SMS Z Nieba

Fundacja SMS Z NIEBA

Z radością informujemy, że istnieje już Fundacja „SMS Z NIEBA”.

O celach i zasadach działania fundacji czytaj tutaj na stronie.

SMS z nieba na dziś

„Mlode wino wlewaja do nowych buklakow,a tak i jedno i drugie sie zachowuje.”Mt9,17"Jakze slodka jest droga milosci."sw.teresa/Kurs Pawel info www.kochaj.my

 

Aktywacja i dezaktywacja smsów

Tutaj możesz pobrać do wypełnienia formularz zgłoszeniowy, rezygnacji, regulamin "SMS Z NIEBA" oraz zapoznać się z dodatkowym sposobem aktywacji i dezaktywacji.

Kliknij tutaj

Patron na lipiec św. Teresa z Liseux

Email Drukuj PDF

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, zwana także Małą Tereską (dla odróżnienia od św. Teresy z Avila, zwanej Wielką) albo Teresą z Lisieux, urodziła się w Alencon (Normandia) w nocy z 2 na 3 stycznia 1873 r. jako dziewiąte dziecko Ludwika i Zofii. Kiedy miała 4 lata, umarła jej matka. Wychowaniem dziewcząt zajął się ojciec. Teresa po śmierci matki obrała sobie za matkę Najświętszą Maryję Pannę. W tym samym roku (1877) ojciec przeniósł się z pięcioma swoimi córkami do Lisieux. W latach 1881-1886 Teresa przebywała u sióstr benedyktynek w Lisieux, które w swoim opactwie miały także szkołę z internatem dla dziewcząt.
25 marca 1883 r. dziesięcioletnia Teresa zapadła na ciężką chorobę, która trwała do 13 maja. Jak sama wyznała, uzdrowiła ją cudownie Matka Boża. W roku 1884 Teresa przyjęła pierwszą Komunię świętą. Odtąd przy każdej Komunii świętej powtarzała z radością: "Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus". W tym samym roku otrzymała sakrament bierzmowania.
Przez ponad rok dręczyły ją poważne skrupuły. Jak sama wyznała, uleczenie z tej duchowej choroby zawdzięczała swoim czterem siostrom, zmarłym w latach niemowlęcych. W pamiętniku zapisała, że w czasie pasterki w noc Bożego Narodzenia przeżyła "całkowite nawrócenie". Postanowiła zupełnie zapomnieć o sobie, a oddać się Jezusowi i sprawie zbawienia dusz. Zaczęła odczuwać gorycz i wstręt do przyjemności i ponęt ziemskich. Ogarnęła ją tęsknota za modlitwą, rozmową z Bogiem. Odtąd zaczęła się jej wielka droga ku świętości. Miała wtedy zaledwie 13 lat.
Rok później skazano na śmierć głośnego bandytę, który był postrachem całej okolicy, Pranziniego. Teresa dowiedziała się z gazet, że zbrodniarz ani myśli pojednać się z Panem Bogiem. Postanowiła zdobyć jego duszę dla Jezusa. Zaczęła się serdecznie modlić o jego nawrócenie. Ofiarowała też w jego intencji specjalne pokuty i umartwienia. Wołała: "Jestem pewna, Boże, że przebaczysz temu biednemu człowiekowi (...). Oto mój pierwszy grzesznik. Dla mojej pociechy spraw, aby okazał jakiś znak skruchy". Nadszedł czas egzekucji, lecz bandyta nawet wtedy odrzucił kapłana. A jednak ku zdziwieniu wszystkich, kiedy miał podstawić głowę pod gilotynę, nagle zwrócił się do kapłana, poprosił o krzyż i zaczął go całować. Na wiadomość o tym Teresa zawołała szczęśliwa: "To mój pierwszy syn!"

Słowo na niedzielę

Email Drukuj PDF

20.07.2014


Mt 13, 24-43

Królestwo niebieskie jest podobne...

 

Ciekawe, że Pan Jezus porównuje Królestwo Boże do roślin, a nie na przykład do ptaków.

W ten sposób nasz Zbawiciel pokazuje nam, że trzeba na co dzień wzrastać, zajmując się sprawami prostymi, przyziemnymi oraz że powinniśmy dać sobie czas na stopniowy wzrost i rozwój.

Duch Święty nas w tym poprowadzi!

 

 

13.07.2014


Mt 13, 1-23

Posiane... na ziemię żyzną…


Ogród, działka… Owoce, warzywa, kwiaty… Ile radości może dać kawałek ziemi! Jednak żeby ziemia mogła wydać plon, trzeba wyrywać chwasty, podlewać, spulchniać, nawozić... Parę dni przerwy i już pojawiają się chwasty - one rosną szybciej niż to, co cenne.

Tak samo jest z glebą serca. Trzeba ją karmić miłością Bożą, Eucharystią, modlitwą, pielić chwasty grzechów w spowiedzi. Wtedy ziarno słowa wyda plon a wiara będzie się rozrastać. Wtedy plon przyniesie radość Bogu i ludziom.

 

 

06.07.2014



Mt 11, 25-30

Ojca nikt nie zna, tylko Syn.

 

Jezu, Ty dajesz mi słowo życia, przez to, że pokazujesz mi ogromną wartość Twojej więzi z ojcem. Jeżeli chcę przyjść do Boga, nie potrzeba mi wiele ludzkiej mądrości - wszystko zaczyna się od bycia przed Nim jak dziecko. Dziecko nie patrzy na życie jako na obowiązek, ale jak na wspaniałą przygodę. Daje się zaskoczyć miłości i przyjmuje ją całym sercem.

 

 

29.06.2014


Mt 16, 13-19

Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego.

 

Jezus pyta uczniów najpierw o opinie ludzkie na swój temat, a potem o ich własne zdanie. Uczniem Jezusa jestem więc wtedy, gdy potrafię w Nim rozpoznać Chrystusa, mojego jedynego Zbawiciela. Tylko jak to zrobić w świecie tylu propozycji zbawienia, jak mam zaufać Jezusowi? Odpowiedź daje Duch Święty, który wprowadza uczniów Jezusa w życie Boże. Zacznę więc od tej odrobiny wiary, którą mam dzisiaj: Jezu, chcę iść za Tobą!

 

 

22.06.2014


Mt 10, 26-33

Kto się przyzna do Mnie przed ludźmi...

 

Wakacje, urlop. Odpoczynek i świadectwo. Jezu, ucz mnie świadczyć o Tobie radością, odpoczynkiem, przyjaźnią. Ludzi, których spotkam juz teraz oddaję Tobie. Może nawiążę wspaniałe znajomości, jednak ci, których spotkam mogą zapomnieć moje imię, byleby dzięki memu świadectwu, pamiętali Twoje.

