Przeczytaj Słowo i pozwól, by „pracowało” w Tobie

28 czerwiec 2020

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody». (Mt 10,37-42)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Do kogo Jezus zwraca się w dzisiejszej Ewangelii? Co znaczy słowo: „apostoł”?

    Czy chcę być apostołem Jezusa? Czy Mu pozwalam na „posłanie” mnie do innych? Do kogo w obecnym czasie Jezus mnie posyła (do rodziny, współpracowników, sąsiedztwa, itp.)?

    Kogo Jezus do mnie „posyła”? Czy potrafię rozpoznać tę osobę/osoby? Jak ją/je przyjmuję? Czy z pokorą potrafię uznać w niej/nich proroka/sprawiedliwego? Czy jestem otwarty na przesłanie od Boga, które ma/mają dla mnie?

  2. Na jakie przygotowanie do misji apostoła wskazuje Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii? Czy jest ktoś, kogo kocham bardziej niż Jego? Z kim się najbardziej liczę (w praktyce)? Czyje poglądy przyjmuję za swoje? Komu oddaję swoje serce? Za kim najbardziej tęsknię? Z kim najbardziej pragnę spędzać czas? Komu „oddaję” swój najcenniejszy czas?

    Jak postępuję z sytuacji trudności, cierpienia? Co odczuwam: frustrację, gniew, zniechęcenie, bezsilność itp.? Co mówią w takich sytuacjach moje emocje? Czym się ostatecznie kieruję w sytuacji cierpienia? Jaką walkę podejmuję ( O „swoje”? O wierność Jezusowi w przebaczaniu, wytrwałości, miłości?)? Czy patrzę na trudności, cierpienia, których doświadczam, jako na okazję do niesienia krzyża?

    Jak postępuję, gdy doświadczam, że Jezus prowadzi mnie inaczej, niż się tego spodziewałem (niż bym oczekiwał)? Ufnie godzę się na „tracenie życia” z Nim? Wierzę, że jest w tym największe dobro dla mnie i dla innych? Ufam, że pragnie mojego szczęścia, nawet jeżeli sam je sobie wyobrażałem inaczej? Idę drogą wskazaną przez niego czy własną?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”...

Top