej od moich upadków. Mam czuwać, by nie zamykać się na łaski, którymi pragnie mnie nieustannie obdarzać.

Czy chcę – nie zważając na własną słabość – podjąć dziś decyzję życia z Nim? Decyzję kierowania wciąż od nowa wzroku (uwagi) na Niego, decyzję czuwania przy Jego wiernej miłości?

 

 

23.11.2014


Mt 25, 31-46

 

Wszystko, czego nie uczyniliście…

Zło jest brakiem. Brakiem miłości Boga. Tę miłość Bożą znajduję u Jezusa. Poznając Go, napełniam się miłością. Kiedy świadczę dobro tym, którym jej brak, daję im Boga. W nich spotykam Chrystusa.

Jeżeli chcę, żeby Pan poznał mnie w przyszłości, muszę teraz przebywać z Nim, ukrywającym się w tych najmniejszych.

 

 

16.11.2014


Mt 25, 14-30

 

Oto drugie pięć talentów zyskałem.

W ciągu mojego życia Bóg daje mi zadania, wszystko to można rozumieć jako kapitał, nie tylko uzdolnienia, także pragnienia, czy przeciwności. Wszystko jest zadaniem na drodze mojego osobistego powołania, bo życie chrześcijanina jest powołaniem do zbawienia. Współpracując z łaską, z czynną miłością Boga, która mnie wspiera, mogę się rozwijać. Często właśnie trudności, słabości, które trzeba pokonywać, najbardziej mnie rozwijają. Na ile więc Jezus rzeczywiście jest Panem mojego życia? Na tyle, na ile zapraszam Go tego życia. On nigdy mnie nie opuści, zawsze jest przy mnie, gotów pomóc, jednak odpowiedź na miłość wyraża się w decyzjach - to ja muszę je podejmować i konsekwentnie realizować. Jezu, dodaj mi odwagi, bym pomnażał darowany mi kapitał łaski.

 

 

09.11.2014


Mt 25, 1-13


Wyjdźcie mu na spotkanie.

W postaci dziesięciu panien, Kościół idzie na spotkanie pana młodego, czyli Chrystusa. Światło to płomień wiary, oświetlający ciemności świata. Oliwę przyrównać można do codziennej troski o podtrzymywanie swojej wiary. Ten płomyk karmi modlitwa, sakramenty, słowo Boże. Moje zbawienie decyduje się wiec teraz, dzisiaj, jest codzienną odpowiedzią na Boże miłosne zaproszenie do  zaślubin, do wiecznej wspólnoty z Panem.

 

 

02.11.2014


Łk 23,46b

 

Ojcze, w Twoje ręce oddaję mojego ducha.

Jezus pokazał mi jak żyć i jak umierać. Żyć w rękach Ojca, w zaufaniu Jego miłości, wszędzie tam, gdzie mnie prowadzi. Umierać oddając Mu siebie. Tak mało i jednocześnie tak dużo, że czasem wydaje się to ponad moje możliwości.

Jezu, pragnę – tak jak Ty – żyć w rękach Ojca. Proszę, pokaż mi jak mam to robić! Pomóż mi otworzyć się na Jego miłość. Pomóż mi już teraz oddać swoje życie w ręce Boga - Ojca, by potem na zawsze cieszyć się Jego bliskością w niebie.

 

 

26.10.2014


Mt 22, 34-40

 

Będziesz miłował.

Tego chce ode mnie Jezus. To jest treść nauczania Zbawiciela. Cokolwiek robię, ma być ze względu na miłość, bo Bóg jest miłością. Miłość, która cała pochodzi od Pana, ma organizować moje życie, a w konsekwencji to, co uczynię z miłości, znów kieruje mnie ku miłującemu Bogu.

Jezu, w Tobie miłość Ojca zbawiła świat. Nalej do mego serca miłości!

 

 

19.10.2014


Mt 22, 15-21

 

Czyj jest ten obraz i napis?

Moneta, na której widnieje obraz cesarza, jemu się należy. A czyj obraz odcisnął się na moim sercu? Do kogo ja należę? Komu zostanę oddany? W czyim skarbcu spocznę?

Jezu, chcę kontemplować Twoje Oblicze, Twoją miłość, Twoją ofiarę krzyża złożoną za mnie, za moje życie. Pragnę, abyś to Ty odcisnął swój wizerunek na moim sercu!

 

 

12.10.2014


Mt 22,1-14

 

Posłał służących, żeby zwołali zaproszonych…

Bóg pierwszy wychodzi do mnie. To od Niego pochodzi inicjatywa i słowa największej afirmacji: „Dziecko moje! To ja dałem Ci życie! Kocham Cię pełnią miłości! Kocham Cię taką miłością, jakiej pragniesz. Mam dla Ciebie same dobre rzeczy!”. To On, wszechmocny Bóg,  pokornie pyta: „Czy chcesz tego? Czy chcesz zaprosić mnie do swojego życia? Czy chcesz dzielić je ze Mną?”. I czeka na moja odpowiedź…

 

 

05.10.2014


Mt 21 33-43

 

Uszanują mojego syna.

Kim jest dla mnie Jezus? Panem i Zbawicielem, który uwolnił mnie od śmierci grzechu? Kimś, kogo kocham i szanuję, bo On pierwszy mnie pokochał? A może unikam spotkania z Nim, obawiając się, że chce mi coś odebrać, pozbawić czegoś, do czego przywykłem? Jeżeli rzeczywiście Chrystus chce mi coś zabrać, to jest to wyłącznie to, co mnie zabija i zniewala. W Nim jestem wolny, w Nim szczęśliwy, On zmienia mnie i moje życie, prowadzi mnie w Duchu Świętym. Warto więc spotkać się z Synem Boga Ojca. Oddawać Mu cześć jest największą radością, jeżeli otwieram swe serce na Jego miłość. Jest to również radość samego Jezusa, radość ze spotkania z nami.

 

 

28.09.2014


Mt 21, 28-32

 

Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego.

Jezus chce być moim Zbawicielem, dlatego interesuje Go we mnie to, czego nie chciałbym nikomu pokazywać. On pragnie mego zaufania, przylgnięcia do Niego tym, co we mnie jest grzechem, słabością. Świadomość grzechu i zaufanie; tego potrzeba, by przyjąć dar zbawienia i życie w Chrystusie.

 

 

21.09.2014


Mt 20, 1-16a

 

Umówił się z robotnikami o denara.

Bóg jest miłością, a miłość obdarowuje. Dlatego ci, którzy trafili do winnicy jako ostatni, otrzymują taką sama zapłatę, co pozostali. Nie decyduje włożona praca, ale spotkanie z gospodarzem winnicy. Wiara rodzi się z tego spotkania grzesznika z Bożą miłością i miłosierdziem, ofiarowanym nam w krzyżu Jezusa Chrystusa. Robotnicy zatrudnieni w winnicy to Kościół.

W tym miejscu rodzi się pytanie, czy ja rzeczywiście już spotkałem Boga? Czy moi znajomi, sąsiedzi, krewni mogą spotkać Boga przeze mnie? Czy pomagam memu Zbawicielowi zapraszać bezrobotnych, czyli pozbawionych relacji z Bogiem do Jego winnicy?

