Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie (1512)

Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie – godz. 12:00

W tej grupie tematycznej umieszczamy pytania do Ewangelii z danego dnia, które mogą okazać się nieocenioną pomocą przy codziennej medytacji nad Słowem Bożym.

np. Na podstawie Ewangelii z dnia (Mt 15, 29 - 37) odpowiedz sobie na pytania i zapamiętaj: 1. Kto przyszedł do Jezusa? („wielkie tłumy… chromych, ułomnych, niewidomych, niemych…”) 2. Co uczynił tym ludziom Jezus? („a On ich uzdrowił’) 3. Jak reagował tłum? („tłumy zdumiewały się… i wielbiły Boga”) 4. Dlaczego Jezus pożałował tego tłumu? („nie mają co jeść”) 5. Ile chlebów mieli uczniowie? („siedem i parę rybek”) 6. Co zrobił Jezus? („wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, a uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości…)

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócili do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. (Łk 2,41-52)

 

Pozwól, by przeczytane Słowo „zadomowiło się” w Tobie... Rozważaj je w swym sercu... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Co czuła Maryja w związku z zagubieniem Jezusa? Co czuję, gdy „zgubię” Jezusa, oddalę się od Niego przez mój grzech? Czy w ogóle to zauważam? Jaki wysiłek wkładam w szukanie Go? Czy pragnienie „odnalezienia” Jezusa jest dla mnie wtedy priorytetem?

  2. Jak długo Maryja szukała Jezusa? Czy dostrzegam tu analogię do czasu między śmiercią Jezusa na krzyżu a zmartwychwstaniem? Czy moje szukanie Jezusa prowadzi mnie od śmierci z powodu mojego grzechu w kierunku mojego osobistego zmartwychwstania?

  3. Gdzie Maryja odnalazła Jezusa? Czy - po zagubieniu Jezusa - szukam Go we właściwym miejscu: w świątyni przy kratkach konfesjonału i na Eucharystii?

  4. Jak Maryja zachowała się wobec Jezusa, gdy Go odnalazła? Zrobiła Jezusowi awanturę z powodu Jego niezrozumiałego dla Niej zachowania? Obrzuciła Go wymówkami, żalami? Jak zachowuję się wobec Boga w sytuacji cierpienia? Buntuję się, skarżę, nie dowierzam Jego dobroci, użalam nad sobą? Czego mogę się nauczyć od Maryi w takich sytuacjach?

  5. Czy Maryja zrozumiała od razu odpowiedź Jezusa na jej pytanie pełne bólu? Co zrobiła z tą niejasną dla niej odpowiedzią? Czy – jak Maryja – noszę w swym sercu i rozważam Boże słowa, nawet jeżeli ich nie rozumiem?

  6. Jak zachowywał się Jezus po powrocie do Nazaretu? Czy w mojej codzienności jestem „poddany” Bogu, starając się przyjmować to, czego doświadczam, w pokorze i posłuszeństwie?

 

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz „idź i czyń”...

 

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to, faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą». Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś do powiedzenia». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu».

«Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który z nich więc będzie go bardziej miłował?» Szymon odpowiedział: «Przypuszczam, że ten, któremu więcej darował».
On zaś mu rzekł: «Słusznie osądziłeś». Potem zwróciwszy się w stronę kobiety, rzekł do Szymona: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i otarła je swymi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować stóp moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje». Do niej zaś rzekł: «Odpuszczone są twoje grzechy». Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?» On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju».
(Łk 7,36-50)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jak zachowała się w stosunku do Jezusa kobieta, która weszła do domu faryzeusza? Jak Jezus odebrał i zinterpretował jej gesty?

    Jak okazuję Jezusowi miłość i wdzięczność za Jego miłosierdzie wobec mnie? Czy je dostrzegam? Czy traktuję spowiedź rutynowo czy patrzę na nią głębiej, przez pryzmat ofiary Jezusa poniesionej za mnie?