 

 

15.06.2014


J 3, 16-18

Kto wierzy w Niego...

Moje zbawienie jest w Jezusie Chrystusie, tylko w Nim. A jak mam przyjąć ten dar? Poprzez wiarę, że Jezus, Syn Boży, jest jedynym Panem i Zbawicielem. Moim jedynym Panem i Zbawicielem! Wiara jest miejscem, przestrzenią, spotkania człowieka z Bogiem. Poprzez wiarę mogę odzyskać więź miłości z Bogiem, zniszczoną przez grzech. To wiara pozwala Bogu przemieniać moje życie, mieszkać w moim sercu. Wiara otwiera mnie na Ducha Świętego, Jego dary i prowadzenie. Wiara buduje także wspólnotę uczniów Jezusa, w której mogę wzrastać.

 

 

8.06.2014


J 20, 19-23

Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana

 

Jezus zmartwychwstały, realny, żywy, z ranami zadanymi Mu na krzyżu, przychodzi do swoich uczniów. To spotkanie jest dla nich początkiem nowego życia i zapowiedzią zmartwychwstania w przyszłości. Spotkanie z Jezusem dzisiaj i nasze zmartwychwstanie w dniu ostatecznym łączy osoba Ducha Świętego. Chrześcijanin, uczeń Jezusa, to ten, kto spotyka się ze swoim Zbawicielem w Kościele i przyjmuje Ducha Świętego. Duch Święty daje nam radość i prowadzi na zewnątrz, abyśmy dzielili się Dobrą Nowiną z tymi, którzy jej nie znają.

 

 

01.06.2014


Mt 28, 16-20

Niektórzy jednak wątpili…

 

Nasz Pan, choć zmartwychwstały, zachował swoje rany, zachował także pamięć krzyża. Podobnie od swoich najbliższych uczniów nie wymaga, aby przestali być sobą. Posyła ich takich, jakimi są.

Wątpliwości nie zwalniają nikogo z obowiązku niesienia innym Dobrej Nowiny, są raczej zaproszeniem do pogłębiania swojej wiary, jako relacji ze Zbawicielem, relacji zarazem osobistej i wspólnotowej.

 

 

25.05.2014


J 14, 15-21

Jeżeli Mnie miłujecie…

 

Jezus obiecuje tak wiele, tak wiele chce dać, ofiarowuje siebie, swoje życie, aby mnie wyzwolić, aby każdego przywrócić do pełni Bożej miłości i życia Bożego. Daje także Ducha Świętego, aby mnie prowadził. Potrzeba tylko jednego - przestrzegania jego przykazań. Trzeba więc te przykazanie znać, poznawać słowo Boże, wzrastać we wspólnocie wierzących. Najważniejsze w wypełnianiu przykazań jest jedno: radykalna decyzja robienia wszystkiego z Jezusem, ze względu na Jego miłość do mnie i do każdego, kogo spotykam.

 

 

18.05.2014


J 14, 1-12

Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

 

W tym krótkim fragmencie Ewangelii Jezus wciąż mówi uczniom o Ojcu. Nasz Pan w relacji  do Niego jest jak prawdziwe dziecko Boże i tego dziecięctwa Bożego chce dla nas.

Im bardziej będę przed Bogiem jak dziecko, tym bardziej Jego miłość wypełni moje życie i przemieni moje serce.

 

 

11.05.2014


J 10, 1-10

Ja jestem bramą owiec.

 

Jezu, Ty jesteś tym, za kim chcę iść. Chce dobrze znać Twój głos, być blisko Ciebie, razem z moimi braćmi i siostrami.

Mów w moim sercu, poprzez innych, przez życie Kościoła!

Prowadź nas na pastwiska słowa i Eucharystii. Chce Cię znać i ufać Tobie, Jezu.

 

 

4.05.2014


Łk 24, 13-35

Myśmy się spodziewali.


Uczniowie rozmawiali o Jezusie. Głośno wyrażali swoje rozczarowanie, zagubienie.

Ta wspólnota wątpiących, słabych, zostaje nawiedzona i umocniona przez Zbawiciela. Jezus nadaje ich życiu nowy kierunek, posyła do innych jako swoich świadków.

Może tego właśnie potrzebujesz ode mnie, Jezu: szczerości i rozmowy o Tobie z przyjacielem.

 

 

27.04.2014


J 20, 19-31

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie.

 

Jezu, Ty przychodzisz i pozwalasz się poznać tam, gdzie zbieramy się w Twoje imię, jedyne imię, w którym jesteśmy zbawieni. Przychodzisz „pierwszego dnia tygodnia”, w niedzielę – do Kościoła, do swoich uczniów. Każde Twoje przyjście jest pamiątką Twojego zmartwychwstania, jest właściwie naszym udziałem w tym jedynym wydarzeniu Paschy. Jest to spotkanie z Tobą - żywym, zwycięskim Panem, nasze dziękczynienie Ojcu za dar zbawienia - Eucharystia.

 

 

20.04.2014


J 20, 1-9

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.

 

Jezu, tak bardzo Cię nie było. Tak bardzo Cię odrzuciłem, tak niesprawiedliwie osądziłem, pogardziłem Tobą. Jednak Ty mi wszystko wybaczyłeś, wziąłeś na siebie całą moją winę, ciężką jak wielki kamień. Dzisiejszego ranka pierwszą moją myślą była tęsknota za Tobą, dlatego nie uciekłem od mojej ciemności w tanie pocieszenie, ale czekałem na świt.

I oto jesteś przy mnie: żywy, realny, prawdziwy, ze śladami męki. Widzę Cię trochę niewyraźnie, bo przez łzy. Jezu, mój Panie i jedyny Zbawicielu, dziękuję Ci za to, że dzielisz się ze mną swoim życiem, radością, pokojem, uzdrawiającą obecnością. Tak jasno wokoło. jest już dzień.

 

 

13.04.2014


Mt 26,14-27, 66

To jest Jezus, król żydowski.

 

Jesteś Królem, Jezu. Twoje panowanie zaczęło się na krzyżu. Krzyż łączy ze sobą niebo i ziemię. Jego ramiona, Twoje ramiona z krzyża otwierają się na każdego. Każdy, nawet największy grzesznik, został przez Ciebie odkupiony i w Tobie może przyjść do kochającego Ojca.

Jezu, ja też chcę stanąć pod Twoim krzyżem, być teraz z Tobą, moim Królem, Panem i Zbawicielem.

 

 

6.04.2014


J 11, 1-45

Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem.