 

 

14.09.2014


J 3, 13-17

 

Tak bowiem Bóg umiłował świat

Podchodzę do krzyża Jezusa i z perspektywy ukrzyżowanego Zbawiciela patrzę na świat, na grzech, na miłość, na każdego człowieka, na siebie samego. Widzę, jak wielka jest dla Ojca wartość mojej osoby. Skoro dał swojego Syna, aby mnie zbawił, to dla Boga jestem ukochanym dzieckiem! Spojrzenie na krzyż, na to zaskakujące wywyższenie i królowanie, mocno dotyka mego serca i otwiera je.

Jezu, wejdź do mojego serca, jako mój jedyny Pan i Zbawiciel, zamieszkaj w nim, przemieniaj je poprzez działanie Twojego Ducha Świętego, prowadź do wspólnoty Twoich uczniów!

 

 

07.09.2014


Mt 18, 15-20


Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.

 

Jezus Chrystus, który jest jedynym Zbawicielem każdego człowieka, ZAWSZE również przewodzi swoim uczniom. Jak więc być blisko Niego?

We wspólnocie. Oczyma wiary widać, że wspólnota ma oblicze Jezusa! Nie jest to łatwe, być w Jego Kościele: trzeba często rezygnować ze swojego zdania, wybaczać, mieć do innych cierpliwość, nie zniechęcać się własnymi wadami, które we wspólnocie są dobrze widoczne. Trzeba też uniknąć pokusy pokładania nadziei w grupie, która Jezusa nie przyjmuje. Za to we wspólnocie Jego uczniów, to moi bracia i siostry niosą mnie do Niego, a ja niosę tych, z którymi łączy mnie Jezus.

 

 

31.08.2014


Mt 16, 21-27

 

Niech się zaprze samego siebie…

Pan Jezus daje mi dziś swój przepis na bycie Jego uczniem: zrezygnować z siebie, ze swojej wygody, ze słusznej racji, z miejsca w kolejce, z przywilejów, z przeprowadzenia swojej woli. Robiąc ten krok do tyłu, robię w swoim sercu i wokół mnie miejsce dla Zbawiciela. Oddając siebie, zyskuję Jego, bo ten krok zbliża mnie do Jezusa. Jest to więc krok do przodu i do góry. Krok wiary na drodze w kierunku Jego krzyża i Jego nieskończonej miłości, bo czym jest niebo, jeżeli nie wejściem w Bożą miłość?

 

 

24.08.2014


Mt 16, 13-20


Na tej opoce zbuduję Kościół.

Piotr nie był ani mądrzejszy od innych uczniów Pana Jezusa, ani bardziej uczony, czy dojrzalszy. On tylko pozwolił Duchowi Świętemu, aby go prowadził i otwierał mu oczy wiary.

Jezu, Ciebie pragnę, Ciebie szukam, do Ciebie przychodzę, w Twoim Kościele chcę wzrastać. Amen.

 

 

17.08.2014


Mt 15, 25b

 

Panie! Pomóż mi!

Czy już wołałem kiedyś do Jezusa całym sobą: „Pomóż mi!”? A może błagałem Go już wielokrotnie, pozornie bez rezultatu…

Jezus, który ze względu na swoją miłość do mnie, poszedł na śmierć a potem zmartwychwstał, do dziś nic nie zmienił w swojej postawie względem mnie. Wciąż kocha, zna rozwiązanie moich problemów, wciąż ma moc. Zawsze słucha słów mojej modlitwy, gdy przychodzę do Niego z wiarą i prostotą. Zawsze odpowiada. Jeśli – wydawałoby się – zwleka, to wie, że z tego może wyniknąć jeszcze większe dobro. On widzi dalej i więcej, niż ja. On jest Bogiem, nie ja. Mogę spokojnie siebie i moje problemy złożyć w Jego ręce. I już teraz Mu dziękować za to, że zajmie się mną i wszystkim, co Mu powierzam w sposób, który przekroczy moje najśmielsze oczekiwania.

 

 

10.08.2014


Mt 14, 22-33

 

Każ mi przyjść do siebie po wodzie!

Piotr pokazuje mi odwagę, a nawet zuchwalstwo swojej wiary. Dzięki takiej wierze, która jest łaską i zarazem odpowiedzią na łaskę Bożą, przyszły pierwszy papież kroczy ku Chrystusowi wbrew wszystkiemu, co podpowiada ludzkie, światowe doświadczenie. Jezu, ja też tak chcę! Chcę iść do Ciebie ponad falami trosk i pomimo przeciwnego wiatru zniechęcenia. Pragnę stawać się do Ciebie podobnym, bo iść do Ciebie, oznacza coraz bardziej upodabniać się do Ciebie, Jezu.

 

 

03.08.2014


Mt 14, 13-21

Nie potrzebują odchodzić, wy dajcie im jeść!

Te słowa najpierw wskazują na rolę sakramentu Eucharystii i sprawujących ją kapłanów. Jednak można odnieść je także do każdego ucznia Jezusa. Wtedy widać, jak dzięki mojej postawie wiary i trwania w Chrystusie, każdemu spotkanemu bratu i siostrze mogę dawać Jezusa - Pana i Zbawiciela. Warunek jest jeden - sam muszę być blisko Niego. To wielka radość, uświadomić sobie, że z Jezusem nigdy nie będziemy głodni, On zaspokaja ten największy głód człowieka - tęsknotę za Bogiem.

 

 

27.07.2014


Mt 13, 44-52

Sprzedał wszystko…

 

Panie Jezu, Ty dla mnie wyrzekłeś się wszystkiego! Najpierw jako Bóg, później jako człowiek. Czy moja miłość do Ciebie pozwoli mi na to samo? Nie! Tylko łaska może pociągnąć mnie tak blisko Ciebie.

To Boże i ludzkie wyrzeczenie może być miejscem spotkania w miłości.

 

 

20.07.2014


Mt 13, 24-43

Królestwo niebieskie jest podobne...

 

Ciekawe, że Pan Jezus porównuje Królestwo Boże do roślin, a nie na przykład do ptaków.

W ten sposób nasz Zbawiciel pokazuje nam, że trzeba na co dzień wzrastać, zajmując się sprawami prostymi, przyziemnymi oraz że powinniśmy dać sobie czas na stopniowy wzrost i rozwój.

Duch Święty nas w tym poprowadzi!

 

 

13.07.2014


Mt 13, 1-23

Posiane... na ziemię żyzną…


Ogród, działka… Owoce, warzywa, kwiaty… Ile radości może dać kawałek ziemi! Jednak żeby ziemia mogła wydać plon, trzeba wyrywać chwasty, podlewać, spulchniać, nawozić... Parę dni przerwy i już pojawiają się chwasty - one rosną szybciej niż to, co cenne.

Tak samo jest z glebą serca. Trzeba ją karmić miłością Bożą, Eucharystią, modlitwą, pielić chwasty grzechów w spowiedzi. Wtedy ziarno słowa wyda plon a wiara będzie się rozrastać. Wtedy plon przyniesie radość Bogu i ludziom.

 

 

06.07.2014



Mt 11, 25-30

Ojca nikt nie zna, tylko Syn.

 

Jezu, Ty dajesz mi słowo życia, przez to, że pokazujesz mi ogromną wartość Twojej więzi z ojcem. Jeżeli chcę przyjść do Boga, nie potrzeba mi wiele ludzkiej mądrości - wszystko zaczyna się od bycia przed Nim jak dziecko. Dziecko nie patrzy na życie jako na obowiązek, ale jak na wspaniałą przygodę. Daje się zaskoczyć miłości i przyjmuje ją całym sercem.