  2. Jakie myśli w związku z zachowaniem kobiety miał gospodarz domu?

    Kiedy ostatnio osądziłem Boga? Z jakiego powodu? Kogo z ludzi osądziłem ostatnio? Czy mam wystarczające dane do tego, by wydawać sądy o innych? Czy biorę pod uwagę to, że bazuję jedynie na zewnętrznych pozorach, nie znając prawdy serca drugiego człowieka? Czy dostrzegam to, że wydawanie osądów jest brakiem miłości bliźniego i wchodzeniem w kompetencje samego Boga?

  3. Jaką historię opowiedział faryzeuszowi Szymonowi Jezus? Jaki wniosek wysnuł Szymon z tego opowiadania?

    Co (konkretnie) darował (przebaczył) mi Jezus? Jaka jest - wobec tego - moja wdzięczność wobec Niego? Czy adekwatna do mojego "długu"? Co chcę na ten temat teraz powiedzieć mojemu Bogu?

  4. Jakimi słowami Jezus pożegnał kobietę?

    Jaka jest moja wiara? Czy wierzę niezachwianie w Boże przebaczenie dla mnie? Czy uznaję, że Go potrzebuję? Czy się na nie otwieram? Czy koncentruję się na nim bardziej niż na własnej słabości? Czy zdaję sobie sprawę z tego, że nikt – tak jak Jezus – nie jest w stanie przyjąć mnie takim, jakim jestem, z całą prawdą o mnie? Czy otwieram się na bezwarunkowość Bożej miłości? Czy przyjmuję nieograniczone Boże miłosierdzie? Czy – wskutek tego - doświadczam Bożego pokoju?

     

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i raduj się ogromem miłosierdzia, jakie ma dla Ciebie Bóg!

 

Jezus powiedział do tłumów: «Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie płakaliście”.
Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność».
(Łk 7,31-35)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Do kogo Jezus porównał ludzi z pokolenia Mu współczesnego? Czym się ono charakteryzowało według tego porównania? Czy wspólcześni Jezusowi byli otwarci na dary łaski, które Bóg im ofiarował przez działalność Jana Chrzciciela, a potem Jezusa? W jaki sposób "usprawiedliwiali" pychę i zatwardziałość swego serca?

  2. Czy uważam się za adresata słów Jezusa?

    Jakich Bożych łask nie wykorzystuję? W zakresie jakich dziedzin życia roztrwaniam dary otrzymane od Boga? Czym tłumaczę i usprawiedliwiam moją opieszałość w odrzucaniu słabości i grzechów, które oddalają mnie od Boga? W jakich dziedzinach życia idę na kompromisy ze złem, tłumacząc to rzekomym dobrem lub oskarżając Boga o to, że mi czegoś żałuje? Czy mam tendencję do narzekania na Boga? O co Go oskarżam? Co krytykuję i osądzam w zachowaniu bliźnich? Z jaką gorliwością podejmuję codzienne nawracanie się, by współpracować z darem zbawienia, wysłużonym mi przez Jezusa za cenę Jego okrutnej męki i śmierci?

  3. Co Jezus powiedziałby o mnie? Czy moją odpowiedzią na hojność Jego darów wobec mnie jest nieustanna wdzięczność? Kiedy i za co Mu ostatnio dziękowałem? Kiedy uwielbiałem Go w Jego bezwarunkowej miłości do mnie i nieogarnionym majestacie? Kiedy zachwycałem się Jego potęgą i miłosierdziem zarazem, w których pokornie pochyla się nad kruchością mojej kondycji? Co chcę Mu teraz na ten temat powiedzieć?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i nie bądź grymaśnym dzieckiem, ale pełnym ufności i wdzięczności wobec Twego Ojca w niebie!

