Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie (1446)

Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie – godz. 12:00

W tej grupie tematycznej umieszczamy pytania do Ewangelii z danego dnia, które mogą okazać się nieocenioną pomocą przy codziennej medytacji nad Słowem Bożym.

np. Na podstawie Ewangelii z dnia (Mt 15, 29 - 37) odpowiedz sobie na pytania i zapamiętaj: 1. Kto przyszedł do Jezusa? („wielkie tłumy… chromych, ułomnych, niewidomych, niemych…”) 2. Co uczynił tym ludziom Jezus? („a On ich uzdrowił’) 3. Jak reagował tłum? („tłumy zdumiewały się… i wielbiły Boga”) 4. Dlaczego Jezus pożałował tego tłumu? („nie mają co jeść”) 5. Ile chlebów mieli uczniowie? („siedem i parę rybek”) 6. Co zrobił Jezus? („wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, a uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości…)

Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których dokonało się najwięcej Jego cudów, że się nie nawróciły. «Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam.
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, przetrwałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie».
(Mt 11,20-24)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. W czyją stronę Jezus kieruje swoje wyrzuty? Co dokonywało się w tych miastach? Czy ich mieszkańcy skorzystali z przywileju szczególnej bliskości Jezusa i Jego cudów?

    Jak korzystam z daru miłości, dobroci, wielkoduszności, bliskości Boga wobec mnie? Czy wierzę, że w każdym trudnym doświadczeniu ma dla mnie ratunek/zbawienie? Czy do niego przychodzę po uwolnienie z obciążających mnie grzechów? Jak korzystam z pomocy, jaką ma dla mnie w każdej chwili Duch Święty? Czy moją odpowiedzią jest otwartość na Boże dary? Czy się nimi cieszę? Czy współpracuję z Bożą łaską, by je pomnażać?

  2. Co Jezus mógł czuć w związku z zatwardziałością serc mieszkańców miast, na terenie których prowadził szczególnie intensywną działalność? Jak czuje się w relacji ze mną (jak odrzucony, zaniedbywany, lekceważony obojętnością czy przyjęty, kochany, naśladowany?)? Czy jestem chrześcijaninem z obowiązku czy z miłości do Niego? Czy jestem szczęśliwy w relacji z Nim? Czy wierzę, że wraz z bliskością z Nim, zyskuję wszystko? Co chcę Mu teraz na ten temat powiedzieć? Podziękować za Jego miłość i hojność wobec mnie? Szczerze przyznać, że wciąż Mu nie dowierzam i szczęścia szukam poza Nim?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz "idź i czyń”!

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; „i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy”.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.
(Mt 10,34-11,1)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Co oznaczają słowa Jezusa: "Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz"? Czy On wprowadza "wojnę" i rozłam w nasze życie? Do czego służy miecz? Co (kogo) potrzebuję "odciąć" w moich relacjach, by bardziej dopuścić Jezusa i Jego miłość do siebie? Kto mi ją przesłania? Kto jest całym moim światem? Kto jest moim bogiem? Jaka relacja wprowadza w moje życie grzech, który mnie oddziela od Boga i Jego darów?

  2. Jaki związek istnieje między niesieniem krzyża a relacją z Jezusem? Co jest moim krzyżem? Co jest moim bólem, trudem, zmaganiem (co nie wynika z moich grzechów), który towarzyszy mi aktualnie w życiu? Czy chcę go nie tylko z niechęcią "znosić", ale nadać mu głęboki sens i wartość czyli z cierpliwością przyjąć jako "swój krzyż", jako moją ofiarę miłości do Jezusa, złączoną z Jego ofiarą miłości na krzyżu? Za kogo chcę go ofiarować?