 

 

29.06.2014


Mt 16, 13-19

Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego.

 

Jezus pyta uczniów najpierw o opinie ludzkie na swój temat, a potem o ich własne zdanie. Uczniem Jezusa jestem więc wtedy, gdy potrafię w Nim rozpoznać Chrystusa, mojego jedynego Zbawiciela. Tylko jak to zrobić w świecie tylu propozycji zbawienia, jak mam zaufać Jezusowi? Odpowiedź daje Duch Święty, który wprowadza uczniów Jezusa w życie Boże. Zacznę więc od tej odrobiny wiary, którą mam dzisiaj: Jezu, chcę iść za Tobą!

 

 

22.06.2014


Mt 10, 26-33

Kto się przyzna do Mnie przed ludźmi...

 

Wakacje, urlop. Odpoczynek i świadectwo. Jezu, ucz mnie świadczyć o Tobie radością, odpoczynkiem, przyjaźnią. Ludzi, których spotkam juz teraz oddaję Tobie. Może nawiążę wspaniałe znajomości, jednak ci, których spotkam mogą zapomnieć moje imię, byleby dzięki memu świadectwu, pamiętali Twoje.

 

 

15.06.2014


J 3, 16-18

Kto wierzy w Niego...

Moje zbawienie jest w Jezusie Chrystusie, tylko w Nim. A jak mam przyjąć ten dar? Poprzez wiarę, że Jezus, Syn Boży, jest jedynym Panem i Zbawicielem. Moim jedynym Panem i Zbawicielem! Wiara jest miejscem, przestrzenią, spotkania człowieka z Bogiem. Poprzez wiarę mogę odzyskać więź miłości z Bogiem, zniszczoną przez grzech. To wiara pozwala Bogu przemieniać moje życie, mieszkać w moim sercu. Wiara otwiera mnie na Ducha Świętego, Jego dary i prowadzenie. Wiara buduje także wspólnotę uczniów Jezusa, w której mogę wzrastać.

 

 

8.06.2014


J 20, 19-23

Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana

 

Jezus zmartwychwstały, realny, żywy, z ranami zadanymi Mu na krzyżu, przychodzi do swoich uczniów. To spotkanie jest dla nich początkiem nowego życia i zapowiedzią zmartwychwstania w przyszłości. Spotkanie z Jezusem dzisiaj i nasze zmartwychwstanie w dniu ostatecznym łączy osoba Ducha Świętego. Chrześcijanin, uczeń Jezusa, to ten, kto spotyka się ze swoim Zbawicielem w Kościele i przyjmuje Ducha Świętego. Duch Święty daje nam radość i prowadzi na zewnątrz, abyśmy dzielili się Dobrą Nowiną z tymi, którzy jej nie znają.

 

 

01.06.2014


Mt 28, 16-20

Niektórzy jednak wątpili…

 

Nasz Pan, choć zmartwychwstały, zachował swoje rany, zachował także pamięć krzyża. Podobnie od swoich najbliższych uczniów nie wymaga, aby przestali być sobą. Posyła ich takich, jakimi są.

Wątpliwości nie zwalniają nikogo z obowiązku niesienia innym Dobrej Nowiny, są raczej zaproszeniem do pogłębiania swojej wiary, jako relacji ze Zbawicielem, relacji zarazem osobistej i wspólnotowej.

 

 

25.05.2014


J 14, 15-21

Jeżeli Mnie miłujecie…

 

Jezus obiecuje tak wiele, tak wiele chce dać, ofiarowuje siebie, swoje życie, aby mnie wyzwolić, aby każdego przywrócić do pełni Bożej miłości i życia Bożego. Daje także Ducha Świętego, aby mnie prowadził. Potrzeba tylko jednego - przestrzegania jego przykazań. Trzeba więc te przykazanie znać, poznawać słowo Boże, wzrastać we wspólnocie wierzących. Najważniejsze w wypełnianiu przykazań jest jedno: radykalna decyzja robienia wszystkiego z Jezusem, ze względu na Jego miłość do mnie i do każdego, kogo spotykam.

 

 

18.05.2014


J 14, 1-12

Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

 

W tym krótkim fragmencie Ewangelii Jezus wciąż mówi uczniom o Ojcu. Nasz Pan w relacji  do Niego jest jak prawdziwe dziecko Boże i tego dziecięctwa Bożego chce dla nas.

Im bardziej będę przed Bogiem jak dziecko, tym bardziej Jego miłość wypełni moje życie i przemieni moje serce.

 

 

11.05.2014


J 10, 1-10

Ja jestem bramą owiec.

 

Jezu, Ty jesteś tym, za kim chcę iść. Chce dobrze znać Twój głos, być blisko Ciebie, razem z moimi braćmi i siostrami.

Mów w moim sercu, poprzez innych, przez życie Kościoła!

Prowadź nas na pastwiska słowa i Eucharystii. Chce Cię znać i ufać Tobie, Jezu.

 

 

4.05.2014


Łk 24, 13-35

Myśmy się spodziewali.


Uczniowie rozmawiali o Jezusie. Głośno wyrażali swoje rozczarowanie, zagubienie.

Ta wspólnota wątpiących, słabych, zostaje nawiedzona i umocniona przez Zbawiciela. Jezus nadaje ich życiu nowy kierunek, posyła do innych jako swoich świadków.

Może tego właśnie potrzebujesz ode mnie, Jezu: szczerości i rozmowy o Tobie z przyjacielem.

 

 

27.04.2014


J 20, 19-31

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie.

 

Jezu, Ty przychodzisz i pozwalasz się poznać tam, gdzie zbieramy się w Twoje imię, jedyne imię, w którym jesteśmy zbawieni. Przychodzisz „pierwszego dnia tygodnia”, w niedzielę – do Kościoła, do swoich uczniów. Każde Twoje przyjście jest pamiątką Twojego zmartwychwstania, jest właściwie naszym udziałem w tym jedynym wydarzeniu Paschy. Jest to spotkanie z Tobą - żywym, zwycięskim Panem, nasze dziękczynienie Ojcu za dar zbawienia - Eucharystia.

 

 

20.04.2014


J 20, 1-9

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.

 

Jezu, tak bardzo Cię nie było. Tak bardzo Cię odrzuciłem, tak niesprawiedliwie osądziłem, pogardziłem Tobą. Jednak Ty mi wszystko wybaczyłeś, wziąłeś na siebie całą moją winę, ciężką jak wielki kamień. Dzisiejszego ranka pierwszą moją myślą była tęsknota za Tobą, dlatego nie uciekłem od mojej ciemności w tanie pocieszenie, ale czekałem na świt.

I oto jesteś przy mnie: żywy, realny, prawdziwy, ze śladami męki. Widzę Cię trochę niewyraźnie, bo przez łzy. Jezu, mój Panie i jedyny Zbawicielu, dziękuję Ci za to, że dzielisz się ze mną swoim życiem, radością, pokojem, uzdrawiającą obecnością. Tak jasno wokoło. jest już dzień.

 

 

13.04.2014


Mt 26,14-27, 66

To jest Jezus, król żydowski.

 

Jesteś Królem, Jezu. Twoje panowanie zaczęło się na krzyżu. Krzyż łączy ze sobą niebo i ziemię. Jego ramiona, Twoje ramiona z krzyża otwierają się na każdego. Każdy, nawet największy grzesznik, został przez Ciebie odkupiony i w Tobie może przyjść do kochającego Ojca.