Jezus dobrze znał Marię, Martę i Łazarza. Odwiedzał ich, byli Jego przyjaciółmi. A jednak nie oszczędził im bólu. Dlaczego? Aby objawiła się chwała Ojca. Obie siostry zostały postawione w sytuacji ekstremalnej - wierzyć przeciw prawu natury, stać wobec zebranych z rodziny i przyjaciół, którzy przybyli na pogrzeb, i wybrać zawierzenie Jezusowi.

Tego chce Pan: radykalnego zaufania, zawieszenia wszystkiego na Nim. Tylko wtedy można uwierzyć w Jego zmartwychwstanie i spotkać Go w swoim życiu, żywego Boga.

Jezu, przymnóż mi wiary, chcę być Twoim - mimo wszystko.

 

 

30.03.2014


J 9, 1-41

Przyszedłem (...) aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi.

 

Wszystko mam poustawiane: praca, modlitwa, relacje... Aż wydarzy się upadek. Dotykam twarzą ziemi, czuję się opluty, poniżony… Tak, właśnie zaczęło się uzdrowienie! Wkroczył Jezus! Wystarczy Mu zaufać, powierzyć życie…

Jezu, naucz mnie patrzeć na świat, daj wzrok wiary!

 

 

23.03.2014


J 4, 5-42

On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

 

W czasie rozmowy z Jezusem Samarytanka przebyła drogę wiary. Najpierw Nieznajomy był kimś obcym, budzącym uprzedzenia. Potem Panem, prorokiem, Chrystusem. Wreszcie tworzy się wspólnota wiary w Duchu i prawdzie, a Jezus zostaje uznany za Zbawiciela.

Jezu, ja też chcę z Tobą rozmawiać, tak szczerze, od serca. Ty czekasz na mnie przy studni mojego życia, tam, gdzie jestem sam, zagubiony, zniechęcony. Jezu, daj mi Twojej wody!

 

 

16.03.2014


Mt 17, 1-9

Jezus wziął ze sobą...


Jezus przemienia się dla nas na każdej Eucharystii - Jego odzienie, Hostia, staje się lśniąco białe, z Nim w Ofierze eucharystycznej obecne jest całe niebo.

Dlatego też chcę tam być! Nie może mnie zabraknąć na niedzielnej Mszy świętej, bo tam najbardziej mogę spotkać mojego Pana, a także moich braci i siostry, Jego uczniów.

Jezu, dzięki Ci za tę górę przemienienia, którą jest każda Eucharystia!

 

 

9.03.2014


Mt 4,1-11

Jeśli jesteś Synem Bożym...

 

Jako uczeń Jezusa chcę być podobny do mojego Mistrza. Jezus odpędził od siebie pokusy mieczem słowa Bożego. Dlatego czytam Pismo Święte, z wiarą poznaję w ten sposób mojego Boga i Jego moc, która w miłości stworzyła świat i mnie. Biblia to jednak przede wszystkim słowo o Jezusie Chrystusie - Zbawicielu i Panu. Chcę znać słowo Boga, bo chcę znać Boga. Chcę, by mnie chronił, prowadził i błogosławił mojemu życiu, dlatego razem z Kościołem żyję i karmię się tym Słowem.

 

 

02.03.2014


Mt 6, 24-34

Nie możecie służyć Bogu i mamonie! Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się...

 

O czym najczęściej myślę? Co mnie najbardziej martwi? Tak, pieniądze. Czy wystarczy? Czy dam radę? Czy się uda? Dziś, Jezu, pokazujesz mi, że martwienie się jest rodzajem niewoli, służby złemu panu. A przecież to Jezus ma być moim jedynym Panem!

Jezu, proszę, uwolnij mnie, uwolnij moje serce, umysł, myśli! Chcę już odrzucić ciężki bagaż zmartwień i przejść na Twoją stronę, na Ciebie patrzeć, z Tobą się spotykać, Tobie służyć, Tobie tylko zaufać, Twojej miłości, zbawieniu, które pochodzi od Ciebie.

 

 

23.02.2014


Mt 5, 38-48

On sprawia, że słońce wschodzi dla złych i dobrych.

 

Miłość Boża zawsze jest ze mną! Nie ma takiej chwili, w której Bóg by mnie nie kochał!
Jako uczeń Jezusa chcę być podobny do Ojca, ale jak stać się takim, jak Bóg? Jak nie dzielić ludzi na dobrych i złych, godnych i niegodnych mojej życzliwości, wybaczenia, czasu?

Jeżeli będę prosił o wsparcie Ducha Świętego i ze swej strony robił wszystko, żeby kochać każdego, także tego, kogo kochać nie umiem, wtedy niepostrzeżenie z "porządnego człowieka" stanę się "Bożym człowiekiem", odbiciem Jego miłości.

 

 

16.02.2014


Mt 5,17-37

(…) nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym lub czarnym.

 

Jestem wolny; podejmuję decyzje, jestem odpowiedzialny za życie własne, moich bliskich. Wkładem mojej pracy mniej lub bardziej wpływam na losy innych.

I jednoczenie całkowicie zależę od Boga.

Jak patrzę na tę zależność? Czy uważam, że mnie ogranicza? Czy nie pojmuję jeszcze, że Bóg, Pan całego świata ma dla mnie wspaniały dar – Siebie i wszystko. On chce dzielić ze mną życie i współdziałać we wszystkim dla mojego dobra. Nic nie może oddalić mnie od Jego miłości! Poza moją własną decyzją...

Czy zdecydowałem się już na życie z Nim? Czy przychodzę do Niego z moją słabością, by pomógł mi podnieść się, naprawić to, co zniszczyłem? Czy znam Jego obietnice dla mojego życia? Czy żyję w pełni Jego obfitości i błogosławieństwa?

 

 

9.02.2014


Mt 5, 13-16

Wy jesteście solą ziemi.

 

Czy to, jak żyję nadaje smak mojemu domowi? Skoro jestem uczniem Jezusa, to tak właśnie powinno być. Ale czy moje postępowanie, moje decyzje, słowa - czy to wszystko chroni świat przed zepsuciem?

Jezu, nie umiem być taki, tylko Ty taki jesteś. Dlatego z całego serce proszę Cię, przyjdź, żyj we mnie Twoim życiem, daj mi Twojego Ducha Świętego. Bardzo pragnę dawać innym Ciebie! Chcę, żeby każde moje spotkanie, każda rozmowa, spojrzenie, każda chwila, była dla tych, których stawiasz na mojej drodze, spotkaniem z Twoją miłością.

 

 

2.02.2014


Łk 2, 22-40

Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim.