  3. Co Jezus mówi na temat "zyskiwania" i "tracenia" życia? Czy pragnę szczęśliwego życia? Czy wierzę Jezusowi, że "tracenie" z Jego powodu prowadzi do otwarcia się na prawdziwe szczęście? Jakie rzeczy/sprawy doczesne oddzielają mnie od Bożego pokoju? Czy jestem w stanie przyjąć ograniczony ból "tracenia", by doświadczyć nieograniczonej miłości Bożej i pokoju? Czy chcę teraz powiedzieć Jezusowi o tym, co mnie od Niego oddziela i poprosić o pomoc w odrzuceniu tego i przyjęciu szczęśliwego życia, które ma dla mnie?

     

Dziękuj Bogu za światło, którym Cię obdarzył. Teraz idź i nie bój się "tracić" z Jego powodu!

 

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:
«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!»
(Mt 13,1-9)

Teraz pozwól, by Słowo pracowało w Tobie... Rozmyślaj nad Nim... Mogą Cię w tym ukierunkować następujące pytania:

  1. Co zrobiły "tłumy"? Kiedy mam swój czas przy Jezusie? Czy codziennie jestem przy Nim?Czy walczę o to, by mieć czas na wyłącznośc z Jezusem? Czy potrafię zrezygnować z pewnych rzeczy, by zyskać czas na przebywanie razem z Nim?

  2. O jakich rodzajach gleby opowiada Jezus w przypowieści? Jaki grunt dla ziarna Słowa Bożego przypomina moje serce? Czy Słowo Boże jednym uchem we mnie wpada, a drugim wypada? Czy przyjmuję Je płytko, bez rozważania, bez rozmyślania? Czy pozwalam troskom dnia, zmęczeniu, trudom, cierpieniom, by Je zagłuszyły? Czy zazwyczaj przyjmuję Słowo w skupieniu, z otwartością, "zatrzymuję się" nad Nim, rozważam, odzwierciedlam Je moimi czynami?

  3. Jakim wezwaniem kończy Jezus nauczanie zawarte w dzisiejszym fragmencie Ewangelii? Jakie miejsce w mojej codziennej pobożności zajmuje słuchanie Boga? Jakie mam "swoje" sposoby otwierania sie na to, co "ma dla mnie" Bóg? Jak często czytam i rozważam Pismo Święte? Czy rozmyślam nad tajemnicami różańcowymi? Czy proszę Ducha Świętego o pomoc w aktywnym słuchaniu i rozważaniu? Czy pragnę uczyć się od Maryi, która "zachowywała" Słowo w swym sercu?

 

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz idź i wydawaj owoc stokrotny!

Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”
Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy”.
(Mt 19,27-29)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Co deklaruje Piotr w pytaniu zadanym Jezusowi? Co (kogo) "opuściłem" ze względu na Jezusa? Jakiego cierpienia doświadczyłem? Jakie straty doczesne poniosłem? Jeśli żadnych, to czy moje życie jest naprawdę życiem z Jezusem? Jeśli poniosłem straty doczesne, to czy potrafię dostrzec ich sens? Czy potrafię się nimi cieszyć ze względu na Jezusa?

  2. Jaką obietnicę daje Jezus tym, którzy zdecydowali się na ofiary ze względu na życie z Nim? Czy wobec trudów, cierpień będących skutkiem życia innego, niż proponuje świat, wytrwale czekam na nagrodę w niebie? Czy zachowuję ufność i wiarę? Czy się nie zniechęcam? Czy podsycam w sobie nadzieję radości wiecznej z Bogiem?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i pozwól, by znalazły odzwierciedlenie w Twojej codzienności!

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was.
Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy».
(Mt 10,16-23)

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jakiego porównania używa Jezus mówiąc o posłaniu apostołów? Czy w moim dzieleniu się świadectwem życia z Jezusem czuję się nieraz jak bezbronna owca? Czy napotykam reakcje otoczenia przypominające agresję i drapieżność wilków? Jeśli nie, to czy jestem wystarczająco wyrazisty dla otoczenia jako chrześcijanin?

