Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie (1472)

Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie – godz. 12:00

W tej grupie tematycznej umieszczamy pytania do Ewangelii z danego dnia, które mogą okazać się nieocenioną pomocą przy codziennej medytacji nad Słowem Bożym.

np. Na podstawie Ewangelii z dnia (Mt 15, 29 - 37) odpowiedz sobie na pytania i zapamiętaj: 1. Kto przyszedł do Jezusa? („wielkie tłumy… chromych, ułomnych, niewidomych, niemych…”) 2. Co uczynił tym ludziom Jezus? („a On ich uzdrowił’) 3. Jak reagował tłum? („tłumy zdumiewały się… i wielbiły Boga”) 4. Dlaczego Jezus pożałował tego tłumu? („nie mają co jeść”) 5. Ile chlebów mieli uczniowie? („siedem i parę rybek”) 6. Co zrobił Jezus? („wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, a uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości…)

Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: «Panie, ratuj, giniemy!» A On im rzekł: «Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?» Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: «Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?» (Mt 8,23-27)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Dokąd uczniowie poszli za Jezusem? Czy moje życie/każdy dzień jest kroczeniem za Jezusem? Czy pozwalam Mu wyznaczać kierunek/cele moje życia/dnia, czy robię to sam? Czy „wsiadam” za Nim „do łodzi” mojej życiowej misji? Czy jestem nią zainteresowany? Czy pozwalam Jezusowi, by mi ją objawił? Czy bardziej interesuje mnie kroczenie za Jezusem, czy moja własna droga/moje własne plany życiowe?

  2. Jaką sytuację zagrożenia opisuje dzisiejsza Ewangelia? Jak zachowuję się zwykle w sytuacji moich życiowych „burz”? Czy Jezusa traktuje wtedy jako mojego jedynego Zbawiciela? W kim/czym szukam zwykle ratunku (zbawienia) w takich sytuacjach? Komu ufam wtedy najbardziej? Na czyją pomoc liczę? Czyjej pomocy szukałem w czasie trudności, które miałem/mam ostatnio? Do kogo się zwracałem? Czy Jezus był pierwszą i najważniejszą osobą w moich poszukiwaniach pomocy? Czy otworzyłem się na Jego rozwiązanie/rozwiązania? Czy Mu zaufałem?

  3. Jakie pytanie/wyrzut stawia Jezus swoim uczniom? Czy zastanawiam się nad aktualną kondycją mojej wiary? Czy moja wiara w miłość Jezusa do mnie i Jego moc daje mi siłę do przetrwania życiowych/codziennych trudności? Czy już doświadczyłem tego, że zaufanie Mu i posłuszeństwo w chwilach próby, jest całkowicie niezawodne i skuteczne?

     

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”!

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16,13-19)

 

Pozwól teraz, by Bóg dotykał przez Słowo Twojego serca... Trwaj w ciszy... Rozważaj... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. Jakie pytanie zadał uczniom Jezus? Kim jest Jezus dla osób z mego otoczenia? Kim jest On dla mnie osobiście? Czy relacja z Nim jest najważniejszą relacją mojego życia? Na jakich osobach/wartościach opieram swoje życie? Czy na Jezusie jako moim Panu? Do kogo/czego odnoszę moje decyzje życiowe i powszednie? Z kim je konsultuję?

    Czy moja codzienna relacja z Jezusem potwierdza moją odpowiedź na pytanie o znaczenie osoby Jezusa dla mnie? Czy moje życie potwierdza moją odpowiedź?

  2. Z czego wynikała odpowiedź Szymona Piotra, udzielona Jezusowi? Co leżało u jej podstaw (z jakiego doświadczenia wynikała)? Na czym opieram moją odpowiedź na temat roli Jezusa w moim życiu (na tym, co „wypada” powiedzieć, na zdaniu innych, na osobistym doświadczeniu)?