Dwoje proroków od razu rozpoznało Zbawiciela. Dlaczego? Ponieważ wiedzieli, co jest w życiu najważniejsze, żyli tą wiarą i całym sercem oczekiwali zbawienia.

Codzienne życie wiary otwiera oczy na obecność Boga, sprawia, że mogę Go rozpoznać i  spotkać. Ktoś taki staje się wtedy dla innych świadkiem i prorokiem Jezusa Chrystusa.

Można by powiedzieć, że świadek Pana zawsze przebywa w świątyni, bo Bóg jego samego uświęca, tak, że nawet całe życie takiej osoby staje się wypełnione obecnością Pana.

 

 

26.01.2014

 

Mt 4,12-17

Rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.” Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.

 

Czy słowa Jezusa: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi” miały rację bytu tylko 2000 lat temu w odniesieniu do apostołów? A może Jezus dziś zwraca się tymi samymi słowami do mnie i do Ciebie? Bo jest wielu, którzy jeszcze Go nie poznali… Bo są tacy, którym mogę opowiedzieć o tym, że On żyje, działa dzisiaj i pragnie mieć bliską relację z każdym, a szczególnie szuka tego, który jeszcze nie kroczy z Nim przez życie.

Co przeszkadza mi w tym, by dziś jeszcze bardziej pójść za Jezusem, by jeszcze bardziej się Nim dzielić? Może wstyd, albo lenistwo? Może brak gorliwości? Cokolwiek to jest, przyjdźmy z tym do Jezusa i pozwólmy Mu uczynić nas „rybakami ludzi”.

 

 

19.01.2013


J 1, 29-34

On jest Synem Bożym.


Jezu, daj mi Ducha Świętego, abym był zdolny rozpoznać w Tobie Pana i Zbawiciela.

Daj mi doświadczenie Twojej miłości, abym mógł o niej zaświadczyć.

Daj mi pokorę, żebym umiał się umniejszyć, wskazać na Ciebie i do Ciebie prowadzić innych, a nie zatrzymywać ich przy sobie.

Udziel mi daru wytrwałości, abym czekał na Ciebie tam, gdzie chcesz się ze mną spotkać. Jezu, tak bardzo pragnę Twojej obecności, przyjdź, chcę o Tobie powiedzieć mojej rodzinie, znajomym, każdemu, kogo spotkam!

 

 

12.01.2014


Mt 3, 13-17

Ty przychodzisz do mnie?


Jestem taki słaby, marny, zrobiłem tyle złego. Najchętniej bym się schował. Czuję wstyd. Tak się zakręciłem wokół moich słabości, że ledwo dosłyszałem Twoje kroki. Przyszedłeś, Jezu, i prosisz mnie, żebym Ci dał te wszystkie grzechy, obmywasz mnie z nich. Bierzesz je na siebie i niesiesz na krzyż. Jak ja mam to przyjąć? Tak bardzo mi się to nie należy!

Kim Ty właściwie jesteś, Jezu? Kim jesteś dla mnie? Zaczekaj, Panie, porozmawiajmy! Chcę Cię poznać bliżej, chcę być Twoim przyjacielem.

Jezu, dziękuję Ci za to, że uwolniłeś mnie od tego całego brudu, że dzięki Tobie jestem czysty.

 

 

5.01.2014


J 1,1-18

Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas.

 

Jezus jest Słowem Ojca, Słowem żywym, chce być obecny we wszystkim, co robisz. Dlatego czytając ten fragment Ewangelii, odnieś go do swojej codzienności i pytaj Ducha Świętego: Jak mam mówić, by Jezus był obecny w każdym moim słowie, jak budować relacje z innymi, aby we mnie widzieli świadectwo o Jezusie?

Chciej być świadkiem, kimś takim jak Jan, kimś, w kim Jezus jest stale obecny i poprzez to, co już się stało w twoim życiu, i przez to, co dzieje się teraz, bo Pan żyje i działa poprzez swoich świadków.

Powiedz Mu: Jezu, pragnę, żebyś był obecny w każdym słowie, które wypowiadam, w każdej sytuacji, także wtedy, kiedy nie wymieniam Twojego imienia!

 

 

29.12.2013


Kol. 3, 12-21

Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.

 

W rodzinie najtrudniej jest dawać świadectwo wiary. Tutaj nie jest ono odświętne, przystrojone i uładzone: jest codzienne, zabiegane, spóźnione. Ale jest też najprawdziwsze, szczere, osadzone w rzeczywistości.

Jezu, który żyłeś i nadal chcesz żyć z ludźmi, wypełnij moją codzienność: zaspane poranki, zmęczone wieczory, spojrzenia w przelocie, rozmowy o zakupach, wspólne sprawy, plany i decyzje. Przyjdź, Panie Jezu!

 

 

22.12.2013

 

Mt 1,18-24

Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus.


Nieraz dobro rodzi się w nieoczekiwany sposób. Bóg wykorzystuje, uświęca i błogosławi to, co po ludzku uznaliśmy za wstydliwe, co nie pasuje do obrazu pobożności, co spontaniczne, co przyszło spoza wydeptanych dróg.

Ewangelia jest zawsze nowa, świeża; to, co boskie przychodzi w tym, co u ludzi dziwne.

Słuchaj, badaj swoje serce, przyglądaj się temu, co cię dziwi. A potem nadaj temu imię Jezusa, to znaczy odnieś się do Niego, poproś Go o światło, o mądrość. Pielęgnuj w sobie nadzieję przez wytrwałość, cierpliwość, otwartość na nowe.

 

 

15.12.2013


Mt 11,2-11

Błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi.


Nieraz Cię, Jezu, nie widać; świat jest, ludzie są, wiele się dzieje, a ja nie wiem, jak mam postąpić, w którą stronę mam pójść. Boję się popełnić błąd, bo mogę zrobić coś złego. Jeszcze bardziej boję się nie robić nic, bo to jest taki błąd, który kosztuje życie wieczne.

Jezu, pokaż mi się! Pokaż mi dobre owoce moich decyzji, daj mi Twojego Ducha, najlepszego Doradcę! W modlitwie, w Eucharystii, we wspólnocie Kościoła, chcę - patrząc oczyma wiary - zobaczyć ślady Twoich stóp, znaleźć błogosławieństwo Twoich rąk - znaki Twojej świętej obecności.

 

 

8.12.2013


Łk 1,29-38

Będzie nazwany Synem Najwyższego.

 

Maryja nie zastanawia się nad aniołem, modli się zawsze do Boga. Ani nad treścią zwiastowania, bo z wiarą czekała na Mesjasza. Po prostu weryfikuje objawienie zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. On zawsze jest potrzebny, tak jak i wiara oczekująca i ufna.