 

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25-27)

 

Teraz poproś, by Słowo „zamieszkało” w Tobie... Rozważaj je wraz z Maryją, Jej sercem... Trwaj w ciszy... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. Kto stał obok krzyża Jezusa? Jaką każda z tych osób miała relację z Jezusem? Czy należę do grona tych, którzy nie uciekają spod krzyża/od krzyża? Czy mam osobistą, bardzo bliską relację z Jezusem? Czy dostrzegam korelację między charakterem relacji z Jezusem, a wytrwałym trwaniem przy krzyżu?

  2. Jakie słowa – nazywane testamentem Jezusa z krzyża – wypowiedział Jezus do Maryi i Jana? Czy Jezusowy testament biorę do siebie? Jak go realizuję? Czy Maryja w moim życiu może czuć się jak „u siebie”? Czy mam z Nią żywą relację? Czy traktuję Ją jak Matkę mego trwania w relacji z Jezusem i życia w Jego Kościele? Czego mogę się od Niej uczyć? W czym ostatnio doświadczyłem Jej wsparcia i wstawiennictwa?

    Jeśli widzę u siebie trudności w nawiązaniu relacji z Maryją, to jakie mogę być tego przyczyny? Czy prosiłem Ducha Świętego, by mi je ukazał? Czy proszę Jezusa, bym pomógł mi przyjąć Jego Matkę jako swoją i w ten sposób uzdolnił mnie do wypełniania Jego woli, wyrażonej z krzyża? Czy wytrwale proszę Ducha Świętego, by odsłaniał przede mną tajemnice Jego Oblubienicy? Czy regularnie dziękuję Bogu Ojcu, Jezusowi i Duchowi Świętemu za Maryję, Jej rolę w całej historii zbawienia i rolę, jaką odgrywa (ma do odegrania) w mojej wędrówce do nieba?

  3. Co chcę dziś, w święto Matki Bożej Bolesnej, powiedzieć Maryi? Jaki mam udział w jej bólu spod krzyża? Czy chcę przyjąć Jego owoce?

 

Podziękuj Maryi za Jej towarzyszenie w czasie tego rozmyślania. Teraz idź wraz z Nią przez dzisiejszy dzień, ufając, że przy Niej nie odwrócisz się od krzyża!

 

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. (J 3,13–17)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Jaką fundamentalną prawdę naszej wiary na temat Bożej miłości Jezus przekazuje Nikodemowi? Co na ten temat sądzę? Czy ta prawda nadaje sens i cel całemu mojemu życiu? Czy w głębi serca rzeczywiście czuję się kochany przez Boga? Czy prawda o Bożej miłości, aż po śmierć Jezusa za mnie, ożywia moje życie, kształtuje relację z Bogiem i wszystkie moje relacje?

  2. Czy Bóg potępia człowieka? Czy osobiście czuję się potępiany przez Boga? W jakich sytuacjach? Z jakiego mojego zranienia to może wynikać? Przez kogo czułem się odrzucony, skreślony, potępiony?

    Jak prawda o tym, że Bóg przyjmuje mnie takiego, jakim jestem, z każdą moją słabością i grzechem, wpływa na to, jak postrzegam siebie samego? Czy wierzę, że On nigdy sie mną nie brzydzi? Czy wierzę, że zawsze – cokolwiek złego bym nie zrobił - widzi we mnie swoje umiłowane dziecko? Czy wierzę, że zawsze ma dla mnie w Sakramencie Pokuty obmycie z brudu grzechu, nowe siły i łaskę do życia w bliskości z Nim?

  3. Do jakiego wydarzenia w histori Izraela nawiązuje Jezus mówiąc o wywyższeniu węża przez Mojżesza? Czy pamiętam, że każdy, kto spojrzał na miedzianego węża, sporządzonego przez Mojżesza na polecenie Boga, zostawał cudownie ocalony i pozostawał przy życiu?

