Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie (1402)

Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie – godz. 12:00

W tej grupie tematycznej umieszczamy pytania do Ewangelii z danego dnia, które mogą okazać się nieocenioną pomocą przy codziennej medytacji nad Słowem Bożym.

np. Na podstawie Ewangelii z dnia (Mt 15, 29 - 37) odpowiedz sobie na pytania i zapamiętaj: 1. Kto przyszedł do Jezusa? („wielkie tłumy… chromych, ułomnych, niewidomych, niemych…”) 2. Co uczynił tym ludziom Jezus? („a On ich uzdrowił’) 3. Jak reagował tłum? („tłumy zdumiewały się… i wielbiły Boga”) 4. Dlaczego Jezus pożałował tego tłumu? („nie mają co jeść”) 5. Ile chlebów mieli uczniowie? („siedem i parę rybek”) 6. Co zrobił Jezus? („wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, a uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości…)

Przeczytaj Słowo, które dziś kieruje do Ciebie Jezus przez swój Kościół:

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Odpowiedzieli Mu: „Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: «Wolni będziecie?»” Odpowiedział im Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca”. W odpowiedzi rzekli do Niego: „Ojcem naszym jest Abraham”. Rzekł do nich Jezus: „Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego”. Rzekli do Niego: „Myśmy się nie narodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga”. Rzekł do nich Jezus: „Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał”. (J 8,31-42)

 

Teraz pozwól, by Słowo pracowało w Tobie... Rozmyślaj nad Nim... Mogą Cię w tym ukierunkować następujące pytania:

  1. Co Jezus obiecuje Żydom, którzy Mu uwierzyli? W jaki sposób - według Jezusa – mogą oni poznawać prawdę?

  2. W jaki sposób mogę każdego dnia „trwać w nauce” Jezusa? Gdzie szukam „nauki Jezusa”? Czy jest to zdrowa nauka, zgodna z Bożym objawieniem, interpretowana przez Urząd Nauczycielski Kościoła? Z jaką regularnością ją poznaję? Czy podejmuję próby dodawania do niej własnego „ale”? W jakich dziedzinach?

  3. Czy jestem wolny „wolnością Chrystusową”? Po czym to poznaję (po czym to mogą poznać osoby z mego otoczenia)?

  4. Czy jestem/bywam niewolnikiem grzechu/ grzechów? Jakich? Jak wygląda moja rozmowa o nich z Jezusem? Czy praktykuję codzienny rachunek sumienia (by oddawać Jezusowi wszystko czym żyję danego dnia, wyrażać Mu wdzięczność za Jego nieustanne towarzyszenie mi, powierzać Mu moje radości i słabości, prosić o światło)?

  5. Jak często oddaję Jezusowi moje słabości w Sakramencie Pokuty? Jaki mam stosunek do tego sakramentu (jest dla mnie radością oczyszczenia i umocnienia czy przykrym ciężarem)? Z czego to wynika?

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”...

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Jezus powiedział do faryzeuszów: «Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie».
Mówili więc Żydzi: «Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie?»
A On rzekł do nich: «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach waszych».
Powiedzieli do Niego: «Kimże Ty jesteś?»
Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż do was mówię? Wiele mam w waszej sprawie do powiedzenia i do osądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał, jest prawdomówny, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego». A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu.
Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba».
Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego. (J 8,21-30)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jakie swoje imię ujawnia przed słuchaczami Jezus? Jakie inne imiona Boga znam z lektury Biblii? Co te imiona mówią mi na temat stosunku Boga do mnie? Jak odpowiadam na pragnienie Boga, by być zawsze ze mną, które m.in. wyraża imię "Ja Jestem"? Czy na co dzień pragnę żyć w obecności Jezusa? Co robię, by uczyć się stale trwać w darze Bożej obecności i pokoju?

  2. Co – w świetle dzisiejszego fragmentu Ewangelii – uwalnia z grzechów? Czy doświadczam tego, jak życie wiarą w Jezusa uwalnia mnie z poszczególnych grzechów? Czy obserwuję, że moje sumienie staje się coraz bardziej wrażliwe i coraz bardziej zasmucają mnie moje grzechy? Z jakimi grzechami mam obecnie największy problem? Co chcę powiedzieć teraz na ten temat Jezusowi?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.
Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.
Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz». (J 8,1-11)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jak uczeni w Piśmie i faryzeusze postąpili wobec kobiety cudzołożnej? Jak ja postępuję wobec grzechów i błędów innych: wyciągam cudze grzechy na światło dzienne, oburzam się, obgaduję, plotkuję, osądzam, potępiam?

