poniedziałek, 25 listopad 2019 21:35

Na drodze do rozwiązania mojego naprawdę poważnego problemu...

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Na drodze do rozwiązania mojego naprawdę poważnego problemu, Bogu wiadomego, objawiło się wiele innych, pozornie błahych wobec całości. Jednak zrozumiałem, że to jeden z kroków, które muszę w życiu postawić, żeby być tym, kim powinienem być według woli Boga.

Otóż pośród moich wad było palenie papierosów. Zacząłem palić jako dorosły, wcześniej miałem do tego awersję, bo na raka wywołanego paleniem zmarł mój ojciec. A jednak się to zmieniło. Paliłem jakieś 10 lat. Próbowałem rzucić, ale bezskutecznie. Posłuchałem w internecie świadectwa nawrócenia człowieka, który zawierzył Jezusowi. Zrobiłem to sam w myślach, bo już czułem się bezsilny wobec nałogu. Nawet wyrzucałem paczki papierosów, a potem znowu kupowałem nowe. Chwilę po modlitwie, oddaniu siebie Jezusowi w tej sprawie, próbowałem znowu zapalić. Trzy razy zresztą tego samego wieczoru. Za każdym razem gasiłem nie wierząc temu, co się dzieje. Papierosy mi nie smakowały, choć dalej próbowałem. Z trzecim już tak niedopalonym papierosem stałem na balkonie i patrzyłem na nocne niebo. Uświadomiłem sobie, że to nie ja, to nie moja wola, nie moja determinacja do zmiany, ale działanie Jezusa. Nie palę dwa tygodnie, już od pierwszego dnia nie mam odruchu palacza, nie muszę zastępować nałogu czymś innym. Zapach palonego papierosa jest dla mnie wręcz obrzydliwy od samego początku. Ja wiem komu to zawdzięczam, bo sam nie dałbym rady. Na pewno nie w taki sposób. Ta chwila, gdy zrozumiałem jak bezsilny jestem w walce z nałogiem i nic nie mogę, chwila oddania siebie Jemu była decydująca. Jezus mógł zacząć działać. Adam

Czytany 148 razy

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Top