Dowcip od księdza (582)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Przed świętami Mikołaj rozdaje prezenty na ulicy.

Jasio po otrzymaniu jednego z nich mówi:

- Mikołaju, dziękuję ci za prezent.

- Głupstwo - odpowiada Mikołaj - nie masz mi za co dziękować.

- Wiem, ale mama mi kazała.

Ps. Szczerość dzieci czasem „rozbija system”.

Jasio mówi do mamy:

- Mamusiu, chciałbym ci coś ofiarować pod choinkę.

- Nie trzeba, syneczku. Jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, to popraw swoją jedynkę z matematyki.

- Za późno, mamusiu. Próbowałem, ale pani cały czas nie wypuszcza z ręki dziennika.

Ps. Wystarczy chwila rozmowy, by rodzice dowiedzieli się czegoś więcej na temat swoich dzieci.

Mężczyzna złapał złotą rybkę: 
- Puść mnie, puść! - prosi rybka - spełnię każde twoje życzenie! 
Mężczyzna pomyślał. Po chwili mówi: 
- Dobra! Chcę wiedzieć, kiedy umrę. 
- Tego nie mogę Ci powiedzieć, ale mogę Ci powiedzieć, co będziesz robił po śmierci. 
- No dobra, co? 
- Będziesz sędzią hokejowym!
- Ale ja nie znam zasad tej gry!
- No to ucz się ucz, bo za dwa dni masz pierwszy mecz.

Ps. Nawet bajki uczą nas, że znajomość daty śmierci nie jest nam potrzebna.

Żyrafa chwali się zajączkowi swoją długą szyją: 
- Jak piję zimną wodę w upały, to takie wspaniałe uczucie, jak centymetr po centymetrze woda delikatnie studzi moją szyję.
- Jak zrywam pyszne listki z drzewa i je połykam, to takie wspaniałe uczucie, jak centymetr po centymetrze przechodzą przez moją szyję. 
Zając pyta: 
- A wymiotowałaś już kiedyś?

Ps. Przechwalanie się nie służy niczemu dobremu.

Na lekcji chemii.

Na lekcji chemii.
- Jasiu, w czym najlepiej rozpuszczają się tłuszcze? 
- W rondelku, panie profesorze.

Ps. Dzieci przeważnie mają niestandardowe rozwiązania problemów ze świata dorosłych.

Pan Nowak pyta pana Kowalskiego:
- Sąsiedzie odrobił pan już lekcje swojemu synowi?
- Tak.
- A da pan spisać?

Ps. Czasem nie tylko lekcje domowe dzieci to brutalna prawda o rodzicach.

- Halo, Sylwek? Siemasz. 
- Cześć. 
- Mam do ciebie prośbę: Nie przychodź do nas więcej! 
- Dlaczego?! 
- Po twojej ostatniej wizycie srebrne łyżeczki nam zginęły. 
- Przysięgam, ja ich nie ukradłem! 
- Wiem. Znalazły się. Ale niesmak pozostał.

Ps. Ludzie używają różnych argumentów, aby osiągnąć swój cel.

Przychodzi pracownik do szefa i prosi o podwyżkę.

Szef na to: 
- Podoba się wam praca u nas? 
- Tak, podoba. 
- To czemu mam płacić więcej za wasze przyjemności?!

Ps. Jeśli ktoś chce znaleźć argument, aby obronić swoją rację „głupi, ale zawsze znajdzie”.

Nauczyciel pyta Jasia: 
- Jakie znasz żywioły? 
- Ogień, woda i piwo. 
- Piwo? Jasiu co ty wygadujesz?! 
- No tak. Zawsze, gdy tata wraca do domu pijany to mama mówi: Ojciec znowu w swoim żywiole.

Ps. Dzieci są wspaniałymi obserwatorami rzeczywistości.

Małgosia przychodzi do mamy: 
- Mamo, jak będę duża i znajdę sobie mężczyznę, to jak wyjdę za mąż, to będzie tak jak z tobą i z tatą? 
- Tak, córeczko. 
- A jakbym nie wyszła za mąż, to będę taką starą panną, jak ciocia Ola? 
- Tak, córeczko. 
- No to mamo fajne perspektywy.

Ps. Niestety, brak dobrych wzorców powoduje lęk przed dokonywaniem wyborów.

Strona 6 z 30
Top