  3. Na czym Jezus oparł misję Piotra, którą mu objawił? Czy Jezus ukazał mi już moją misję w Jego królestwie? Czy znam chociaż jeden z jej etapów? Kiedy mi to pokazał? W jakich okolicznościach? Czy w moim życiu mam wystarczający fundament relacji z Jezusem, na bazie którego może On mi ujawniać ogólną wizję (bądź kolejne szczegóły) mojej misji?

     

Dziękuj Bogu za światło, którym Cie obdarzył. Teraz idź i niech ono Cie prowadzi!

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody». (Mt 10,37-42)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Do kogo Jezus zwraca się w dzisiejszej Ewangelii? Co znaczy słowo: „apostoł”?

    Czy chcę być apostołem Jezusa? Czy Mu pozwalam na „posłanie” mnie do innych? Do kogo w obecnym czasie Jezus mnie posyła (do rodziny, współpracowników, sąsiedztwa, itp.)?

    Kogo Jezus do mnie „posyła”? Czy potrafię rozpoznać tę osobę/osoby? Jak ją/je przyjmuję? Czy z pokorą potrafię uznać w niej/nich proroka/sprawiedliwego? Czy jestem otwarty na przesłanie od Boga, które ma/mają dla mnie?

  2. Na jakie przygotowanie do misji apostoła wskazuje Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii? Czy jest ktoś, kogo kocham bardziej niż Jego? Z kim się najbardziej liczę (w praktyce)? Czyje poglądy przyjmuję za swoje? Komu oddaję swoje serce? Za kim najbardziej tęsknię? Z kim najbardziej pragnę spędzać czas? Komu „oddaję” swój najcenniejszy czas?

    Jak postępuję z sytuacji trudności, cierpienia? Co odczuwam: frustrację, gniew, zniechęcenie, bezsilność itp.? Co mówią w takich sytuacjach moje emocje? Czym się ostatecznie kieruję w sytuacji cierpienia? Jaką walkę podejmuję ( O „swoje”? O wierność Jezusowi w przebaczaniu, wytrwałości, miłości?)? Czy patrzę na trudności, cierpienia, których doświadczam, jako na okazję do niesienia krzyża?

    Jak postępuję, gdy doświadczam, że Jezus prowadzi mnie inaczej, niż się tego spodziewałem (niż bym oczekiwał)? Ufnie godzę się na „tracenie życia” z Nim? Wierzę, że jest w tym największe dobro dla mnie i dla innych? Ufam, że pragnie mojego szczęścia, nawet jeżeli sam je sobie wyobrażałem inaczej? Idę drogą wskazaną przez niego czy własną?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”...

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.
Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Potem wstała i usługiwała Mu.
Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: «On przyjął nasze słabości i dźwigał choroby». (Mt 8,5-17)

 

Teraz poproś, by Słowo „zamieszkało” w Tobie... Rozważaj je wraz z Maryją, Jej sercem... Trwaj w ciszy... Mogą Cię poprowadzić następujące pytania:

  1. Jak Jezus postępował wobec chorych, opętanych, cierpiących? Jak ja postępuję wobec potrzebujących? Czy jestem na tyle uważny, by dostrzec niedolę osób wokół mnie/tych, których spotykam? Czy jestem podobny do Jezusa w pełnym miłości stosunku do cierpiących? W czym ta postawa konkretnie się wyraża?

  2. Co charakteryzuje postawę setnika, którą pochwalił Jezus? Jak postępuję, gdy jestem świadkiem czyichś cierpień, którym sam nie mogę zaradzić? Czy poświęcam czas na to, by modlić się za te osoby? Czy w duchu przyprowadzam je do Jezusa, szczerze z Nim o nich rozmawiam, pokornie proszę o pomoc? Czy cechuje mnie świadomość własnej niegodności, prostolinijna wiara w niczym nieograniczoną moc Jezusa, bezinteresowność w modlitwie?

