Dowcip od księdza (437)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Noc. Wielki pożar.

Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcją podchodzi jakiś mężczyzna:
- Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał?
- Niestety - odpowiada strażak - Dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób. Trwa reanimacja.
- Szesnaście osób?! Przecież tam był tylko ochroniarz!
- Skąd pan wie? Kim pan jest?
- Kierownikiem tego prosektorium.

Ps. Na budynku zabrakło tabliczki.

Żona mówi do męża:
- Wiesz co, za co się nie weźmiesz to wszystko sknocisz. Taka z ciebie pierdoła, że jakby zrobili konkurs na największą pierdołę, to zająłbyś drugie miejsce.
- Dlaczego drugie? - pyta mąż.
- Bo taka z ciebie pierdoła.

Ps. A jednak największym pierdołą nie był.

 

Dziadek zabrał wnuczka pierwszy raz na rozprawę sądową.
Wnuczek, widząc po raz pierwszy adwokata ubranego w togę, pyta:
- A dlaczego ten pan jest ubrany jak kobieta?
- Bo będzie zaraz długo gadał!

Ps. Niektóre skojarzenia po prostu przychodzą same.

Rozmawia dwóch studentów na korytarzu w akademiku:
- Kurczę, muszę posprzątać swój pokój!
- To wrzuć granat i poczekaj.
- A jak nie wybuchnie, to myślisz, że go tam znajdę?!

Ps. Rozmowy studenckie pokazują bardzo dużo ze studenckiego życia.

Żona do męża:

Żona do męża:
- Gdzie byłeś?
- Z dzieciakami w zoo.
- Widzieliście coś fajnego?
- Tak, lwa. Podszedł do kraty i zrobił głośno „pfffff!”
- Co ty bredzisz? Lwy tak nie robią.
- Ale ten podszedł tyłem.

Ps. Ach ta męska „delikatność”

- Córeczko, chcesz mieć braciszka?
- Tak, tatusiu.
- To idź do swojego pokoju i śpij.

Ps. Czasem proste komunikaty dla dzieci wystarczą.

- Podobają ci się moje włosy?
- Kochanie, twoje włosy zawsze są fantastyczne, a te we wczorajszej zupie to po prostu cud-miód!

Ps. Delikatność w zwracaniu uwagi – tego będziemy się uczyć całe życie.

Szkot poślizgnął się w trakcie naprawiania dachu i spada z czwartego piętra. Lecąc, mija okno swojego mieszkania i widzi żonę przygotowującą obiad. 
Krzyczy do niej: 
- Dla mnie nie obieraj ziemniaków, zjem w szpitalu!

Ps. Każdy z narodów ma swoje przywary – ważne jest, aby umieć się z nich roześmiać, a to co słabe przemieniać.

Przychodzi mężczyzna do sklepu. - Interesują mnie drzwi. Sprzedawca podnosi głowę znad lady: Genialne masz pan zainteresowania! Ps. Bez wzajemnego zrozumienia dochodzi się do szczytów absurdu...

Wbiega Jasiu do domu i krzyczy do taty, że alkohol drożeje. Po chwili pyta:
- Tato, czy to oznacza, że będziesz mniej pił?
Na to tata:
- Nie Jasiu, to oznacza, że ty będziesz mniej jadł.
Ps. Nałóg zaciemnia rzeczywistość...

Strona 5 z 22
Top