  2. Jak Jezus zachował się wobec owej kobiety? Czy bliższa jest mi postawa stanięcia w prawdzie, ale w delikatności i łagodności Jezusa wobec godności osoby ludzkiej, czy bezwzględną postawa faryzeuszów?

  3. Jakiej postawy Jezusa doświadczam w stosunku do moich grzechów? Co powinienem z tej postawy przenieść na innych?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».
Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie.
Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».
Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».
Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»
A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».
Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. (J 11,3-7.17.20-27.33b-45)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jak brzmiała treść wiadomości, którą siostry Łazarza wysłały do Jezusa? Jak postrzegam siebie w kontekście relacji z Jezusem? Czy potrafię o sobie powiedzieć (pomyśleć), że jestem ''tym, którego Jezus kocha''? Czy jestem całkowicie przekonany, że odniesienie Jezusa do mnie jest przede wszystkim nacechowane Jego miłością i akceptacją mnie takiego, jakim jestem? Jeśli nie, to dlaczego?

  2. Czy Jezus zareagował na wiadomość Marii i Marty tak, jak obie się tego spodziewały? Jak zachowuję się w sytuacjach, gdy proszę Go o pomoc, a On – jak się wydaje – spóźnia się?

  3. Co zrobiła Marta na wieść o przyjściu Jezusa? Co może być z mojej strony ''wyjściem Jezusowi na spotkanie''? Czy przyjmuję postawę Marty i ''wychodzę Jezusowi na spotkanie'' w sytuacjach, gdy mogę po ludzku czuć się zawiedziony brakiem tak szybkiej interwencji z Jego strony, jak tego spodziwałem lub uważam, że w ogóle nie zainterweniował?

  4. Gdzie zwykłem szukać pomocy w sytuacjach po ludzku beznadziejnych? Jak się wtedy zachowuję? Czy wierzę, że Jezus jest Panem rzeczy niemożliwych? Jak tę wiarę wyrażam?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Wśród tłumów słuchających Jezusa odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki.
Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszy, a ci rzekli do nich: «Czemu go nie pojmaliście?» Strażnicy odpowiedzieli: «Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek». Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszy uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty». Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: «Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i nie zbada, co on czyni?» Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». I rozeszli się – każdy do swego domu. (J 7,40-53)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jakie poglądy na temat Jezusa krążyły wśród Jemu współczesnych? Z jakimi poglądami na temat Boga spotykam się na co dzień? Czy potrafię odróżnić, które opinie są prawdziwe (zgodne z Bożym objawieniem zawartym w Biblii i Tradycji, a interpretowanym przez Urząd Nauczycielski Kościoła), a które są fałszywe i wprowadzają w błąd? Czy mam wystarczającą wiedzę, by prostować te fałszywe? Co zamierzam z tym zrobić?

  2. Jakie jest moje osobiste doświadczenie relacji z Jezusem? Czy się nim dzielę z tymi, którzy takiego doświadczenia jeszcze nie mają? Z jakim skutkiem? Jakie emocje budzi moje świadectwo? Dlaczego akurat takie?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi zamierzali Go zabić.
A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: «Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest».
A Jezus, nauczając w świątyni, zawołał tymi słowami: «I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam z siebie; lecz prawdomówny jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał».
Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła. (J 7,1-2.10.25-30)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Czy mieszkańcy Jerozolimy rzeczywiście znali Jezusa i Jego tożsamość? Czy deklaruję, że znam Jezusa? Z jaką regularnością poświęcam czas na poznawanie mojego Boga poprzez modlitwę osobistą, lekturę Biblii, rozwijanie wiedzy religijnej (np. czytanie KKK, zgłębianie nauczania Kościoła, lekturę duchową)? Czy dostrzegam jakieś braki lub zaniedbania w tym względzie? Co zamierzam z tym zrobić?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Jezus powiedział do Żydów: «Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, świadectwo moje nie byłoby prawdziwe. Jest ktoś inny, kto wydaje świadectwo o Mnie; a wiem, że świadectwo, które o Mnie wydaje, jest prawdziwe. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także Jego słowa, trwającego w was, bo wy nie uwierzyliście Temu, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył ktoś inny we własnym imieniu, to przyjęlibyście go. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie sądźcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak wierzyli Mojżeszowi, to i Mnie wierzylibyście. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?» (J 5,31-47)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Kto i co daje niepodważalne świadectwo o tożsamości Jezusa? Jakie świadectwo dałby dziś o mnie Bóg Ojciec? Jakie świadectwo dają o mnie moje czyny? Czy świadectwa te potwierdziłyby moją tożsamość dziecka Bożego?