Maryjo, naucz nas takiej wiary i postawy mądrej służebnicy Pana!

 

 

1.12.2013

 

Mt 24,37-44

Przyjdzie wasz Pan.


Czy Jezusa mogę nazwać rzeczywiście moim Panem? To ze względu na Niego postępuję tak, a nie inaczej? To ze względu na Niego podejmuję takie, a nie inne decyzje? Nie z lęku, ale dlatego, że w Nim odkryłem wszystko: prawdziwe życie, radość, szczęście, pokój, drogę do Domu Ojca. To za Nim tęsknię, z nadzieją oczekuję spotkania z Nim twarzą w twarz?

Jeśli nie, to wraz z rozpoczynającym się adwentem Bóg chce mnie zaprosić do tego, bym Go rzeczywiście spotkał. Bym uwierzył, że Jego propozycja dla mnie jest najlepszą z możliwych. Bym ją przyjął i żył już nowym życiem, nowym sensem, prawdziwym szczęściem, które może dać tylko On.

Jeśli tak, to czas adwentu został mi dany po to, by z radością przygotowywać się na Jego przyjście. Czy pytałem Go już, jak widzi moje przygotowanie w czasie tegorocznego adwentu?

 

 

24.11.2013


Łk 23,35-43

Dziś za mną będziesz w raju.

 

Każdy chciałby usłyszeć te słowa od Zbawiciela. Dobra wiadomość jest taka, że możesz je usłyszeć. Wystarczy, że jesteś na swoim krzyżu - w sytuacji cierpienia, krzywdy, samotności, świadomości swego grzechu. I powiesz o tym Jezusowi: w modlitwie, w konfesjonale, na Mszy świętej.

On bardzo chce usłyszeć Twój głos, bardzo pragnie twojego całkowitego zaufania do Niego, nie tylko jako Pana, ale i przyjaciela, a nawet brata.

Powierz Mu się, a będziesz w raju życia w Bogu, niezależnie od twojego aktualnego samopoczucia.

Zaufaj Jezusowi, On cię poprowadzi i napełni Duchem Świętym!

 

 

17.11.2013


Łk 21, 5-19

Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.


Nie dzięki sukcesom, ani osobistej świętości. Żadne wzloty nie decydują. Na nic samo unikanie grzechów.

Darmowy dar zbawienia, czyli miłość Boża najpełniej objawiona na krzyżu Jezusa Chrystusa, jest dla wytrwałych. Czy to nie cudowne? Nie ważne, ile razy upadasz, ważne, że się znów podnosisz dzięki łasce.

Duch Święty poprowadzi cię do Boga, tylko pozwól mu działać, wytrwaj z tymi, których dał ci Pan, wytrwaj z tym krzyżem, jakim jesteś sam dla siebie. Wytrwałość to nie tylko zaciśnięte zęby, jest to raczej radość wspinania się ku kochającemu Ojcu, radość, którą odkrywa się stopniowo, wznosząc się ponad mgły własnych lęków i zniechęceń.

Jezu, prowadź, umacniaj mnie na tej drodze!

 

 

10.11.2013


Łk 20, 27-38

Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.

 

Mogę być uczestnikiem życia Bożego! Do tego powołuje mnie Chrystus, mój Zbawiciel. Po to przeszedł przez krzyż i umarł, żebym ja mógł żyć w Bogu i dla Niego. Jaka to cudowna perspektywa - spotkam Boga twarzą w twarz, a wraz z Nim Abrahama i innych Patriarchów. Spotkam moich bliskich zmarłych; tych, których kochałem, którzy kochali mnie.

Teraz mój wzrok sięga do krzyża, ale poza krzyżem Jezusa i dzięki niemu jest niebo - pełna komunia z Panem, pełna radość, wieczne, cudowne, radosne życia dziecka Bożego.

Jezu, dzięki Ci za Twoje dzieło zbawienia, dzięki za te słowa, po których wypowiedzeniu sam dokonałeś Paschy - przejścia do życia. Jezu, chcę iść za Tobą!

 

 

3.11.2013


Łk 19,1-10

Chciał zobaczyć Jezusa, kto to jest.

 

A ja? Czy rzeczywiście chcę zobaczyć Jezusa?

Nie takiego, którego obraz pokazują: współczesny świat lub moje doświadczenia z dzieciństwa. Nie takiego, którego sam sobie wytworzyłem. Prawdziwego Jezusa! Takiego, jakim rzeczywiście jest!

Czy chcę poznać Go osobiście?

Tak naprawdę mogę poznać tylko tego, z kim się regularnie spotykam, dla kogo systematycznie znajduję czas.

Czy mam czas dla Jezusa? By poznawać, z kart Pisma Świętego, kim jest. By rozważać - pod natchnieniem Ducha, którego obiecał - Jego słowa i czyny. By spotykać się z Nim na rozmowie (zwanej modlitwą); by słuchać, co ma dla mnie.

Czy chcę zaprosić Jezusa do mojego życia, do wszystkich moich spraw?

On nie zamierza mi niczego odebrać. Przeciwnie: pragnie dać Siebie i wszystko, za czym tęsknię, co kryje się w moim sercu, a co On Sam we mnie kształtuje. O ile Mu na to pozwalam.

Jezus nie wejdzie w moją codzienność z butami. Kocha, więc cierpliwie czeka. Właśnie na mnie!

 

 

27.10.2013


Łk 18, 9–14

Kto się uniża, będzie wywyższony…


Pragnę czuć się potrzebny, wartościowy, ważny… I nie jestem w tym odosobniony; leży to w naturze ludzkiej.

Czyżby więc Bóg chciał dla mnie czegoś całkiem przeciwnego? On, który nazywa mnie swoim ukochanym dzieckiem, który mówi, że w Jego oczach jestem bezcenny i niezastąpiony?

Co więc oznacza wezwanie do uniżenia się? Czy mam nie dostrzegać w sobie wartości? Czy mam zaprzeczać swoim uzdolnieniom, sukcesom?

A może chodzi o to, by po prostu stanąć w prawdzie i szczerości. Dostrzec to, że czasem zachowuję się jak faryzeusz. Upatruję swojej wartości w zewnętrznych osiągnięciach, statusie materialnym. Porównuję się z innymi. Czuję się samowystarczalny. Tak jestem pewny swoich dobrych czynów, że właściwie nie potrzebuję Jezusa i Jego zbawienia.