  2. Do jakiego postępowania wzywa Jezus apostołów? Czy moje dzielenie się nadzieją życia w Jezusie ma cechy roztropności i nieskazitelności? Jakie konkretnie moje zachowania w ostatnim czasie o tym świadczą?

  3. Co Jezus zapowiada apostołom? Czy doświadczyłem trudów w relacjach z najbliższymi ze względu na Jezusa? Jak na nie reagowałem? Czy dziwiło mnie to, co już 2000 lat wcześniej zapowiedział Jezus? Dlaczego?

  4. Jaką pomoc Jezus obiecuje prześladowanym apostołom? Czy proszę Ducha Świętego o Jego prowadzenie i posługiwanie się mną na co dzień? Czy szczególnie liczę na Jego pomoc w czasie składania świadectwa? Czy ufam Jego wsparciu w trudnych sytuacjach?

  5. Z czym Jezus łączy zbawienie w dzisiejszym fragmencie Ewangelii? Czy jestem na co dzień wytrwały w dobrym? Czy cechuje mnie wytrwałość w znoszeniu cierpień? Czy proszę Ducha Świętego o dar męstwa?

 

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i pozwól Duchowi mówić przez Ciebie!

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie w drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was. A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu». (Mt 10,7-15)

 

Pozwól teraz, by Bóg dotykał przez Słowo Twojego serca... Trwaj w ciszy... Rozważaj... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. Co mają głosić apostołowie? Czy moje głoszenie Jezusa jest głoszeniem bliskości Boga, Jego miłości, zbawienia, działania Ducha Świętego, który prowadzi do wspólnoty? Czy moje życie jest świadectwem (uobecnieniem) tych Bożych darów?

  2. Do jakich działań wzywa Jezus swoich apostołów? Czy przez moje dobre słowo, modlitwę, wyrzeczenie i ofiarę, konkretną pomoc, niosę innym nadzieję uzdrowienia i uwolnienia w Jezusie, oczyszczenia i wskrzeszenia ze śmierci grzechów?

  3. Jak rozumiem dzisiaj zalecenie Jezusa: "Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów"? Czy jestem bezinteresowny w podejmowanych działaniach ewangelizacyjnych? Czy oczekuję wdzięczności ludzkiej, zauważenia, docenienia moich starań, wysiłków? Na czyją zapłatę liczę – Bożą czy ludzką? Czy ufam, że gdy podejmuję dzieła ewangelizacyjne, Bóg zatroszczy się także o moje potrzeby doczesne?

  4. Co zapowiada Jezus w przypadku odrzucenia głoszonej Dobrej Nowiny? Czy doświadczyłem sprzeciwu, odrzucenia z powodu świadectwa składanego o Jezusie? Czy odbierałem je do siebie osobiście? Jak się wtedy zachowałem? Czy wystarczyło mi zapewnienie Jezusa o sprawiedliwości czy szukałem jej na własną rękę? Czy podejmowałem modlitwę za tych, którzy mnie odrzucili?

Dziękuj Bogu za światło, którym Cię obdarzył. Teraz idź i nieś Jezusa tym, którzy Go szczególnie potrzebują!

Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.
A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.
Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie».
(Mt 10,1-7)

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Co Jezus zrobił zanim udzielił swej władzy uczniom? Czy pozwalam Jezusowi "przywołać się do Niego"? Czy słyszę do "wołanie"? W jaki sposób Jezus mnie woła? Czy regularnie (codziennie) umożliwiam Mu na to "wołanie", przeznaczając czas na przebywanie w Jego bliskości, otwieranie się na Jego działanie, rozważanie Słowa Bożego?

  2. Jakiej władzy udzielił Jezus apostołom? Na co ona wskazuje (kogo reprezentują apostołowie?)? Jak postrzegam tych, którzy mają kontynuuować misję apostołów – kapłanów? Czy traktuję ich jak reprezentantów samego Jezusa, osobiście przez niego wybranych? Jak często się za nich modlę?