  3. Jaki fragment z proroka Izajasza cytuje ewangelista Mateusz? Czy doświadczam urzeczywistniania się go w moim życiu? Czy z pokorą i szczerością oddaję Jezusowi moje słabości? Czy zapraszam Go do moich chorób moralnych i fizycznych?

    Czy - kierowany miłością do innych (w imieniu tych, którzy na obecnym etapie swego życia nie są w stanie sami zwrócić się do Jezusa) - postępuję podobnie jak Jezus?

    Czy wierzę i doświadczam tego, że Jezus „bierze na siebie” moje/nasze słabości i choroby?

Podziękuj Maryi za Jej towarzyszenie w czasie tego rozmyślania. Teraz „„idź i czyń” to, co włożyła w Twe serce!

Gdy Jezus zszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto podszedł trędowaty i upadł przed Nim, mówiąc: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: «Chcę, bądź oczyszczony! » I natychmiast został oczyszczony z trądu. Jezus powiedział do niego: «Uważaj, nie mów o tym nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». (Mt 8,1-4)

 

Trwaj w ciszy i rozmyślaniu... Niech Słowo pracuje w Tobie... W ukierunkowaniu rozważania mogą Ci pomóc następujące pytania:

  1. Co zrobił trędowaty z dzisiejszej Ewangelii? Czy dostrzegam, że ja sam potrzebuję oczyszczenia? Czy proszę o nie Jezusa? Jakie zachowania, nawyki, stereotypy myślowe potrzebuję Mu poddać, by bardziej do Niego należeć? Które moje relacje potrzebują oczyszczenia? Czy widzę w nich zagrożenie dla mojego życia wiecznego? Czy potrafię dostrzec ich wagę dla mojego stanu zdrowia duchowego, podobnie jak dostrzegam wagę poważnych chorób fizycznych?

  2. Jak Jezus odpowiedział na prośbę trędowatego? Czy pozwalam się Jezusowi „dotknąć”, by mnie oczyścił? Kiedy Mu na to pozwalam (w modlitwie osobistej, w Eucharystii, Sakramencie Pokuty, codziennym rachunku sumienia)? Czy wierzę w Jego działanie z mocą tu i teraz dla mego uzdrowienia i uwolnienia?

  3. Jakie wskazania dał Jezus trędowatemu? Jakie to miało znaczenie dla tego człowieka? Kiedy ostatnio „pokazywałem się kapłanowi” podczas spowiedzi? Jakich skutków Sakramentu Pokuty doświadczam? Czy zauważam, jak Jego moc przywraca mnie sobie samemu (przez stanięcie w prawdzie, doświadczam jedności wewnętrznej), Kościołowi (usuwa podziały we wspólnocie oraz zagrożenie dla zdrowia moralnego moich współbraci w wierze w rodzinie, wspólnocie, otoczeniu społecznym), Bogu (otwiera mnie na nowo na Jego bliskość; w miejsce ciężaru grzechów, daje radość przebaczenia i nowej szansy życia w Nim)?

 

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i nimi żyj!

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».
Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie. (Mt 7,21-29)

 

Pozwól, by przeczytane Słowo „zadomowiło się” w Tobie... Rozważaj je w swym sercu... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Kto według Jezusa wejdzie do królestwa niebieskiego? Po czym poznać, czy jestem Jego prawdziwym uczniem? Czy słowne deklaracje wiary i miłości do Boga wystarczą? Jaki mam stosunek do kwestii „woli Bożej”? Jest dla mnie konkretem czy abstrakcją? Wierzę, że jest w niej zawsze ze strony Boga pragnienie mojego dobra i szczęścia? Czy - wręcz przeciwnie - boję się jej? Jeśli tak, to dlaczego? Z jakich przekłamań, w które uwierzyłem, to może wynikać? Czy pragnę ją poznać? Jak to robię? Jak się tego uczę? Od kogo się uczę? Czy korzystam z pomocy kierownika duchowego?