Jezu, ja też chcę stanąć pod Twoim krzyżem, być teraz z Tobą, moim Królem, Panem i Zbawicielem.

 

 

6.04.2014


J 11, 1-45

Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem.

Jezus dobrze znał Marię, Martę i Łazarza. Odwiedzał ich, byli Jego przyjaciółmi. A jednak nie oszczędził im bólu. Dlaczego? Aby objawiła się chwała Ojca. Obie siostry zostały postawione w sytuacji ekstremalnej - wierzyć przeciw prawu natury, stać wobec zebranych z rodziny i przyjaciół, którzy przybyli na pogrzeb, i wybrać zawierzenie Jezusowi.

Tego chce Pan: radykalnego zaufania, zawieszenia wszystkiego na Nim. Tylko wtedy można uwierzyć w Jego zmartwychwstanie i spotkać Go w swoim życiu, żywego Boga.

Jezu, przymnóż mi wiary, chcę być Twoim - mimo wszystko.

 

 

30.03.2014


J 9, 1-41

Przyszedłem (...) aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi.

 

Wszystko mam poustawiane: praca, modlitwa, relacje... Aż wydarzy się upadek. Dotykam twarzą ziemi, czuję się opluty, poniżony… Tak, właśnie zaczęło się uzdrowienie! Wkroczył Jezus! Wystarczy Mu zaufać, powierzyć życie…

Jezu, naucz mnie patrzeć na świat, daj wzrok wiary!

 

 

23.03.2014


J 4, 5-42

On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

 

W czasie rozmowy z Jezusem Samarytanka przebyła drogę wiary. Najpierw Nieznajomy był kimś obcym, budzącym uprzedzenia. Potem Panem, prorokiem, Chrystusem. Wreszcie tworzy się wspólnota wiary w Duchu i prawdzie, a Jezus zostaje uznany za Zbawiciela.

Jezu, ja też chcę z Tobą rozmawiać, tak szczerze, od serca. Ty czekasz na mnie przy studni mojego życia, tam, gdzie jestem sam, zagubiony, zniechęcony. Jezu, daj mi Twojej wody!

 

 

16.03.2014


Mt 17, 1-9

Jezus wziął ze sobą...


Jezus przemienia się dla nas na każdej Eucharystii - Jego odzienie, Hostia, staje się lśniąco białe, z Nim w Ofierze eucharystycznej obecne jest całe niebo.

Dlatego też chcę tam być! Nie może mnie zabraknąć na niedzielnej Mszy świętej, bo tam najbardziej mogę spotkać mojego Pana, a także moich braci i siostry, Jego uczniów.

Jezu, dzięki Ci za tę górę przemienienia, którą jest każda Eucharystia!

 

 

9.03.2014


Mt 4,1-11

Jeśli jesteś Synem Bożym...

 

Jako uczeń Jezusa chcę być podobny do mojego Mistrza. Jezus odpędził od siebie pokusy mieczem słowa Bożego. Dlatego czytam Pismo Święte, z wiarą poznaję w ten sposób mojego Boga i Jego moc, która w miłości stworzyła świat i mnie. Biblia to jednak przede wszystkim słowo o Jezusie Chrystusie - Zbawicielu i Panu. Chcę znać słowo Boga, bo chcę znać Boga. Chcę, by mnie chronił, prowadził i błogosławił mojemu życiu, dlatego razem z Kościołem żyję i karmię się tym Słowem.

 

 

02.03.2014


Mt 6, 24-34

Nie możecie służyć Bogu i mamonie! Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się...

 

O czym najczęściej myślę? Co mnie najbardziej martwi? Tak, pieniądze. Czy wystarczy? Czy dam radę? Czy się uda? Dziś, Jezu, pokazujesz mi, że martwienie się jest rodzajem niewoli, służby złemu panu. A przecież to Jezus ma być moim jedynym Panem!

Jezu, proszę, uwolnij mnie, uwolnij moje serce, umysł, myśli! Chcę już odrzucić ciężki bagaż zmartwień i przejść na Twoją stronę, na Ciebie patrzeć, z Tobą się spotykać, Tobie służyć, Tobie tylko zaufać, Twojej miłości, zbawieniu, które pochodzi od Ciebie.

 

 

23.02.2014


Mt 5, 38-48

On sprawia, że słońce wschodzi dla złych i dobrych.

 

Miłość Boża zawsze jest ze mną! Nie ma takiej chwili, w której Bóg by mnie nie kochał!
Jako uczeń Jezusa chcę być podobny do Ojca, ale jak stać się takim, jak Bóg? Jak nie dzielić ludzi na dobrych i złych, godnych i niegodnych mojej życzliwości, wybaczenia, czasu?

Jeżeli będę prosił o wsparcie Ducha Świętego i ze swej strony robił wszystko, żeby kochać każdego, także tego, kogo kochać nie umiem, wtedy niepostrzeżenie z "porządnego człowieka" stanę się "Bożym człowiekiem", odbiciem Jego miłości.

 

 

16.02.2014


Mt 5,17-37

(…) nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym lub czarnym.

 

Jestem wolny; podejmuję decyzje, jestem odpowiedzialny za życie własne, moich bliskich. Wkładem mojej pracy mniej lub bardziej wpływam na losy innych.

I jednoczenie całkowicie zależę od Boga.

Jak patrzę na tę zależność? Czy uważam, że mnie ogranicza? Czy nie pojmuję jeszcze, że Bóg, Pan całego świata ma dla mnie wspaniały dar – Siebie i wszystko. On chce dzielić ze mną życie i współdziałać we wszystkim dla mojego dobra. Nic nie może oddalić mnie od Jego miłości! Poza moją własną decyzją...

Czy zdecydowałem się już na życie z Nim? Czy przychodzę do Niego z moją słabością, by pomógł mi podnieść się, naprawić to, co zniszczyłem? Czy znam Jego obietnice dla mojego życia? Czy żyję w pełni Jego obfitości i błogosławieństwa?

 

 

9.02.2014


Mt 5, 13-16

Wy jesteście solą ziemi.

 

Czy to, jak żyję nadaje smak mojemu domowi? Skoro jestem uczniem Jezusa, to tak właśnie powinno być. Ale czy moje postępowanie, moje decyzje, słowa - czy to wszystko chroni świat przed zepsuciem?

Jezu, nie umiem być taki, tylko Ty taki jesteś. Dlatego z całego serce proszę Cię, przyjdź, żyj we mnie Twoim życiem, daj mi Twojego Ducha Świętego. Bardzo pragnę dawać innym Ciebie! Chcę, żeby każde moje spotkanie, każda rozmowa, spojrzenie, każda chwila, była dla tych, których stawiasz na mojej drodze, spotkaniem z Twoją miłością.

 

 

2.02.2014


Łk 2, 22-40

Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim.


Dwoje proroków od razu rozpoznało Zbawiciela. Dlaczego? Ponieważ wiedzieli, co jest w życiu najważniejsze, żyli tą wiarą i całym sercem oczekiwali zbawienia.

Codzienne życie wiary otwiera oczy na obecność Boga, sprawia, że mogę Go rozpoznać i  spotkać. Ktoś taki staje się wtedy dla innych świadkiem i prorokiem Jezusa Chrystusa.