Dopiero kiedy uznam całą prawdę o sobie, prawdę o tym, co we mnie dobre, i prawdę o mojej słabości, dopiero kiedy zapragnę Boga i Jego miłości ponad wszystko, pozwalam Mu, by mnie „wywyższył”. By podarował mi doświadczenie swojej bezwarunkowej miłości, na które dotąd nie starczało miejsca w moim sercu. By przekonał mnie, że nie zważa na moje grzechy. By pokazał, że zna najgłębsze pragnienia mego serca i chce dla mnie więcej, niż ośmielam się marzyć. Ma dla mnie najwspanialszą „ofertę” – Siebie i niesamowitą przygodę życia w relacji z Sobą. Nie na pewien czas… Na zawsze!

 

 

20.10.2013

 

Łk 18, 1-8

A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego?

 

Bóg nigdy nie odmawia nam tego, co dobre. Zawsze daje więcej, niż oczekujemy. Nie jest jednak czarodziejem do spełniania życzeń, tylko najlepszym Ojcem, Przyjacielem i Doradcą. Najbardziej zależy Mu na relacji, na więzi z Nim samym.

Nie patrzmy tylko na dary, spójrzmy na Dawcę!

Przyjaźń z Bogiem - Tym, który stworzył mnie i cały świat, i który kocha mnie tak, że zniszczył moje grzechy na krzyżu swego jedynego Syna - to najcudowniejsza relacja na świecie.

Jezu, chcę, żebyś został moim najlepszym przyjacielem! Niech Twój Duch Święty nauczy mnie modlitwy - rozmowy z Tobą! Niech nauczy mnie kochać tych, których mi dajesz na co dzień - w domu, szkole, pracy.

 

 

13.10.2013

 

Łk 17, 11-19

Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami!


Czego naprawdę chcę od Ciebie, Jezu? Żeby mnie życie nie bolało? Żeby mnie wszyscy lubili? Żeby moje życie było pasmem sukcesów ewangelizacyjnych? Mam już zaplanowane, jak masz mnie uzdrowić.

A może warto zajrzeć głębiej, może ta wysypka tylko sygnalizuje mój prawdziwy problem? Może pustynia samotności i oddzielenia od przyjaciół ma być szansą na spotkanie z Tobą?

Jezu, Panie mój i Zbawicielu, prawdziwy Lekarzu, przyjdź! Dotknij mnie! Uzdrów moje serce! Daj mi Ducha Świętego, który pokaże mi prawdę o moim życiu i nauczy wdzięczności wobec Ciebie! Daj mi oczy serca, zdolne dostrzegać Twoją miłość! Przyjdź, Jezu!

 

 

06.10.2013

 

Łk 17, 5-10

Słudzy nieużyteczni jesteśmy...


Tak bardzo trudno jest nie oczekiwać wdzięczności. Jednak tylko w ten sposób można - poprzez zasłonę własnej grzeszności - zobaczyć Jezusa, kiedy się uczy odrywać od myślenia: "Ja tobie, a ty mnie".

Jezus pokazał nam radykalizm Bożej miłości - ona niczego w zamian nie oczekuje, poza tym, że się ją przyjmie.

Każdego, kto chce się tego uczyć od Pana, On sam wzmocni, da mu swego Ducha, rozjaśni jego życie i udzieli mu błogosławieństwa, posyłając na powrót do swoich - do domu, szkoły, pracy... Pośle nas odmienionych - wolnych od oczekiwań, radosnych jego radością, napełnionych Jego miłością.

Tylko się wpatrzmy w Jezusa i Jego słuchajmy!

 

 

29.09.2013

 

Łk 16,19-31

Pragnął on nasycić się odpadkami…


To, czego pragnę tu na ziemi, powinno być bardzo konkretne. Wtedy Bóg może te przeżyte i może przecierpiane - a więc nazwane - pragnienia wypełniać. On przecież mnie kocha i chce mojego dobra. Zawsze jednak zostanie we mnie jakieś najgłębsze pragnienie samego Boga, który na skutek moich grzechów wydaje się daleki. W Jezusie - dla tych, którzy z Nim wędrują po ziemi - Bóg staje się bliski. Jego miłość zbawia, to znaczy prowadzi, w Duchu Świętym, do ostatecznego i wiecznego spotkania z Panem. Wtedy to głębokie i jakby przeczuwane pragnienie będzie wypełnione. I to jak! Naprawdę wszystko, o czym tu na ziemi mogę pomarzyć, to jedynie odpadki, a mój Ojciec ma dla mnie najcudowniejszy dar - pełnię człowieczeństwa przeżywanego w Nim. Dlatego będę pragnąć, wiedząc, że otrzymam nieskończenie więcej

 

 

22.09.2013

 

Łk 16,1-13

Pan pochwalił nieuczciwego rządcę (...) Pozyskujcie sobie przyjaciół...

 

Każdy z nas jest nieuczciwym zarządcą cudzego dobra, bo wszystko, co mamy pochodzi od Boga, a  grzech zawsze jest utratą kapitału miłości.

Jezus pokazuje niesamowitą siłę wspólnoty – Bożego „przedsiębiorstwa” na tej ziemi.

Wspólnota jest miejscem, w którym „dzieje się” miłość. To tutaj wybaczamy innym przewinienia wobec nas i modlimy się za nich. W ten sposób kompensujemy sobie  straty spowodowane przez grzech.

Nie jest to do końca uczciwe wobec Ojca? Rzeczywiście, nie byłoby, gdyby Jezus nie spłacił na krzyżu całego naszego długu (co nazywamy zbawieniem). Teraz możemy, poprzez przyjęcie Jezusa do serca, zbliżać się do siebie nawzajem i, prowadzeni przez Jego Ducha, wspólnie pracować w międzynarodowej firmie, zwanej królestwem Bożym.

 

 

15.09.2013

 

Łk 15, 1- 32

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.


Lubisz dawać prezenty? Myślę, że tak, bo to wielka frajda! Na pewno lubisz patrzeć na czyjąś radość, szczególnie radość kogoś bliskiego. Dając komuś jakąś rzecz z miłością, przede wszystkim dajesz tej osobie samą radość. Skoro tak, to czy dałeś kiedyś prezent Bogu? Jest coś, co Go zawsze bardzo cieszy, taki piękny, wspaniały prezent. Nie trzeba nawet niczego kupować. Wystarczy przyjść do Niego. Tak, trzeba tylko podejść! Bóg tak bardzo cię kocha, tak bardzo pragnie być z tobą, że Twoje towarzystwo może Go uszczęśliwić!

