Dowcip od księdza (2205)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

- Jak poznać, czy pasztet zajęczy jest rzeczywiście z zająca?

- Dać komuś do spróbowania. Jak zajęczy, to nie zajęczy, a jak nie zajęczy, to zajęczy.

Ps. Dobre testy nie są złe.

Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika i kazał mu przyjść do swego pokoju.

- Jak się nazywasz?

- Jurek - odparł nowy.

Szef się skrzywił:

-Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku. Jeśli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko?

- Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany.

- Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę...

Ps. Życie tak często weryfikuje nasze utarte schematy.

Mały Jasiu ogląda książkę medyczną. Na jednej z nich jest ludzki szkielet.

 - Co to takiego dziadku?

- Szkielet - to zostaje z człowieka, gdy ten umiera.

- A rozumiem! Czyli do nieba idzie samo mięsko.

Ps. Świat oczami dziecka jest naprawdę prostszy.

Wieczorna rozmowa małżeństwa:

- Bądź miły i powiedz mi przed snem coś czułego, np. - kocham Cię.

- Kocham Cię.

- Powiedz jeszcze - Mój najdroższy skarbie.

- Mój najdroższy skarbie.

- I dodaj coś od siebie.

- Dobranoc.

Ps. Empatia u mężczyzn często jest słabo rozwinięta.

Małżeństwo ogląda melodramat:

- Popatrz, jak on ją kocha - mówi ze łzami żona.

- A czy wiesz, ile mu za to płacą? - odpowiada mąż.

Ps. Szybko można popsuć nastrój jednym zdaniem.

Zdenerwowany mąż do żony podczas zakupów:

- Sukienka, płaszcz, torebka, perfumy... Kobieto! Do czego Ty chcesz mnie doprowadzić?!

- Do stoiska z butami.

Ps. Czasem nie warto zadawać pytań.

Nauczyciel sprawdza zadanie domowe:

- Otwórzcie zeszyty.

- Jagoda, kiedy odrabiasz lekcje?

- Po obiedzie.

- To czemu tej pracy domowej nie odrobiłaś?

- Bo jestem na diecie.

Ps. Wymyślanie wcale nie pomaga w zdawaniu do kolejnej klasy.

Nauczycielka pyta Kazia:

- Gdzie jest podmiot w zdaniu: „Złodziej klejnotów został aresztowany”?

- W więzieniu, proszę pani.

Ps. Z tą odpowiedzią trudno się nie zgodzić, choć liczylibyśmy na zupełnie inną.

Sytuacja w jednej restauracji.

Klient zawracał głowę kelnerowi.

Najpierw prosił, by podkręcił klimatyzację, bo jest za gorąco, potem, żeby przykręcić, bo jest za zimno i tak w kółko przez godzinę.

Kelner był cierpliwy i przychodził.

W końcu inny klient zapytał kelnera, dlaczego nie pozbędzie się natręta.

- Och, naprawdę to mi nie robi różnicy - uśmiechnął się kelner - Nie mamy nawet klimatyzacji.

Ps. Niektórzy są tak przekonani do swojej racji, że są całkowicie wyjęci z rzeczywistości.

Do restauracji wchodzi mężczyzna:

– Kelner, czy ryba to postne danie?

– Oczywiście proszę pana.

– To poproszę trzy porcje, niech raz poposzczę jak należy.

Ps. Czasem, chociaż post nie ma nic wspólnego z postem, i tak dla niektórych jest postem.

Top