Można by powiedzieć, że świadek Pana zawsze przebywa w świątyni, bo Bóg jego samego uświęca, tak, że nawet całe życie takiej osoby staje się wypełnione obecnością Pana.

 

 

26.01.2014

 

Mt 4,12-17

Rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.” Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.

 

Czy słowa Jezusa: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi” miały rację bytu tylko 2000 lat temu w odniesieniu do apostołów? A może Jezus dziś zwraca się tymi samymi słowami do mnie i do Ciebie? Bo jest wielu, którzy jeszcze Go nie poznali… Bo są tacy, którym mogę opowiedzieć o tym, że On żyje, działa dzisiaj i pragnie mieć bliską relację z każdym, a szczególnie szuka tego, który jeszcze nie kroczy z Nim przez życie.

Co przeszkadza mi w tym, by dziś jeszcze bardziej pójść za Jezusem, by jeszcze bardziej się Nim dzielić? Może wstyd, albo lenistwo? Może brak gorliwości? Cokolwiek to jest, przyjdźmy z tym do Jezusa i pozwólmy Mu uczynić nas „rybakami ludzi”.

 

 

19.01.2013


J 1, 29-34

On jest Synem Bożym.


Jezu, daj mi Ducha Świętego, abym był zdolny rozpoznać w Tobie Pana i Zbawiciela.

Daj mi doświadczenie Twojej miłości, abym mógł o niej zaświadczyć.

Daj mi pokorę, żebym umiał się umniejszyć, wskazać na Ciebie i do Ciebie prowadzić innych, a nie zatrzymywać ich przy sobie.

Udziel mi daru wytrwałości, abym czekał na Ciebie tam, gdzie chcesz się ze mną spotkać. Jezu, tak bardzo pragnę Twojej obecności, przyjdź, chcę o Tobie powiedzieć mojej rodzinie, znajomym, każdemu, kogo spotkam!

 

 

12.01.2014


Mt 3, 13-17

Ty przychodzisz do mnie?


Jestem taki słaby, marny, zrobiłem tyle złego. Najchętniej bym się schował. Czuję wstyd. Tak się zakręciłem wokół moich słabości, że ledwo dosłyszałem Twoje kroki. Przyszedłeś, Jezu, i prosisz mnie, żebym Ci dał te wszystkie grzechy, obmywasz mnie z nich. Bierzesz je na siebie i niesiesz na krzyż. Jak ja mam to przyjąć? Tak bardzo mi się to nie należy!

Kim Ty właściwie jesteś, Jezu? Kim jesteś dla mnie? Zaczekaj, Panie, porozmawiajmy! Chcę Cię poznać bliżej, chcę być Twoim przyjacielem.

Jezu, dziękuję Ci za to, że uwolniłeś mnie od tego całego brudu, że dzięki Tobie jestem czysty.

 

 

5.01.2014


J 1,1-18

Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas.

 

Jezus jest Słowem Ojca, Słowem żywym, chce być obecny we wszystkim, co robisz. Dlatego czytając ten fragment Ewangelii, odnieś go do swojej codzienności i pytaj Ducha Świętego: Jak mam mówić, by Jezus był obecny w każdym moim słowie, jak budować relacje z innymi, aby we mnie widzieli świadectwo o Jezusie?

Chciej być świadkiem, kimś takim jak Jan, kimś, w kim Jezus jest stale obecny i poprzez to, co już się stało w twoim życiu, i przez to, co dzieje się teraz, bo Pan żyje i działa poprzez swoich świadków.

Powiedz Mu: Jezu, pragnę, żebyś był obecny w każdym słowie, które wypowiadam, w każdej sytuacji, także wtedy, kiedy nie wymieniam Twojego imienia!

 

 

29.12.2013


Kol. 3, 12-21

Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

 

W rodzinie najtrudniej jest dawać świadectwo wiary. Tutaj nie jest ono odświętne, przystrojone i uładzone: jest codzienne, zabiegane, spóźnione. Ale jest też najprawdziwsze, szczere, osadzone w rzeczywistości.

Jezu, który żyłeś i nadal chcesz żyć z ludźmi, wypełnij moją codzienność: zaspane poranki, zmęczone wieczory, spojrzenia w przelocie, rozmowy o zakupach, wspólne sprawy, plany i decyzje. Przyjdź, Panie Jezu!

 

 

22.12.2013

 

Mt 1,18-24

Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus.


Nieraz dobro rodzi się w nieoczekiwany sposób. Bóg wykorzystuje, uświęca i błogosławi to, co po ludzku uznaliśmy za wstydliwe, co nie pasuje do obrazu pobożności, co spontaniczne, co przyszło spoza wydeptanych dróg.

Ewangelia jest zawsze nowa, świeża; to, co boskie przychodzi w tym, co u ludzi dziwne.

Słuchaj, badaj swoje serce, przyglądaj się temu, co cię dziwi. A potem nadaj temu imię Jezusa, to znaczy odnieś się do Niego, poproś Go o światło, o mądrość. Pielęgnuj w sobie nadzieję przez wytrwałość, cierpliwość, otwartość na nowe.

 

 

15.12.2013


Mt 11,2-11

Błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi.


Nieraz Cię, Jezu, nie widać; świat jest, ludzie są, wiele się dzieje, a ja nie wiem, jak mam postąpić, w którą stronę mam pójść. Boję się popełnić błąd, bo mogę zrobić coś złego. Jeszcze bardziej boję się nie robić nic, bo to jest taki błąd, który kosztuje życie wieczne.

Jezu, pokaż mi się! Pokaż mi dobre owoce moich decyzji, daj mi Twojego Ducha, najlepszego Doradcę! W modlitwie, w Eucharystii, we wspólnocie Kościoła, chcę - patrząc oczyma wiary - zobaczyć ślady Twoich stóp, znaleźć błogosławieństwo Twoich rąk - znaki Twojej świętej obecności.

 

 

8.12.2013


Łk 1,29-38

Będzie nazwany Synem Najwyższego.

 

Maryja nie zastanawia się nad aniołem, modli się zawsze do Boga. Ani nad treścią zwiastowania, bo z wiarą czekała na Mesjasza. Po prostu weryfikuje objawienie zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. On zawsze jest potrzebny, tak jak i wiara oczekująca i ufna.

Maryjo, naucz nas takiej wiary i postawy mądrej służebnicy Pana!

 

 

1.12.2013

 

Mt 24,37-44

Przyjdzie wasz Pan.


Czy Jezusa mogę nazwać rzeczywiście moim Panem? To ze względu na Niego postępuję tak, a nie inaczej? To ze względu na Niego podejmuję takie, a nie inne decyzje? Nie z lęku, ale dlatego, że w Nim odkryłem wszystko: prawdziwe życie, radość, szczęście, pokój, drogę do Domu Ojca. To za Nim tęsknię, z nadzieją oczekuję spotkania z Nim twarzą w twarz?

Jeśli nie, to wraz z rozpoczynającym się adwentem Bóg chce mnie zaprosić do tego, bym Go rzeczywiście spotkał. Bym uwierzył, że Jego propozycja dla mnie jest najlepszą z możliwych. Bym ją przyjął i żył już nowym życiem, nowym sensem, prawdziwym szczęściem, które może dać tylko On.

Jeśli tak, to czas adwentu został mi dany po to, by z radością przygotowywać się na Jego przyjście. Czy pytałem Go już, jak widzi moje przygotowanie w czasie tegorocznego adwentu?

 

 

24.11.2013


Łk 23,35-43

Dziś za mną będziesz w raju.