  2. Jakiego porównania używa Jezus w drugiej części dzisiejszej Ewangelii? Do jakiej prawdy życia duchowego odnosi się Jego przypowieść o dobrze i źle zbudowanym domu? Którą z budowli przypomina konstrukcja duchowa mojego życia wiary? Co się z nią dzieje, kiedy doświadczam różnych życiowych doświadczeń i niepowodzeń? Jakie wnioski mogę z tego wyciągnąć?

    Czy buduję na Ewangelii Jezusa? Jak często poświęcam czas na lekturę Biblii? Czy moja lektura jest słuchaniem Boga? Czy u Niego szukam wskazówek w odniesieniu do mojej drogi życia? Czy Jego miłość i wynikające z niej drogowskazy są fundamentem moich życiowych i codziennych decyzji, postaw, zachowań?

  3. Jak reagowały tłumy na nauczanie Jezusa? Czy „zdumiewam” się Jego nauką płynącą z codziennej lektury Biblii? Czy doświadczam jej niezwykłej mocy, kształtującej mnie i moje życie?

 

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz przełóż go na cały dzień trudu i pracy z Nim!

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem. (Łk 1,57-66.80)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jaki „czas nadszedł” dla Elżbiety? Na jakie rozwiązania ja czekam? O co usilnie proszę Boga?

  2. Jak Bóg postąpił wobec Elżbiety? Czy – w kwestiach, o które się modlę i na które czekam – ufam „wielkiemu miłosierdziu” Boga? Czy wierzę, że Bóg ma je konkretnie dla mnie?

  3. Jak Elżbieta i Zachariasz zachowują się wobec nacisków sąsiadów i krewnych? Jak reaguję w sytuacjach, gdy jestem przekonany o tym, jak mam postąpić, swą decyzję opieram na rozeznawaniu woli Bożej, a „inni” wywierają na mnie naciski i chcą mnie od niej odwieść? Ufam wtedy „logice” Bożej czy ludzkiej?

  4. Co się zdarzyło, gdy Zachariasz przeciwstawił się opiniom krewnych? Czy doświadczyłem już Bożych cudów i zdumienia otoczenia w sytuacji, gdy poszedłem za wolą Bożą, wbrew zdaniu otoczenia? Jeśli nie, to co mi w tym przeszkadza? Na czym mi bardziej zależy – na opinii Boga czy ludzi? Co chcę teraz powiedzieć Bogu na ten temat?

 

Dziękuj Bogu za światło, którym Cię obdarzył. Teraz idź, niech Ci oświeca drogę!

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was samych.
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków.
Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!» (Mt 7,6.12-14)

 

Teraz pozwól, by Słowo pracowało w Tobie... Rozmyślaj nad Nim... Mogą Cię w tym ukierunkować następujące pytania:

  1. Przed czym Jezus ostrzega swoich uczniów w pierwszych słowach dzisiejszej Ewangelii? Co oznacza przenośnia, której używa? Co jest dla mnie święte? Co jest tak cenne jak perła? Czy Jezus i Jego nauka są dla mnie największą świętością i najcenniejszym skarbem? W czym się to konkretnie wyraża? Czy dzielę się „moją” świętością i skarbem z innymi? Czy pamiętam o tym, by robić to z roztropnością i należnym jej szacunkiem?

  2. Na czym – według Jezusa – polega istota „Prawa i Proroków”? Czy widzę w niej wezwanie do miłości, jakiej sam pragnę dla siebie? Czy chętnie czynię innym dobro, którego sam pragnę i potrzebuję?

  3. Co oznacza metafora ciasnej i szerokiej bramy, którą stosuje Jezus? Do czego prowadzi każda z bram/dróg? Którą z dróg zmierzam? Czy mój życiowy priorytet to zbawienie? Po czym to poznaję? Czy doświadczam trudu na drodze, którą kroczę? Co na ten temat myślę? Czy – ponosząc go (trud, wysiłek, zmaganie, ból) – choćby przez łzy – cieszę się, że zmierzam w dobrym kierunku i dziękuję za to Bogu?