    Gdzie odbyło się wywyższenie Jezusa (Syna Człowieczego)? Czy wierzę, że w krzyżu Jezusa jest dla mnie cudowne ocalenie ze śmiertelnego zagrożenia mojego życia wiecznego grzechem? Czy doświadczam ratunku przed konsekwencjami moich słabości i grzechów w Jego Krzyżu? Czy dostrzegam, że w każdej Eucharystii i każdej spowiedzi spływa na mnie zbawcza moc płynąca z Krzyża?

  4. Co chcę dziś – w święto Podwyższenia Krzyża - powiedzieć Bogu w związku z Jego ofiarowaniem siebie samego za mnie podczas męki i śmierci krzyżowej? Czy zechcę w moim sercu i słowach modlitwy oddać cześć Krzyżowi jako narzędziu mojego zbawienia?

     

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i doświadczaj uwalniającej mocy Krzyża!

 

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać.
Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu.
Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
(Mt 18,21-35)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Do ilokrotnego przebaczenia zaprasza Jezus? Co to w praktyce oznacza?

    Jakie mam doświadczenia, jeśli chodzi o przebaczanie moim winowajcom? Czy w swoim postępowaniu w takich sytuacjach, kieruję się uczuciami czy zasadą Jezusa, odnośnie przebaczenia? Czyją mocą przebaczam? Własną czy Boga? Czy pamiętam o słowach umęczonego Jezusa w stosunku do Jego oprawców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”? Czy chcę Go naśladować w tym, by nie koncentrować się na własnej krzywdzie i bólu z nią związanym, ale zwrócić uwagę na krzywdziciela, który prawdopodobnie sam był krzywdzony i powtarza wyuczone reakcje? Czy potrafię usprawiedliwić mego winowajcę (nie samo zło, które czyni, ale uznać jego zranienie, bezradność, deprawację mechanizmami zła, którym się poddał)?

  2. Jaką przypowieść opowiada Jezus? Na co zwraca w niej uwagę?

    Czego doświadczam zwykle podczas spowiedzi? Wypominania mi grzechów? Ciężkiej i długotrwałej pokuty za nie? Jak czuję się wobec dyskrecji Boga w stosunku do moich grzechów? Jak czuję się z Jego nieskończonym miłosierdziem wobec mnie? Czy dostrzegam dysproporcje między winą, zaciąganą u Boga poprzez własne grzechy, a krzywdą doznawaną od ludzi? Co chcę teraz Bogu na ten temat powiedzieć?

     

Dziękuj Bogu za światło, którym Cię teraz obdarzył. Teraz idź i czerp od Niego siłę do okazywania innym miłosierdzia!

 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.
Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka».
(Łk 6,43-49)

 

Teraz poproś, by Słowo „zamieszkało” w Tobie... Dziś, w dniu "imienin" Maryi, rozważaj je wraz z Nią... Trwaj w ciszy... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. Jaki przykład podaje Jezus swoim uczniom w pierwszych słowach dzisiejszej Ewangelii?

    Czy przypominam drzewo wydające dobre owoce? Czy swoim postępowaniem wprowadzam pokój, pojednanie czy dzielę, czynię zamęt? Co mówią o mnie członkowie mojej rodziny, sąsiedzi, moi bracia ze wspólnoty? Chcą ze mną przebywać czy raczej unikają mojego towarzystwa?

    Kto – spośród ludzi (poza Bogiem – Człowiekiem, Jezusem) – jest "drzewem" wydającym wyłącznie dobre owoce? Czego mogę się uczyć w tym względzie od Maryi?

  2. Jaki "skarbiec" przypomina moje serce? Czym je na co dzień wypełniam? Na co poświęcam mój czas? Co czytam, słucham, oglądam? Jaki opiniami się karmię? Czy regularnie pozwalam Bogu napełniać je swoją bezwarunkową miłością, pokojem, przebaczeniem i miłosierdziem? Czy słowa, które wypowiadam, świadczą o obecności w Nim Boga? Czy dodają nadziei, otuchy, podnoszą innych czy podcinają skrzydła, zamykają, zasmucają, wywołują agresję?

