Mk 6, 1 - 6

07 lipiec 2018
Mk 6, 1 - 6
„Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim”.
Niby widzieli Jezusową mądrość. Niby obserwowali i doświadczali uzdrowień, które działy się przez Jego ręce. Ciągle jednak coś im się nie zgadzało – powątpiewali – jak pisze Ewangelista. Ludzka natura Jezusa i Jego ziemski byt bardzo ograniczały myślenie ludzi. Nie potrafili Mu do końca zaufać tylko dlatego, że znali Jego krewnych, a On – Jezus – był jednym z nich. Potraktowali Go jak prostego cieślę, a takie pochodzenie w oczach wielu nie przystawało do Boskiej natury. Wyobrażenie Boga było inne. Jezus w związku z tym nie mógł działać tak, jak chciał i robić tego co mógł, bo ludzie nie byli w stanie tego przyjąć. 
Spójrz teraz, czy w Twoim życiu nie jest czasami tak, że prosisz Boga o znak i światło, a jednocześnie być może nie dostrzegasz tego, z czym Bóg do Ciebie przychodzi. Ot, nie od dziś wiadomo, że Bóg jest w stanie posłużyć się niemalże wszystkim i każdym, by doprowadzić człowieka do zbawienia. Miej tylko oczy (i serce!) szeroko otwarte. Bóg bardzo Cię kocha i chce do Ciebie mówić w Twojej codzienności, a nie jedynie w czasie cotygodniowej Mszy Świętej albo wielkich religijnych wydarzeń.
Top