Kochający Ojciec nie czekał na ciebie bezczynnie… Posłał swego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, żeby na krzyżu uwolnił cię od ciężaru uczynków, które oddaliły cię od Boga. Zostaw to, co oddaliło cię od Niego, czyli uświadom sobie swoją grzeszność, i biegnij! Widziałeś kiedyś, jak małe dziecko biegnie do swojej mamy? Nie ociąga się, tylko pędzi najszybciej, jak się da. Decyzja zaufania Bogu i nawrócenia bywa trudna, ale w drodze poprowadzi cię Duch Święty, a spotkanie z Ojcem rozpocznie wspaniałą ucztę! Kochający Tata powie wtedy: Trzeba się weselić i cieszyć. Będzie muzyka, taniec, śpiew... Całe niebo weźmie udział w zabawie! Na tym właśnie polega zbawienie – na radości, która dzięki zwycięstwu Jezusa na krzyżu, zaczyna się już tutaj, na ziemi.

 

 

08.09.2013


Łk 14, 25-33

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.

 

Jezus chyba przesadza, chce cię pozbawić rodziny, przyjaciół? Nie! On chce jednego: Pragnie być naprawdę twoim Bogiem! Ponieważ cię kocha, jest zazdrosny! A wielka miłość, która - ze względu na ciebie - zaprowadziła Go na krzyż, oznacza również wielką zazdrość.

Nie bój się miłości! Jeżeli Jezus ma być twoim najlepszym przyjacielem, zaproś go do szkoły, do pracy, na imprezę. Niech nic i nikt nie przesłoni ci Jezusa! Zaproś Go do każdej swojej relacji; dopiero z Jezusem zyska ona na znaczeniu i zaowocuje. On tak bardzo chce ci towarzyszyć, być z tobą wszędzie!

Poprawiony: piątek, 18 lipca 2014 20:56

Patron na wrzesień bł. Matka Teresa z Kalkuty

Email Drukuj PDF

Matka Teresa - właściwie Agnes Gonxha Bojaxhiu - urodziła się 26 sierpnia 1910 r. w Skopje (dzisiejsza Macedonia) w rodzinie albańskiej. Została ochrzczona następnego dnia i ten dzień obchodziła później jako swoje urodziny. Dzieciństwo upłynęło jej w harmonii, pośród małych, codziennych spraw, w atmosferze wsparcia ze strony rodziny. W 1919 r. jej ojciec, kupiec, wyjechał w interesach. Wrócił z podróży w bardzo ciężkim stanie zdrowia i mimo natychmiastowej pomocy zmarł. Odbiło się to istotnie na sytuacji materialnej rodziny. Matka pozostała bez środków do życia. Choć nie było im łatwo, przyjmowali w swoich murach ubogich i szukających pomocy. Regularnie na posiłki przychodziła do nich pewna starsza kobieta. Matka mówiła wtedy do dzieci: "Przyjmujcie ją serdecznie, z miłością. Nie bierzcie do ust nawet kęsa, jeśli wcześniej nie podzielicie się z innymi". Ponadto matka odwiedzała raz w tygodniu staruszkę opuszczoną przez rodzinę, zanosiła jej jedzenie, sprzątała dom, prała, karmiła. Powtarzała dzieciom: "Gdy czynicie coś dobrego, róbcie to bez hałasu, jakbyście wrzucały kamyk do morza".

Poprawiony: sobota, 07 września 2013 06:57

Patro na sierpień bł Jan XXIII Papież

Email Drukuj PDF

Urodził się we Włoszech 25 listopada 1881 r. jako Angelo Giuseppe Roncalli, w biednej rodzinie chłopskiej. Jego matka była osobą bardzo religijną. Urodziła 11 dzieci, z których Angelo przyszedł na świat jako czwarty. Charakteryzowała go niezwykłą dobroć, ciepło i pogoda ducha.
Mając 12 lat wstąpił do niższego seminarium duchownego w Bergamo, które było wówczas jednym z najbardziej prestiżowych miejsc kształcenia przyszłych księży. Tam też został przyjęty do III Zakonu św. Franciszka (1 marca 1896 r.). Po otrzymaniu stypendium za wyniki w nauce, rozpoczął naukę w Papieskim Seminarium Rzymskim. W 1902 roku przerwał naukę na rok, żeby odbyć służbę wojskową. Po jej zakończeniu obronił doktorat z teologii i przyjął święcenia kapłańskie. Rok po podjęciu nauki w seminarium zaczął spisywać swoje notatki duchowe i kontynuował tę pracę aż do późnej starości. Jego zapiski wydane zostały pod tytułem "Dziennik duszy". W 1903 roku napisał w nim między innymi: "Bóg pragnie, abyśmy podążali wzorem świętych poprzez czerpanie z życiodajnej esencji ich cnót, a następnie przerabianie jej na swój własny sposób, adaptowanie do naszych indywidualnych możliwości i okoliczności życia. Gdyby św. Alojzy był taki, jak ja, stałby się świętym w zupełnie inny sposób".