    Jakim "skarbcem" jest serce Maryi? Czy chcę wsłuchiwać się w bicie Jej serca, by zacząć myśleć i żyć Bożym rytmem?

  3. Jaką przypowieść opowiada Jezus w ostatnich słowach niniejszej Ewangelii?

    Jaką "budowlę" przypomina moje życie? Na czym buduję – na skale Słowa Jezusa, czy na sobie? Z czyimi poglądami się liczę: moich znajomych, określonej stacji telewizyjnej, ekspertów tego świata czy z nauką Jezusa? Na ile stosuję w życiu Jego wskazania? Jaki trud wprowadzania ich w życie podjąłem ostatnio?

    Czy moje reakcje na doświadczenia życiowe, które mnie spotykają, pozytywnie weryfikują moją chrześcijaństwo? Czy wychodzę z nich z umocnioną wiarą, w większej bliskości z Bogiem, pozytywnie odmieniony? Jeśli nie, to czy zauważam, gdzie leży problem? Czy widzę, czego brakuje w mojej codzienności, bym zaczął opierać się przede wszystkim na Bogu i Jego Słowie, i ode Niego czerpał siły do przezwyciężenia nieuniknionych, życiowych burz?

    Na jakim fundamencie budowała swe życie Maryja? Co o tym świadczy? Jak zachowywała się w obliczu męki i śmierci Jezusa? W czym mogę Ją naśladować?

 

Podziękuj Maryi za Jej towarzyszenie w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń” to, co włożyła w Twe serce!

 

Jezus opowiedział uczniom przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego». (Łk 6,39- 42)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Na jakich trzech sentencjach opiera Jezus swoje nauczanie skierowane do uczniów?

  2. Jaki jest sens sentencji o niewidomych? Kto w Izraelu miał ambicje przewodzenia ludowi? Czy uczeni w Piśmie i faryzeusze potrafili odczytać znaki objawiającego się przez Jezusa królestwa Bożego? Do czego ostatecznie doprowadziło ich zamknięcie na prawdę i pogłębiająca się nienawiść do Jezusa?

    Kogo ja prowadzę: w rodzinie, we wspólnocie, w parafii itp.? Czy jestem świadomy celu, jakim jest Jezus? Czy prowadzę innych do siebie czy do Niego? Jakie są owoce mojego przewodnictwa (prowadzenia)?

  3. Co mówi sentencja o nauczycielu i uczniu? Czy samo pragnienie naśladowania Jezusa jest wystarczające? Czy pozwalam kształtować się w "szkole" Jezusa? Jak wygląda moja formacja? Czy otwiera mi oczy na prawdę? Czy dzięki niej coraz bardziej pojmuję istotę Jego miłości i sens Jego krzyża? Czy mnie przemienia?

  4. Co ukazuje trzecia sentencja Jezusa? Czy widzę u siebie zachowania świadczące o wyolbrzymianiu u innych małych niedociągnięć ("drzazg w oku"), a bagatelizujące wielkie zło ("belkę w oku")? Czy w codziennym rachunku sumienia badam swoje sumienie, czy nie wkrada się do niego obłuda i zakłamanie?

    Czy obserwuję u siebie tendencję do porównywania się z innymi, by usprawiedliwić własne słabości? Czy dostrzegam nieadekwatność i przewrotność takiego postępowania?

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i pozwól Jezusowi kształtować Cię w Jego "szkole" miłości aż po krzyż!

 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie». (Łk 6,27-38)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Do kogo Jezus kieruje swoje słowa? Czy jestem tym, który słucha Jezusa? W jaki sposób Go słucham? Jakie formy słuchania Boga praktykuję? Co usłyszałem ostatnio? Czy biorę pod uwagę to, że słuchanie Boga nie ogranicza się do samego przyjęcia przekazu od Boga, ale jest też – w szerszym rozumieniu - wypełnianiem Jego przykazań i wszystkiego, czego dla mnie pragnie?