  2. Czy Jezus opiera się na świadectwie ludzkim? Na jakim świadectwie ja opieram się na co dzień? Czy zależy mi na kreowaniu swojego wizerunku w oczach ludzi? Jak ważne jest dla mnie to, co myślą o mnie inni? Czy poświęcam swój czas i wysiłek na to, by poznawać co myśli o mnie Bóg i jakie ''dzieła'' ma dla mnie ''do wypełnienia''? Kiedy najczęściej zadaję pytania Bogu? Czy wtedy, gdy potrzebuję korzystnych dla mnie rozwiązań, dotyczących mojego życia doczesnego, czy też regularnie pytam Boga o Jego pragnienia co do mojego życia i mojej życiowej misji?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł jej odpowiedział: „Duch święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna, i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł. (Łk 1,26-38)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jaka była pierwsza reakcja Maryi na nieoczekiwane pozdrowienie, jakim anioł ją powitał? Jak reaguję na nieoczekiwane wydarzenia mojego życia? Czego mogę nauczyć się w tej kwestii od Maryi? Czy podejmuję rozważanie nad tym, co się dzieje, próbując odkryć, co w tej sytuacji chce powiedzieć mi Bóg i czego ode mnie pragnie?

  2. Jakimi słowami Maryi zakończyło się jej spotkanie z aniołem? Jak reaguję na te elementy Bożego planu dla mojego życia, które nie są zbieżne z moimi zamiarami? Czy potrafię – jak Maryja – uznać się za sługę Boga, który przyjmuje to, do czego zaprasza go Pan? Czy podejmuję trud zawierzenia Bogu, nawet jeżeli to, co się dzieje (co proponuje Bóg) wydaje się nie do końca zrozumiałe czy nawet po ludzku niemożliwe do zrealizowania?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś jest przy Owczej Bramie sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził.
Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu.
Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat. (J 5,1-16)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jak wyglądało spotkanie Jezusa z paralitykiem przy sadzawce Betesda? Jak wygląda moja modlitwa osobista? Czy jest spotkaniem z Jezusem? Czy traktuję Go na modlitwie jako żywą Osobę, obecną, choć nie doświadczaną moimi zmysłami fizycznymi? Czy pozwalam Mu na przejęcie inicjatywy w tym spotkaniu? Czy jestem otwarty na to, że Jezus ma prawo zadać mi pytanie, wejść ze mną w dialog?

  2. Jakie rozwiązanie w swoim trudnym położeniu widział paralityk? Jak postąpił Jezus? Czy potrafię uznać, że moje postrzeganie bolesnych, trudnych wydarzeń z mego życia może być ograniczone i nieadekwatne w stosunku do postrzegania Jezusa? Czy potrafię zrezygnować z własnych schemtów rozwiązań i scenariuszy, by zawierzyć Bożym planom? Co chcę teraz powiedzieć Jezusowi w związku z sytuacją, która dziś jest dla mnie trudna?

Przeczytaj Słowo i pozwól, by pracowało w Tobie...

Jezus odszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto.
Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie».
Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko».
Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina.
Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei. (J 4,43-54)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Z jakiego powodu Galilejczycy przyjęli Jezusa? Jakimi motywacjami kieruję się w moich codziennych praktykach religijnych? Co chcę na ten temat teraz powiedzieć Jezusowi?

  2. Jaki słowami zaregował Jezus na prośbę urzędnika królewskiego? Jakie znaczenie odgrywają w mojej religijności ''znaki i cuda''? Czy wierzę Jezusowi na słowo, czy potrzebuję dowodów Jego troski o mnie i moich najbliższych w postaci ''znaków i cudów'', które mnie samemu wydają się najbardziej pożądane w danej sytuacji? Jak się zachowuję, gdy ich nie doświadczam? Czy nadal ufam Jezusowi, że jest Panem rzeczy niemożliwych i z każdej sytuacji rzeczywiście wyprowadza dla mnie dobro?

Strona 4 z 71

Top