    Czy pozwalam Jezusowi, by mnie uczynił swoim apostołem (posłanym)? Czy słyszę na modlitwie jak wypowiada moje imię i zaprasza do konkretnych działań? Czy podejmuję się trudu ewangelizacji? Z jakim skutkiem?

  3. Które miejsce zajmuje Piotr wśród Dwunastu? Jak odnoszę się do Piotra naszych czasów – papieża Franciszka? Czy regularnie słucham Jego nauczania? Czy je podważam czy przyjmuję? Czy zgłębiam dokumenty Kościoła? Jak często się za niego modlę? Jak się o nim wypowiadam?

  4. Jakie wskazania daje Jezus apostołom? Czy jestem otwarty na wskazania, które Jezus ma dla mnie? Czy proszę Go o potrzebne natchnienia odnośnie mojego składania świadectwa? Czy pytam do kogo mnie posyła, jak mam przemawiać do konkretnej osoby, co mam jej głosić?

     

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz idź i żyj tym, co zrozumiałeś!

Przyprowadzono do Jezusa opętanego niemowę. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!» Lecz faryzeusze mówili: «Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy».
Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».
(Mt 9,32-38)

 

Teraz poproś, by Słowo „zamieszkało” w Tobie... Rozważaj je wraz z Maryją, Jej sercem... Trwaj w ciszy... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. W jaki sposób opętany niemowa trafił do Jezusa? Kogo ja dziś chcę do Niego "przyprowadzić" w mojej modlitwie, ofiarowaniu trudów dnia, wyrzeczeniu?

  2. Jakie reakcje pojawiały się wśród ludzi wobec działalności Jezusa (wyrzucenia złego ducha z opętanego)? Czy pozwalam Jezusowi działać w moim życiu? Jak reaguję na niespodziewane wydarzenia? Czy pamiętam, że skoro Bóg je dopuścił, to pragnie ze mną "w nich" współpracować tak, by wyprowadzić dla mnie dobro?

    Jak reaguję na znaki i cuda czynione poprzez osoby, które z wiarą kontynuują misję Jezusa? Czy bywam zazdrosny? Czy mam skłonność do ich krytykowania, podważania ich wiarygodności? Czy szczerze raduję się z dobra, które czyni Bóg posługując się tymi ludźmi? Czy sam otwieram się na charyzmaty Ducha Świętego? Czy chcę nimi służyć innym?

  3. Jakie problemy dostrzegał Jezus w tłumach ludzi? Jak na nie reagował? Czy – jak Jezus - potrafię dostrzegać problemy/potrzeby innych? Czy zauważam ich "znękanie" i "porzucenie"? Czy otwiera to moje serce na pomoc innym? Czy pytam Boga, jaki rodzaj działania/pomocy jest zgodny z Jego wolą w konkretnych przypadkach?

  4. Do jakiej prośby zachęca Jezus swoich uczniów? Czy regularnie modlę się o powołania kapłańskie, zakonne, misyjne?

    Czy jestem otwarty na to, by być "robotnikiem" Pana? Czy modlę się o to? Czy pozwalam Mu się mną posługiwać? Czy jestem zainteresowany tym, do czego mnie powołuje? Jeśli nie, to z jakiego powodu: fałszywej pokory, lenistwa, niechęci do przekraczania siebie, kuczowego trzymania się własnych planów itp.? Czy jestem Mu wdzięczny za to, że pragnie się mną posługiwać?

 

Podziękuj Maryi za Jej towarzyszenie w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń” to, co włożyła w Twe serce!

Gdy Jezus mówił do uczniów, oto przyszedł do Niego pewien zwierzchnik synagogi i oddając Mu pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i połóż na nią rękę, a żyć będzie». Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.
Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Mówiła bowiem sobie: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa».
Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa.
Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: «Odsuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.
(Mt 9,18-26)

 

Trwaj w ciszy i rozmyślaniu... Niech Słowo „pracuje” w Tobie... W ukierunkowaniu rozważania mogą Ci pomóc następujące pytania:

  1. O co zwierzchnik synagogi prosił Jezusa? Czy moja wiara jest – podobnie jak wiara tego człowieka – silniejsza od śmierci? Czy wierzę, że Jezus jest "zmartwychwstaniem i życiem"?