 

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz dołóż starań, by znalazł on przełożenie na Twój dzień!

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata». (Mt 7,1-5)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Co Jezus mówi na temat osądzania bliźnich? Czy mam skłonność do osądzania? Łatwiej jest mi zauważać dobro w innych czy słabość/zło? Częściej wspieram innych w wychodzeniu z grzechu (modlitwą, ofiarą, dobrym słowem, konkretną pomocą) czy krytykuję i potępiam?

  2. Jak Jezus uzasadnia swoje ostrzeżenie przed osądem bliźniego? Czego oczekuję od Boga: sądu według prawa i sprawiedliwości czy miłosierdzia? Czego doświadczam w Sakramencie Pokuty: sprawiedliwości czy miłosierdzia? Jak sam postępuję wobec innych: osądzam czy - stając w prawdzie - jednocześnie usprawiedliwiam i wybaczam?

  3. Jak Jezus parzy na kwestię korygowania błędów innych? Czy moim priorytetem jest przede wszystkim badanie własnego sumienia i postępowania? Czy ćwiczę się w tym przez codzienny rachunek sumienia? Czy – podejmując go – proszę o łaskę patrzenia na siebie oczami Boga? Jak wygląda moje przygotowanie do Sakramentu Pokuty? Czy doświadczenia związane z moją własną słabością i grzechem oraz miłosierdziem Boga wobec mnie, przekładam na relacje z innymi? Czy patrzę na innych spojrzeniem Bożym: w prawdzie, ale też w miłosierdziu? Czy mam skłonność na przymykania oczu na błędy i grzechy innych? Czy – jeśli trzeba – potrafię podjąć na ten temat rozmowę w duchu prawdy, ale też z cierpliwością, wyrozumiałością i gotowością pomocy?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i niech one zmieniają Twe życie!

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie». (Mt 10,26-33)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Do kogo zwraca się Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii? Czy czuję się „Jego apostołem”? Czy mogę o swojej relacji z Jezusem powiedzieć, że łączy nas więź bliskości? Czy tego pragnę? Czy chcę być „Jego”? Do kogo/czego „należę”? Komu/czemu oddaję swe serce, życie, przywiązanie, uczucia, czas (kogo/co uważam za najcenniejsze)? Czy znam „posłanie” (zadanie/misję) Jezusa dla mnie? Czy pozwalam Mu się „posłać” tam (do ludzi, miejsc, zadań), gdzie sam bym nie poszedł?

  2. Od jakiego lęku Jezus chce uwolnić swych apostołów? Kogo się obawiam? Dlaczego? Co może mi grozić ze strony tego człowieka/tych ludzi, gdy jestem z Jezusem? Czy mój los zależy od ludzi czy Boga? Czy moja główna troska życiowa dotyczy mojego zbawienia? Czy wszystko inne jej podporządkowuję? Czy jestem pełen bojaźni Bożej (zaufania do Boga, pełnego pokory, szacunku i respektu wobec Niego)?

  3. Co Jezus mówi na temat wiedzy zdobytej „na ucho” („w ciemności”/pod osłoną intymności)? Czy mam chwile intymności z Jezusem, w której „na ucho” szepce mi swoje słowa, objawia tajemnice, obdarza znakami? Czy radość tych chwil jestem w stanie przekuć na ryzyko dzielenia się publicznie świadectwem Jego działania?

  4. Co oznaczają słowa Jezusa o policzonych włosach na głowie i losie wróbli, zależnym od Boga? Czy ufam Bożej opatrzności i Jego opiece nade mną? Czy czuję się w relacji z Nim bezpieczny?

     

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”!

Strona 3 z 74

Top