 

Każdy chciałby usłyszeć te słowa od Zbawiciela. Dobra wiadomość jest taka, że możesz je usłyszeć. Wystarczy, że jesteś na swoim krzyżu - w sytuacji cierpienia, krzywdy, samotności, świadomości swego grzechu. I powiesz o tym Jezusowi: w modlitwie, w konfesjonale, na Mszy świętej.

On bardzo chce usłyszeć Twój głos, bardzo pragnie twojego całkowitego zaufania do Niego, nie tylko jako Pana, ale i przyjaciela, a nawet brata.

Powierz Mu się, a będziesz w raju życia w Bogu, niezależnie od twojego aktualnego samopoczucia.

Zaufaj Jezusowi, On cię poprowadzi i napełni Duchem Świętym!

 

 

17.11.2013


Łk 21, 5-19

Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.


Nie dzięki sukcesom, ani osobistej świętości. Żadne wzloty nie decydują. Na nic samo unikanie grzechów.

Darmowy dar zbawienia, czyli miłość Boża najpełniej objawiona na krzyżu Jezusa Chrystusa, jest dla wytrwałych. Czy to nie cudowne? Nie ważne, ile razy upadasz, ważne, że się znów podnosisz dzięki łasce.

Duch Święty poprowadzi cię do Boga, tylko pozwól mu działać, wytrwaj z tymi, których dał ci Pan, wytrwaj z tym krzyżem, jakim jesteś sam dla siebie. Wytrwałość to nie tylko zaciśnięte zęby, jest to raczej radość wspinania się ku kochającemu Ojcu, radość, którą odkrywa się stopniowo, wznosząc się ponad mgły własnych lęków i zniechęceń.

Jezu, prowadź, umacniaj mnie na tej drodze!

 

 

10.11.2013


Łk 20, 27-38

Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.

 

Mogę być uczestnikiem życia Bożego! Do tego powołuje mnie Chrystus, mój Zbawiciel. Po to przeszedł przez krzyż i umarł, żebym ja mógł żyć w Bogu i dla Niego. Jaka to cudowna perspektywa - spotkam Boga twarzą w twarz, a wraz z Nim Abrahama i innych Patriarchów. Spotkam moich bliskich zmarłych; tych, których kochałem, którzy kochali mnie.

Teraz mój wzrok sięga do krzyża, ale poza krzyżem Jezusa i dzięki niemu jest niebo - pełna komunia z Panem, pełna radość, wieczne, cudowne, radosne życia dziecka Bożego.

Jezu, dzięki Ci za Twoje dzieło zbawienia, dzięki za te słowa, po których wypowiedzeniu sam dokonałeś Paschy - przejścia do życia. Jezu, chcę iść za Tobą!

 

 

3.11.2013


Łk 19,1-10

Chciał zobaczyć Jezusa, kto to jest.

 

A ja? Czy rzeczywiście chcę zobaczyć Jezusa?

Nie takiego, którego obraz pokazują: współczesny świat lub moje doświadczenia z dzieciństwa. Nie takiego, którego sam sobie wytworzyłem. Prawdziwego Jezusa! Takiego, jakim rzeczywiście jest!

Czy chcę poznać Go osobiście?

Tak naprawdę mogę poznać tylko tego, z kim się regularnie spotykam, dla kogo systematycznie znajduję czas.

Czy mam czas dla Jezusa? By poznawać, z kart Pisma Świętego, kim jest. By rozważać - pod natchnieniem Ducha, którego obiecał - Jego słowa i czyny. By spotykać się z Nim na rozmowie (zwanej modlitwą); by słuchać, co ma dla mnie.

Czy chcę zaprosić Jezusa do mojego życia, do wszystkich moich spraw?

On nie zamierza mi niczego odebrać. Przeciwnie: pragnie dać Siebie i wszystko, za czym tęsknię, co kryje się w moim sercu, a co On Sam we mnie kształtuje. O ile Mu na to pozwalam.

Jezus nie wejdzie w moją codzienność z butami. Kocha, więc cierpliwie czeka. Właśnie na mnie!

 

 

27.10.2013


Łk 18, 9–14

Kto się uniża, będzie wywyższony…


Pragnę czuć się potrzebny, wartościowy, ważny… I nie jestem w tym odosobniony; leży to w naturze ludzkiej.

Czyżby więc Bóg chciał dla mnie czegoś całkiem przeciwnego? On, który nazywa mnie swoim ukochanym dzieckiem, który mówi, że w Jego oczach jestem bezcenny i niezastąpiony?

Co więc oznacza wezwanie do uniżenia się? Czy mam nie dostrzegać w sobie wartości? Czy mam zaprzeczać swoim uzdolnieniom, sukcesom?

A może chodzi o to, by po prostu stanąć w prawdzie i szczerości. Dostrzec to, że czasem zachowuję się jak faryzeusz. Upatruję swojej wartości w zewnętrznych osiągnięciach, statusie materialnym. Porównuję się z innymi. Czuję się samowystarczalny. Tak jestem pewny swoich dobrych czynów, że właściwie nie potrzebuję Jezusa i Jego zbawienia.

Dopiero kiedy uznam całą prawdę o sobie, prawdę o tym, co we mnie dobre, i prawdę o mojej słabości, dopiero kiedy zapragnę Boga i Jego miłości ponad wszystko, pozwalam Mu, by mnie „wywyższył”. By podarował mi doświadczenie swojej bezwarunkowej miłości, na które dotąd nie starczało miejsca w moim sercu. By przekonał mnie, że nie zważa na moje grzechy. By pokazał, że zna najgłębsze pragnienia mego serca i chce dla mnie więcej, niż ośmielam się marzyć. Ma dla mnie najwspanialszą „ofertę” – Siebie i niesamowitą przygodę życia w relacji z Sobą. Nie na pewien czas… Na zawsze!

 

 

20.10.2013

 

Łk 18, 1-8

A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego?

 

Bóg nigdy nie odmawia nam tego, co dobre. Zawsze daje więcej, niż oczekujemy. Nie jest jednak czarodziejem do spełniania życzeń, tylko najlepszym Ojcem, Przyjacielem i Doradcą. Najbardziej zależy Mu na relacji, na więzi z Nim samym.

Nie patrzmy tylko na dary, spójrzmy na Dawcę!

Przyjaźń z Bogiem - Tym, który stworzył mnie i cały świat, i który kocha mnie tak, że zniszczył moje grzechy na krzyżu swego jedynego Syna - to najcudowniejsza relacja na świecie.

Jezu, chcę, żebyś został moim najlepszym przyjacielem! Niech Twój Duch Święty nauczy mnie modlitwy - rozmowy z Tobą! Niech nauczy mnie kochać tych, których mi dajesz na co dzień - w domu, szkole, pracy.

 

 

13.10.2013

 

Łk 17, 11-19

Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami!


Czego naprawdę chcę od Ciebie, Jezu? Żeby mnie życie nie bolało? Żeby mnie wszyscy lubili? Żeby moje życie było pasmem sukcesów ewangelizacyjnych? Mam już zaplanowane, jak masz mnie uzdrowić.

A może warto zajrzeć głębiej, może ta wysypka tylko sygnalizuje mój prawdziwy problem? Może pustynia samotności i oddzielenia od przyjaciół ma być szansą na spotkanie z Tobą?