    Jak zachowuję się wobec śmierci osób najbliższych? Czy moja wiara w życie wieczne z Jezusem jest większa od mojego bólu rozstania?

    Jak zachowuję się wobec doświadczenia "śmierci" duchowej bliskich mi (lub napotykanych) osób? Czy z zawierzeniem i zaufaniem proszę Jezusa o pomoc? Czy jestem pewien Jego pomocy?

  2. Jak postąpiła kobieta cierpiąca na krwotok? Czy - szukając pomocy u Jezusa - brała pod uwagę względy ludzkie (wynikające z przepisów prawa na temat nieczystości związanej z jej chorobą)? Co Jezus do niej powiedział? Czy moja wiara jest silniejsza niż względy ludzkie (opinie, zwyczaje, naciski)?

  3. Co Jezus powiedział do tłumu zgromadzonego w domu zwierzchnika synagogi? Jaka była reakcja tłumu na słowa Jezusa? Jakie zachowanie jest mi bliższe: postawa chorej kobiety i zwierzchnika, pokładających w Jezusie nadzieję większą niż to, co po ludzku niemożliwe czy postawa tłumu?

  4. Jak na ogół reaguję na słowa Jezusa zapisane w Ewangeliach? Jestem wobec nich obojętny? Systematycznie je poznaję? Słucham ich z uwagą? Przyjmuję je, nawet jeśli wymagają ode mnie zmian? Rozmyślam nad nimi, by lepiej je zrozumieć i by zapadły w moim sercu? Staram się wprowadzać je w życie?

 

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz „idź i czyń”...

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».
(Mt 11,25-30)

Pozwól, by przeczytane Słowo „zadomowiło się” w Tobie... Rozważaj je w swym sercu... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jak przykład modlitwy daje Jezus w pierwszych słowach dzisiejszej Ewangelii? Jak często uwielbienie Boga ma miejsce w mojej modlitwie osobistej? Czy wysławiam Go spontanicznie, z radości? Czy wysławiam Go w zawierzeniu i zaufaniu, niezależnie od własnych myśli i uczuć (także wtedy, gdy doświadczam bólu, trudności, pokus)?

  2. Komu – według Jezusa – Bóg Ojciec ukazuje siebie i swoje tajemnice, a przed kim je „zakrywa”? Jakie cechy charakteryzują „mądrych i roztropnych”, a jakie „prostaczków”? Do której grupy się zaliczam? Czy zastanawiałem się nad tym, że mogę nie doświadczać Bożego światła i duchowych natchnień, bo w swoim sercu nie jestem przed Bogiem „prostaczkiem”?

  3. Jakie wezwanie kieruje Jezus do „utrudzonych i obciążonych”? Czy na nie odpowiadam? Jakiego rodzaju „utrudzenia i obciążenia” doświadczam w obecnych czasie? Czy przyjmuję to jako „jarzmo Jezusa”? Czy w zaufaniu i z otwartością „biorę je na siebie”? Czy jestem w tym „cichy i pokorny” (czy niechętny, zrzędzący, narzekający, rozżalony, zagniewany, spanikowany itp.)? Czy doświadczam lekkości i słodyczy cierpienia z Jezusem i według Jego wskazań? Jeśli nie, to dlaczego (Czy np. podejrzewam, że słowa Jezusa nie niosą w tej dziedzinie prawdy i nie mają zastosowania w życiu? Czy raczej nie stosuję się do Jego zaleceń w tym względzie, więc nie doświadczam też ich błogosławionych owoców?)?

 

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz idź i pokrzepiony przez Niego, nieś swoje jarzmo z pokorą prostaczka!

Strona 1 z 73

Top