  2. Jakie przesłanie kieruje Jezus do swoich uczniów w niniejszym fragmencie Ewangelii? Czy odbieram je do siebie?

  3. Czym ma wyróżniać się uczeń Jezusa? Czy jestem znany ze swej miłości do tych, którzy mnie źle traktują? Czy przeciwnie - z osądu i potępienia innych? Czy jestem łagodny i cierpliwy wobec tych, którzy mnie obmawiają, przeklinają, krytykują? Czy odpłacam dobrem na doznawane zło? Czy głośno, z gniewem lub cicho i podstępnie odpowiadam tym samym? Czy oczekuję wdzięczności i podziękowań od innych? Jak zachowuję się, gdy ktoś mnie pomija, przemilcza moje "zasługi"? Czy wystarcza mi, że Bóg o nich pamięta? Jak postępuję wobec tych, którzy chcą coś na mnie wymusić? Jak reaguję na prośby innych? Czy domagam się zwrotu pożyczek czy wystarcza mi perspektywa nagrody wiecznej? Czy modlę się za tych, od których doświadczam niesprawiedliwości?

  4. Komu przede wszystkim okazuję życzliwość, dobroć, miłość? Jak patrzy na to Jezus? Czy zachowuję się jak "grzesznik" czy jak "uczeń" Jezusa?

  5. W jaki sposób Jezus argumentuje swoje wymagania wobec uczniów?

    Co myślę o argumencie "ludzkim", rozumowym? Czego oczekuję od innych? Czy pozwalam im mieć wobec mnie takie same oczekiwania, jakie sam żywię? Czy na nie pozytywnie odpowiadam?

    Co myślę o argumencie odnoszącym się do wiary w Boga? Jak reaguję na miłosierdzie Boga wobec moich grzechów? Czy chcę Go naśladować?

 

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i bądź podobny w miłości do swego Ojca w niebie!

 

Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom».
(Łk 6,20-26)

 

Pozwól teraz, by Bóg dotykał przez Słowo Twojego serca... Trwaj w ciszy... Rozważaj... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. Do czego Jezus zaprasza swoich uczniów?

    Czy w relacji z Nim czuję się błogosławiony (szczęśliwy)? Czy pragnę trwać przy Nim w obliczu braków, cierpień, odrzucenia, upokorzenia? Czy wierzę, że te trudne doświadczenia - przeżywane z Jezusem - mogą nieść nadzieję i prowadzić mnie do prawdziwej wolności? Czy ufam Jezusowym obietnicom doświadczenia prawdziwej radości, zaspokojenia, posiadania królestwa Bożego? Czy zapewnienia te odpowiadają moim pragnieniom? Jeśli nie, to z czego wynika ta rozbieżność? Czy pozwalam Jezusowi kształtować moje pragnienia tak, by były ukierunkowane na to, co najważniejsze (czego najbardziej potrzebuję)? Czego pragnę bardziej, niż Bożej radości, zaspokojenia w Bogu, życia w Jego królestwie? Z czego to wynika? Czy "moje" pragnienia służą memu największemu dobru, postrzeganemu z perspektywy wieczności?

  2. Jakie słowa kieruje Jezus do swoich uczniów, oprócz błogosławieństw?

    Czy próbuję sam sobie zabezpieczać szczęście? Czy widzę tego konsekwencje?

  3. Kto jest prawdziwym uczniem Jezusa?

    Czy chcę być Jego uczniem? Czy chcę zaufać, że z Nim możliwe jest doświadczanie szczęścia na drodze, którą – patrząc po ludzku - uznaje się za nieszczęście? Czy pozwolę Mu się poprowadzić ku szczęściu, które nigdy nie przemija?

     

Dziękuj Bogu za światło, którym Cię obdarzył. Teraz idź i bądź szczęśliwy z Jezusem w tym, co przeniesie dzień!

 

Strona 1 z 76

Top