Dowcip od księdza (949)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Sonda uliczna:

Sonda uliczna:

- Jak pan myśli, co jest w dzisiejszych czasach większym problemem: niewiedza czy obojętność? 
- Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. 

Ps. Na szczęście taka postawa nigdy nie może być zaakceptowana przez jakiegokolwiek chrześcijanina.

Jedzie sobie chłopina furmanką, zaprzęgniętą w jednego konia. Na wozie góra świeżo co ususzonego sianka. Na stogu siedzi jego przyjaciel co mu w sianokosach pomagał i beztrosko sobie żuje źdźbło trawy. I tak powolutku się wloką poboczem autostrady. Nagle wyprzedza ich gość na suzuki, ale bez głowy. Jadą dalej i wyprzedza ich kabriolet, a tam siedzi para bez głów. Chłopina się tak zamyślił i krzyczy do przyjaciela: 
- Heniek! Popraw no tam, bo się kosa poluzowała.

Ps. Kiedy mija cię człowiek bez głowy, warto sprawdzić, czy przez ciebie jej nie stracił.

Synek mówi do tatusia: 
- Tatusiu, zrób żeby słoniki biegały. 
- Syneczku, słoniki są zmęczone. 
- Tatusiu błagam, zrób żeby słoniki biegały. 
- Synku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na Twoją prośbę. 
- Tatusiu proszę! Ostatni raz.
- No dobrze, ale to już ostatni raz bo słoniki padną!

- Kompania! Maski gazowe włóż! Trzy okrążenia dookoła poligonu!

Ps. Jak jesteś generałem, to też musisz uważać, jakie komendy wydajesz.

Wsiada facet do taksówki w Warszawie. 
- Szybko proszę mnie zawieźć do Gdyni, ale żeby kurs był za darmo! 
Taksówkarz chwilę pomyślał i mówi: 
- Ok będzie za darmo, ale przez całą drogę musi pan trzymać piłkę tenisową w zębach. 
Gość zastanowił się. Cóż ma do stracenia, taki kawał drogi za free i tylko piłka w zębach. 
- Dobra zgadzam się! Gdzie jest ta piłka? 
- Z tyłu na haku - odpowiedział taksówkarz.

Ps. Niektórzy stosują brutalne metody, żeby coś pokazać innym, czego tamci nie dostrzegają. Czasem się to udaje.

Idzie chłopak przez las i słyszy głos żaby dobiegający z trawy: 
- Jestem zaklętą księżniczką. Odczarujesz mnie, jeżeli mnie pocałujesz. 
Chłopak uśmiechnął się, schował żabę do kieszeni i poszedł dalej. Żabka zrozpaczona straciła nadzieję na zdjęcie klątwy i pyta go: 
- Słuchaj, czemu ty jesteś taki dziwny? Mogłabym zostać Twoją dziewczyną. Nie chcesz? 
Chłopak wyjął żabkę i mówi: 
- Jestem informatykiem, na dziewczyny nie mam czasu, ale gadająca żaba to fajny gadżet.

Ps. Niektórzy gadżety cenią, niestety, bardziej niż ludzi.

Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. 
Wychodzi z niej spasiona mysz. W jednej łapie trzyma prawie kilogramowy kawał żółtego sera, a drugą ciągnie za sobą wielkie pęto kiełbasy.

Idzie do pokoju, skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy, i taszczy ten cały majdan 
przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. 
Już jest przed wejściem, gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy, a na niej malutki kawałeczek słoninki. 
Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem: 
- Jak dzieci, no normalnie, jak dzieci.

Ps. Jeżeli rzeczywiście czegoś pragniesz, to „mały kawałeczek słoniny” nie wystarcza.

Co mówi kobieta po wyjściu z łazienki? 
- Ładnie wyglądam?
A co mówi facet po wyjściu z łazienki? 
- Na razie tam nie wchodź!

Ps. Różnice pomiędzy kobietami, a mężczyznami zauważalne są nawet po wyjściu z łazienki.

W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze. 
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni.
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki to nie 
pójdzie na spacer. 
- I co? Nie możesz zrobić?
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł!

Ps. Dzieci – ich nieprzewidywalność zadziwia.

Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi: 
- Chciałabym mieć takie futro.
Mąż: 
- To jedz Whiskas.

Ps. Jeśli dwoje ludzi ma taki dystans, by tak do siebie żartować - to jest super, ale jeśli to ironia - to jest ból.

Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożeńcy.

Jeden z chłopców mówi: 
- Patrz, jaki teraz będzie czad! 
Po czym biegnie do pana młodego i woła: 
- Tato, tato!

Ps. Niektóre dowcipy naprawdę mogą się źle skończyć.

Top