Patron na lipiec św. Ambroży

Email Drukuj PDF

Ambroży urodził się około 340 r. w Trewirze, ówczesnej stolicy cesarstwa (dziś w Niemczech). Jego ojciec był namiestnikiem cesarskim, prefektem Galii. Biskupstwo powstało tu już w wieku III/IV, od wieku VIII było już stolicą metropolii. Po św. Marcelinie i po św. Uraniuszu Satyrze, Ambroży był trzecim z kolei dzieckiem namiestnika.
Podanie głosi, że przy narodzeniu Ambrożego, ku przerażeniu matki, rój pszczół osiadł na ustach niemowlęcia. Matka chciała ten rój siłą odegnać, ale roztropny ojciec kazał poczekać, aż rój ten sam się poderwał i odleciał. Paulin, który był sekretarzem naszego Świętego oraz pierwszym jego biografem, wspomina o tym wydarzeniu. Ojciec po tym wypadku zawołał: "Jeśli niemowlę żyć będzie, to będzie kimś wielkim!". Wróżono, że Ambroży będzie wielkim mówcą. W owych czasach był zwyczaj, że chrzest odkładano jak najpóźniej, aby możliwie przed samą śmiercią w stanie niewinności przejść do wieczności. Innym powodem odkładania chrztu świętego był fakt, że ten sakrament przyjęcia do grona wyznawców Chrystusa traktowano nader poważnie, z całą świadomością, że przyjęte zobowiązania trzeba wypełniać. Dlatego Ambroży przez wiele lat był tylko katechumenem, czyli kandydatem, zaś chrzest przyjął dopiero przed otrzymaniem godności biskupiej. Potem sam będzie ten zwyczaj zwalczał.
Po śmierci ojca, gdy Ambroży miał zaledwie rok, wraz z matką i rodzeństwem przeniósł się do Rzymu. Tam uczęszczał do szkoły gramatyki i wymowy. Kształcił się równocześnie w prawie. O jego wykształceniu najlepiej świadczą pisma, które pozostawił. Po ukończeniu nauki założył własną szkołę. W 365 roku, kiedy Ambroży miał 25 lat, udał się z bratem św. Satyrem do Syrmium (dzisiejsze Mitrovica), gdzie była stolica prowincji Pannonii. Gubernatorem jej bowiem był przyjaciel ojca, Rufin. Pozostał tam przez 5 lat, po czym dzięki protekcji Rufina Ambroży został mianowany przez cesarza namiestnikiem prowincji Ligurii-Emilii ze stolicą w Mediolanie. Ambroży pozostawał na tym stanowisku przez 3 lata (370-373). Zaledwie uporządkował prowincję i doprowadził do ładu jej finanse, został wybrany biskupem Mediolanu, zmarł bowiem ariański biskup tego miasta, Auksencjusz. Przy wyborze nowego biskupa powstał gwałtowny spór: katolicy chcieli mieć biskupa swojego, a arianie swojego (arianizm kwestionował równość i jedność Osób Trójcy Świętej, został potępiony ostatecznie na Soborze Konstantynopolitańskim w 381 r.).
Ambroży udał się do kościoła na mocy swojego urzędu, jak również dla zapobieżenia ewentualnym rozruchom. Kiedy obie strony nie mogły dojść do zgody, jakieś dziecię miało zawołać: "Ambroży biskupem!" Wszyscy uznali to za głos Boży i zawołali: "Ambroży biskupem!" Zaskoczony namiestnik cesarski prosił o czas do namysłu. Skorzystał z nastającej nocy i uciekł z miasta. Rano jednak ujrzał się na koniu u bram Mediolanu. Widząc w tym wolę Bożą, postanowił jej więcej się nie opierać. O wyborze powiadomiono cesarza Walentyniana, który wyraził na to swoją zgodę. Dnia 30 listopada 373 r. Ambroży przyjął chrzest święty i wszystkie święcenia, a 7 grudnia został konsekrowany na biskupa. Rozdał ubogim cały swój majątek. Na wiadomość o wyborze przesłali Ambrożemu swoje gratulacje papież św. Damazy I i św. Bazyli Wielki.

Patron na czerwiec św. Teresa z Avilla

Email Drukuj PDF

Teresa de Cepeda y Ahumada urodziła się 28 marca 1515 r. w Hiszpanii. Pochodziła ze szlacheckiej i zamożnej rodziny zamieszkałej w Avili. Miała 2 siostry i 9 braci. Czytanie żywotów świętych tak rozbudziło jej wyobraźnię, że postanowiła uciec do Afryki, aby tam z rąk Maurów ponieść śmierć męczeńską. Miała wtedy zaledwie 7 lat. Zdołała namówić do tej wyprawy także młodszego od siebie brata, Rodriga. Na szczęście wuj odkrył ich plany i w porę zawrócił oboje do domu. Kiedy przygoda się nie powiodła, Teresa obrała sobie na pustelnię kącik w ogrodzie, by naśladować dawnych pokutników i pustelników. Mając 12 lat przeżyła śmierć matki. Pisała o tym w swej biografii: "Gdy mi umarła matka... rozumiejąc wielkość straty, udałam się w swoim utrapieniu przed obraz Matki Bożej i rzewnie płacząc, błagałam Ją, aby mi była matką. Prośba ta, choć z dziecinną prostotą uczyniona, nie była - zdaje mi się - daremną, bo ile razy w potrzebie polecałam się tej wszechwładnej Pani, zawsze w sposób widoczny doznawałam jej pomocy".
Jako panienka, Teresa została oddana do internatu augustianek w Avila (1530). Jednak ciężka choroba zmusiła ją do powrotu do domu. Kiedy poczuła się lepiej, w 20. roku życia wstąpiła do klasztoru karmelitanek w rodzinnym mieście, Avili. Ku swojemu niezadowoleniu zastała tam wielkie rozluźnienie. Siostry prowadziły życie na wzór wielkich pań. Przyjmowały liczne wizyty, a ich rozmowy były dalekie od ducha Ewangelii. Już wtedy powstała w Teresie myśl o reformie. Złożyła śluby zakonne w roku 1537, ale nawrót poważnej choroby zmusił ją do chwilowego opuszczenia klasztoru. Powróciła po roku. Wkrótce niemoc dosięgła ją po raz trzeci, tak że Teresa była już bliska śmierci. Jak wyznaje w swoich pismach, została wtedy cudownie uzdrowiona. Pisze, że zawdzięcza to św. Józefowi. Odtąd będzie wyróżniać się nabożeństwem do tego właśnie świętego. Choroba pogłębiła w Teresie życie wewnętrzne. Poznała znikomość świata i nauczyła się rozumieć cierpienia innych. Podczas długich godzin samotności i cierpienia zaczęło się jej życie mistyczne i zjednoczenie z Bogiem. Utalentowana i wrażliwa odkryła, że modlitwa jest tajemniczą bramą, przez którą wchodzi się do "twierdzy wewnętrznej". Mistyczka i wizjonerka, a jednocześnie osoba o umysłowości wielce rzeczowej i praktycznej.
Pewnego dnia, w 1557 r., wpatrzona w obraz Chrystusa ubiczowanego, Teresa doznała przemiany wewnętrznej. Uznała, że dotychczasowe ponad 20 lat spędzone w Karmelu nie było życiem w pełni zakonnym. Zrozumiała także, że wolą Bożą jest nie tylko jej własne uświęcenie, ale także uświęcenie jej współsióstr; że klasztor powinien być miejscem modlitwy i pokuty, a nie azylem dla wygodnych pań. W owym czasie Teresa przeżywała szczyt przeżyć mistycznych, które tak pięknie opisała w swoich pismach. W roku 1560 przeżyła wizję piekła. Wstrząsnęła ona nią do głębi, napełniła bojaźnią Bożą oraz zatroskaniem o zbawienie grzeszników i duchem apostolskim ratowania dusz nieśmiertelnych. Miała szczęście do wyjątkowych kierowników duchowych: św. Franciszka Borgiasza (1557) i św. Piotra z Alkantary (1560-1562), który właśnie dokonywał reformy w zakonie franciszkańskim.

Strona 1 z 13

mod_vvisit_counterDzisiaj1658
mod_vvisit_counterWczoraj1763
mod_vvisit_counterTen tydzień7668
mod_vvisit_counterTen miesiąc85272
mod_vvisit_counterRazem7099161

Aktualnie: gości 7, 
botów 3 połączonych
Dzisiaj: Lip 22, 2014

Sonda

Co sądzisz o Nas?




Wyniki

Logowanie