Dowcip od księdza (855)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora, jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie, czy nie. Ordynator odpowiedział:
- Napełniamy wannę wodą, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżniła wannę.
- Aha, rozumiem - powiedział gość - to oczywiste, normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek.
- Nie - powiedział ordynator - normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez?

Ps. Niektórych testów lepiej nie robić.

Siedzi sobie stary piracki kapitan na rufie statku. Wiadomo, jak to stary pirat, zamiast nogi kawałek drewna, zamiast dłoni hak i bez jednego oka. 
Obserwuje go młody majtek pokładowy. W końcu zdobywa się na odwagę i zaczyna pytać starego kapitana. 
- Dlaczego nie ma pan nogi? 
- Stare dzieje. Rekin mi odgryzł. 
- A czemu hak zamiast dłoni? 
- Stare dzieje. Ucięta podczas abordażu. 
- No, a czemu oka pan nie ma? 
- Bo mi mewa narobiła. 
- I od tego stracił pan oko?
- Nie, ale to był mój pierwszy dzień z hakiem.

Ps. Dobrze jest wiedzieć, co masz – to chroni przed błędami.

Jasio przychodzi do szkoły z opuchnięta i posiniaczoną twarzą. Pani pyta: 
- Jasiu co Ci się stało?
- Osa. 
- Użądliła?
- Nie. Kolega na podwórku łopatą próbował zabić.

Ps. Przyczyn niektórych siniaków nigdy byśmy się nie spodziewali.

Dzieci w przedszkolu przechwalają się czyj tata wyhodował większe jabłko: 
- Mój tato przywiózł takie jabłko, że z sąsiadem musiał je na pakę wrzucić. 
- Mój wyhodował takie, że jak dojrzało to cale drzewo się połamało. 
- A mój wyhodował takie, że jak je wieźliśmy wozem na targ, to przy postoju wyszedł z niego robak i zjadł konia!

Ps. Przy dzieciach nie da się nudzić, wystarczy ich posłuchać.

Siedzi facet na ulicy obok kosza z pestkami z jabłek. 
Podchodzi student i pyta: 
- Co tam masz? 
- Sprzedaję pestki z jabłek. 
- A do czego służą?
- Po zjedzeniu jednej człowiek staje się mądrzejszy. 
- A po ile je sprzedajesz? 
- 15 zł za sztukę. 
- Daj mi jedną. 
Student zjadł pestkę, pomyślał i mówi: 
- Poczekaj chwilę! Za 15 zł mogłem kupić kilka kilo jabłek i mieć z nich mnóstwo pestek zamiast jednej! 
- Widzi Pan, już poskutkowało. 
- Rzeczywiście. Daj jeszcze dwie.

Ps. Niektóre sytuacje niczego nas nie uczą.

Zoo.

Zoo. Jeden z opiekunów zagląda w rozdziawioną paszczę krokodyla. Drugi podchodzi i pyta: 
- Co z nim? 
- Nie wiem, weterynarz już pół godziny nie wraca.

Ps. Zaglądając w paszczę „krokodyla” możesz już nie wrócić do domu.

Pasażerowie czekają na start samolotu ale odlot się opóźnia.

Czekają, czekają, po 2 godzinach widzą 2 pilotów. Pierwszy idzie pomagając sobie białą laską, drugi jest prowadzony przez psa. Piloci wchodzą, samolot rusza, kołuje po pasie, do końca pasa zostaje 500 metrów, 300, 100…

Pasażerowie zdenerwowani zaczynają krzyczeć i w ostatniej chwili samolot podrywa się i zaczyna lecieć. 
W kabinie pilotów jeden mówi do drugiego: Jak kiedyś nie krzykną to się rozbijemy.

Ps. Mimo wszystko, niektóre zmysły potrzebne są do wykonywania poszczególnych zawodów.

Zdenerwowana matka pisze do nauczycielki: 
- Bardzo prosimy już nigdy więcej nie bić Jasia! Bo to słabe, dobre, biedne dziecko. My sami nigdy go nie bijemy. Chyba, że w obronie własnej.

Ps. Niestety dzisiaj coraz młodsze dzieci zaczynają być szantażystami w domu.

Spięcie na drodze. Wkurzony facet: 
- Kobieto, robiłaś kiedyś prawo jazdy?! 
- Więcej razy od Ciebie, człowieku!

Ps. Ponad wszystko nie warto denerwować się na drodze.

- Żona ma do mnie pretensje. Po pierwsze, że jej nie słucham do końca.
- A po drugie? 
- A coś tam jeszcze mówiła.

Ps. Czasem zdarza się tak, że bardzo oczywistych rzeczy i tak nie widzimy.

Top