Dowcip od księdza (1369)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

Przychodzi kobieta do lekarza...

- Witam! Co pani najbardziej dokucza?

- Mąż, ale ja do pana doktora w innej sprawie...

Ps. Precyzja wypowiedzi daje wiele możliwości na szczery śmiech.

Córeczka budzi się o trzeciej w nocy i mówi:

- Mamo, opowiedz mi bajkę.

- Zaraz wróci tatuś i opowie nam obu....

Ps. Okazuje się, że bajki w wielu sytuacjach pisze samo życie.

Dwóch Polaków na stacji benzynowej w Niemczech zaczepia Niemca tankującego swój samochód celem złapania stopa:

– Dzień dobry, podwiózłby nas pan do Berlina?

– Was?

 – Tak, mnie i kolegę.

Ps. Nauka języków bardzo ułatwia życie.

Grupa turystów błądzi w górach.

Wieczór zapada, a tu ani śladu człowieka i nadziei na nocleg.

- Mówił pan, że jest najlepszym przewodnikiem po Tatrach! - wścieka się jeden z uczestników wycieczki.

- Zgadza się! Ale to mi już wygląda na Bieszczady…

Ps. Poczucie humoru w trudnych sytuacjach bardzo pomaga.

Przychodzi zajączek do cukierni i pyta:

- Czy jest tort marchewkowy?

Sprzedawca odpowiada, że nie ma.

Na drugi dzień sytuacja się powtarza. Na trzeci dzień to samo.

Cukiernik pomyślał, że skoro zajączek przychodzi codziennie i pyta o ten tort marchewkowy to on mu go upiecze. I tak się stało.

Na czwarty dzień przychodzi zajączek i pyta:

- Czy jest tort marchewkowy?

Sprzedawca dumnie odpowiada, że jest.

Na to zajączek:

- A kto go kupi?

Ps. Czasem złośliwość ludzi jest na miarę zajączka.

- Jak poznać, czy pasztet zajęczy jest rzeczywiście z zająca?

- Dać komuś do spróbowania. Jak zajęczy, to nie zajęczy, a jak nie zajęczy, to zajęczy.

Ps. Dobre testy nie są złe.

Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika i kazał mu przyjść do swego pokoju.

- Jak się nazywasz?

- Jurek - odparł nowy.

Szef się skrzywił:

-Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku. Jeśli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko?

- Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany.

- Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę...

Ps. Życie tak często weryfikuje nasze utarte schematy.

Mały Jasiu ogląda książkę medyczną. Na jednej z nich jest ludzki szkielet.

 - Co to takiego dziadku?

- Szkielet - to zostaje z człowieka, gdy ten umiera.

- A rozumiem! Czyli do nieba idzie samo mięsko.

Ps. Świat oczami dziecka jest naprawdę prostszy.

Wieczorna rozmowa małżeństwa:

- Bądź miły i powiedz mi przed snem coś czułego, np. - kocham Cię.

- Kocham Cię.

- Powiedz jeszcze - Mój najdroższy skarbie.

- Mój najdroższy skarbie.

- I dodaj coś od siebie.

- Dobranoc.

Ps. Empatia u mężczyzn często jest słabo rozwinięta.

Małżeństwo ogląda melodramat:

- Popatrz, jak on ją kocha - mówi ze łzami żona.

- A czy wiesz, ile mu za to płacą? - odpowiada mąż.

Ps. Szybko można popsuć nastrój jednym zdaniem.

Top