Dowcip od księdza (437)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Koleżanki z biura odwiedziły chorą w szpitalu:
- Jak wy tam sobie radzicie beze mnie?
- Podzieliłyśmy twoje obowiązki. Zocha robi na drutach, Janka parzy kawę, a ja zagaduję szefa.

Ps. Dobrze podzielona praca, której nie potrzeba, też daje komfort.

- Panie doktorze, mój mąż każdej nocy mówi przez sen, nie mogę przez to spać.
- Widocznie za dnia nie dopuszcza go pani do głosu.

Ps. Proste rozwiązania są najlepsze.

Ogrodnik widzi, jak jego synek pije dużą ilość wody. Pyta go:
- Synku, dlaczego pijesz tyle wody? Tak bardzo chce ci się pić?
- Nie, byłem w ogrodzie i zjadłem dużo truskawek.
- A co to ma do rzeczy?
- Zapomniałem je przedtem umyć.

Ps. Dzieci zawsze mają niestandardowe rozwiązania.

Żona rosyjskiego oligarchy pyta go, gdy wrócił z miasta do domu:
- Borys, ty kupiłeś arbuza czy airbusa, bo jak dzwoniłeś, to nie dosłyszałam?

Ps. Jedna literka, a tak dużo znaczy.

Idzie mężczyzna i prowadzi pingwina za łapę. Spotyka go policjant i pyta:
- Co ty robisz z tym pingwinem?
- A przyplątał się i nie wiem co z nim zrobić.
Policjant na to:
- Zaprowadź go do ZOO.
Po paru godzinach spotykają się ponownie, a mężczyzna nadal z pingwinem.

Policjant pyta:
- No i co?
- Zaprowadziłem go do ZOO, a teraz idziemy do kina.

Ps. Niektóre pouczenia nie trafiają na rozumny grunt.

- Mamusiu, a jeśli przetnę dżdżownicę, to te połówki będą się przyjaźniły?
- Z tobą na pewno nie.

Ps. Mama – to od niej zależy czy kolejne dżdżownice będą ginęły.

Mąż wraca uśmiechnięty do domu:
- Kochanie, zwolnili mnie z pracy.
- To z czego się cieszysz, idioto!
- Bo resztę posadzili!

Ps. Ludzie maja czasem powód do radości, którego my nie znamy.

- Mam taniec we krwi! - chwali się chłopak.
- Widocznie nie dopłynęła jeszcze do nóg - mruczy dziewczyna.

Ps. Przechwalanie się zawsze słabo wychodzi.

Jasiu puścił bąka na lekcji i pani kazała mu wyjść. Wychodzi i się śmieje, a przechodzący dyrektor pyta:
- Czemu się śmiejesz?
- Bo to głupie. Ja na lekcji puściłem bąka i pani kazała mi wyjść, a oni siedzą w tym smrodzie.

Ps. Czasem wyrzucenie z klasy to większa nagroda niż kara.

Siedzi sobie lew, ziewa. Patrzy, a tu mrówka biegnie. Lew pyta:
- Te, mrówa, gdzie tak pędzisz?
- Nie słyszałeś? Słoń i hipopotam się pobili, obaj są ciężko poturbowani.
- No ale co ty masz do tego?
- Lecę krew oddać.

Ps. Niektórych zachowań nigdy nie zrozumiemy.

Strona 10 z 22
Top