Jezu, Panie mój i Zbawicielu, prawdziwy Lekarzu, przyjdź! Dotknij mnie! Uzdrów moje serce! Daj mi Ducha Świętego, który pokaże mi prawdę o moim życiu i nauczy wdzięczności wobec Ciebie! Daj mi oczy serca, zdolne dostrzegać Twoją miłość! Przyjdź, Jezu!

 

 

06.10.2013

 

Łk 17, 5-10

Słudzy nieużyteczni jesteśmy...


Tak bardzo trudno jest nie oczekiwać wdzięczności. Jednak tylko w ten sposób można - poprzez zasłonę własnej grzeszności - zobaczyć Jezusa, kiedy się uczy odrywać od myślenia: "Ja tobie, a ty mnie".

Jezus pokazał nam radykalizm Bożej miłości - ona niczego w zamian nie oczekuje, poza tym, że się ją przyjmie.

Każdego, kto chce się tego uczyć od Pana, On sam wzmocni, da mu swego Ducha, rozjaśni jego życie i udzieli mu błogosławieństwa, posyłając na powrót do swoich - do domu, szkoły, pracy... Pośle nas odmienionych - wolnych od oczekiwań, radosnych jego radością, napełnionych Jego miłością.

Tylko się wpatrzmy w Jezusa i Jego słuchajmy!

 

 

29.09.2013

 

Łk 16,19-31

Pragnął on nasycić się odpadkami…


To, czego pragnę tu na ziemi, powinno być bardzo konkretne. Wtedy Bóg może te przeżyte i może przecierpiane - a więc nazwane - pragnienia wypełniać. On przecież mnie kocha i chce mojego dobra. Zawsze jednak zostanie we mnie jakieś najgłębsze pragnienie samego Boga, który na skutek moich grzechów wydaje się daleki. W Jezusie - dla tych, którzy z Nim wędrują po ziemi - Bóg staje się bliski. Jego miłość zbawia, to znaczy prowadzi, w Duchu Świętym, do ostatecznego i wiecznego spotkania z Panem. Wtedy to głębokie i jakby przeczuwane pragnienie będzie wypełnione. I to jak! Naprawdę wszystko, o czym tu na ziemi mogę pomarzyć, to jedynie odpadki, a mój Ojciec ma dla mnie najcudowniejszy dar - pełnię człowieczeństwa przeżywanego w Nim. Dlatego będę pragnąć, wiedząc, że otrzymam nieskończenie więcej

 

 

22.09.2013

 

Łk 16,1-13

Pan pochwalił nieuczciwego rządcę (...) Pozyskujcie sobie przyjaciół...

 

Każdy z nas jest nieuczciwym zarządcą cudzego dobra, bo wszystko, co mamy pochodzi od Boga, a  grzech zawsze jest utratą kapitału miłości.

Jezus pokazuje niesamowitą siłę wspólnoty – Bożego „przedsiębiorstwa” na tej ziemi.

Wspólnota jest miejscem, w którym „dzieje się” miłość. To tutaj wybaczamy innym przewinienia wobec nas i modlimy się za nich. W ten sposób kompensujemy sobie  straty spowodowane przez grzech.

Nie jest to do końca uczciwe wobec Ojca? Rzeczywiście, nie byłoby, gdyby Jezus nie spłacił na krzyżu całego naszego długu (co nazywamy zbawieniem). Teraz możemy, poprzez przyjęcie Jezusa do serca, zbliżać się do siebie nawzajem i, prowadzeni przez Jego Ducha, wspólnie pracować w międzynarodowej firmie, zwanej królestwem Bożym.

 

 

15.09.2013

 

Łk 15, 1- 32

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.


Lubisz dawać prezenty? Myślę, że tak, bo to wielka frajda! Na pewno lubisz patrzeć na czyjąś radość, szczególnie radość kogoś bliskiego. Dając komuś jakąś rzecz z miłością, przede wszystkim dajesz tej osobie samą radość. Skoro tak, to czy dałeś kiedyś prezent Bogu? Jest coś, co Go zawsze bardzo cieszy, taki piękny, wspaniały prezent. Nie trzeba nawet niczego kupować. Wystarczy przyjść do Niego. Tak, trzeba tylko podejść! Bóg tak bardzo cię kocha, tak bardzo pragnie być z tobą, że Twoje towarzystwo może Go uszczęśliwić!

Kochający Ojciec nie czekał na ciebie bezczynnie… Posłał swego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, żeby na krzyżu uwolnił cię od ciężaru uczynków, które oddaliły cię od Boga. Zostaw to, co oddaliło cię od Niego, czyli uświadom sobie swoją grzeszność, i biegnij! Widziałeś kiedyś, jak małe dziecko biegnie do swojej mamy? Nie ociąga się, tylko pędzi najszybciej, jak się da. Decyzja zaufania Bogu i nawrócenia bywa trudna, ale w drodze poprowadzi cię Duch Święty, a spotkanie z Ojcem rozpocznie wspaniałą ucztę! Kochający Tata powie wtedy: Trzeba się weselić i cieszyć. Będzie muzyka, taniec, śpiew... Całe niebo weźmie udział w zabawie! Na tym właśnie polega zbawienie – na radości, która dzięki zwycięstwu Jezusa na krzyżu, zaczyna się już tutaj, na ziemi.

 

 

08.09.2013


Łk 14, 25-33

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.

 

Jezus chyba przesadza, chce cię pozbawić rodziny, przyjaciół? Nie! On chce jednego: Pragnie być naprawdę twoim Bogiem! Ponieważ cię kocha, jest zazdrosny! A wielka miłość, która - ze względu na ciebie - zaprowadziła Go na krzyż, oznacza również wielką zazdrość.

Nie bój się miłości! Jeżeli Jezus ma być twoim najlepszym przyjacielem, zaproś go do szkoły, do pracy, na imprezę. Niech nic i nikt nie przesłoni ci Jezusa! Zaproś Go do każdej swojej relacji; dopiero z Jezusem zyska ona na znaczeniu i zaowocuje. On tak bardzo chce ci towarzyszyć, być z tobą wszędzie!

23.11.2014

Mt 25, 31-46

 

Wszystko, czego nie uczyniliście…

 

Zło jest brakiem. Brakiem miłości Boga. Tę miłość Bożą znajduję u Jezusa. Poznając Go, napełniam się miłością. Kiedy świadczę dobro tym, którym jej brak, daję im Boga. W nich spotykam Chrystusa.

Jeżeli chcę, żeby Pan poznał mnie w przyszłości, muszę teraz przebywać z Nim, ukrywającym się w tych najmniejszych.

23.11.2014

Mt 25, 31-46

 

Wszystko, czego nie uczyniliście…

 

Zło jest brakiem. Brakiem miłości Boga. Tę miłość Bożą znajduję u Jezusa. Poznając Go, napełniam się miłością. Kiedy świadczę dobro tym, którym jej brak, daję im Boga. W nich spotykam Chrystusa.

Jeżeli chcę, żeby Pan poznał mnie w przyszłości, muszę teraz przebywać z Nim, ukrywającym się w tych najmniejszych.

/* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;} -->
Poprawiony: niedziela, 19 kwietnia 2015 09:48

Patron na wrzesień bł. Matka Teresa z Kalkuty

Email Drukuj PDF

Matka Teresa - właściwie Agnes Gonxha Bojaxhiu - urodziła się 26 sierpnia 1910 r. w Skopje (dzisiejsza Macedonia) w rodzinie albańskiej. Została ochrzczona następnego dnia i ten dzień obchodziła później jako swoje urodziny. Dzieciństwo upłynęło jej w harmonii, pośród małych, codziennych spraw, w atmosferze wsparcia ze strony rodziny. W 1919 r. jej ojciec, kupiec, wyjechał w interesach. Wrócił z podróży w bardzo ciężkim stanie zdrowia i mimo natychmiastowej pomocy zmarł. Odbiło się to istotnie na sytuacji materialnej rodziny. Matka pozostała bez środków do życia. Choć nie było im łatwo, przyjmowali w swoich murach ubogich i szukających pomocy. Regularnie na posiłki przychodziła do nich pewna starsza kobieta. Matka mówiła wtedy do dzieci: "Przyjmujcie ją serdecznie, z miłością. Nie bierzcie do ust nawet kęsa, jeśli wcześniej nie podzielicie się z innymi". Ponadto matka odwiedzała raz w tygodniu staruszkę opuszczoną przez rodzinę, zanosiła jej jedzenie, sprzątała dom, prała, karmiła. Powtarzała dzieciom: "Gdy czynicie coś dobrego, róbcie to bez hałasu, jakbyście wrzucały kamyk do morza".

Poprawiony: sobota, 07 września 2013 06:57

Patro na sierpień bł Jan XXIII Papież

Email Drukuj PDF

Urodził się we Włoszech 25 listopada 1881 r. jako Angelo Giuseppe Roncalli, w biednej rodzinie chłopskiej. Jego matka była osobą bardzo religijną. Urodziła 11 dzieci, z których Angelo przyszedł na świat jako czwarty. Charakteryzowała go niezwykłą dobroć, ciepło i pogoda ducha.
Mając 12 lat wstąpił do niższego seminarium duchownego w Bergamo, które było wówczas jednym z najbardziej prestiżowych miejsc kształcenia przyszłych księży. Tam też został przyjęty do III Zakonu św. Franciszka (1 marca 1896 r.). Po otrzymaniu stypendium za wyniki w nauce, rozpoczął naukę w Papieskim Seminarium Rzymskim. W 1902 roku przerwał naukę na rok, żeby odbyć służbę wojskową. Po jej zakończeniu obronił doktorat z teologii i przyjął święcenia kapłańskie. Rok po podjęciu nauki w seminarium zaczął spisywać swoje notatki duchowe i kontynuował tę pracę aż do późnej starości. Jego zapiski wydane zostały pod tytułem "Dziennik duszy". W 1903 roku napisał w nim między innymi: "Bóg pragnie, abyśmy podążali wzorem świętych poprzez czerpanie z życiodajnej esencji ich cnót, a następnie przerabianie jej na swój własny sposób, adaptowanie do naszych indywidualnych możliwości i okoliczności życia. Gdyby św. Alojzy był taki, jak ja, stałby się świętym w zupełnie inny sposób".

Patron na lipiec św. Ambroży

Email Drukuj PDF

Ambroży urodził się około 340 r. w Trewirze, ówczesnej stolicy cesarstwa (dziś w Niemczech). Jego ojciec był namiestnikiem cesarskim, prefektem Galii. Biskupstwo powstało tu już w wieku III/IV, od wieku VIII było już stolicą metropolii. Po św. Marcelinie i po św. Uraniuszu Satyrze, Ambroży był trzecim z kolei dzieckiem namiestnika.
Podanie głosi, że przy narodzeniu Ambrożego, ku przerażeniu matki, rój pszczół osiadł na ustach niemowlęcia. Matka chciała ten rój siłą odegnać, ale roztropny ojciec kazał poczekać, aż rój ten sam się poderwał i odleciał. Paulin, który był sekretarzem naszego Świętego oraz pierwszym jego biografem, wspomina o tym wydarzeniu. Ojciec po tym wypadku zawołał: "Jeśli niemowlę żyć będzie, to będzie kimś wielkim!". Wróżono, że Ambroży będzie wielkim mówcą. W owych czasach był zwyczaj, że chrzest odkładano jak najpóźniej, aby możliwie przed samą śmiercią w stanie niewinności przejść do wieczności. Innym powodem odkładania chrztu świętego był fakt, że ten sakrament przyjęcia do grona wyznawców Chrystusa traktowano nader poważnie, z całą świadomością, że przyjęte zobowiązania trzeba wypełniać. Dlatego Ambroży przez wiele lat był tylko katechumenem, czyli kandydatem, zaś chrzest przyjął dopiero przed otrzymaniem godności biskupiej. Potem sam będzie ten zwyczaj zwalczał.
Po śmierci ojca, gdy Ambroży miał zaledwie rok, wraz z matką i rodzeństwem przeniósł się do Rzymu. Tam uczęszczał do szkoły gramatyki i wymowy. Kształcił się równocześnie w prawie. O jego wykształceniu najlepiej świadczą pisma, które pozostawił. Po ukończeniu nauki założył własną szkołę. W 365 roku, kiedy Ambroży miał 25 lat, udał się z bratem św. Satyrem do Syrmium (dzisiejsze Mitrovica), gdzie była stolica prowincji Pannonii. Gubernatorem jej bowiem był przyjaciel ojca, Rufin. Pozostał tam przez 5 lat, po czym dzięki protekcji Rufina Ambroży został mianowany przez cesarza namiestnikiem prowincji Ligurii-Emilii ze stolicą w Mediolanie. Ambroży pozostawał na tym stanowisku przez 3 lata (370-373). Zaledwie uporządkował prowincję i doprowadził do ładu jej finanse, został wybrany biskupem Mediolanu, zmarł bowiem ariański biskup tego miasta, Auksencjusz. Przy wyborze nowego biskupa powstał gwałtowny spór: katolicy chcieli mieć biskupa swojego, a arianie swojego (arianizm kwestionował równość i jedność Osób Trójcy Świętej, został potępiony ostatecznie na Soborze Konstantynopolitańskim w 381 r.).
Ambroży udał się do kościoła na mocy swojego urzędu, jak również dla zapobieżenia ewentualnym rozruchom. Kiedy obie strony nie mogły dojść do zgody, jakieś dziecię miało zawołać: "Ambroży biskupem!" Wszyscy uznali to za głos Boży i zawołali: "Ambroży biskupem!" Zaskoczony namiestnik cesarski prosił o czas do namysłu. Skorzystał z nastającej nocy i uciekł z miasta. Rano jednak ujrzał się na koniu u bram Mediolanu. Widząc w tym wolę Bożą, postanowił jej więcej się nie opierać. O wyborze powiadomiono cesarza Walentyniana, który wyraził na to swoją zgodę. Dnia 30 listopada 373 r. Ambroży przyjął chrzest święty i wszystkie święcenia, a 7 grudnia został konsekrowany na biskupa. Rozdał ubogim cały swój majątek. Na wiadomość o wyborze przesłali Ambrożemu swoje gratulacje papież św. Damazy I i św. Bazyli Wielki.

Strona 1 z 13

mod_vvisit_counterDzisiaj359
mod_vvisit_counterWczoraj18915
mod_vvisit_counterTen tydzień29638
mod_vvisit_counterTen miesiąc96314
mod_vvisit_counterRazem8122804

Aktualnie: gości 51, 
botów 1 połączonych
Dzisiaj: Kwi 25, 2015

Sonda

Co sądzisz o Nas?




Wyniki

Logowanie