Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie (1516)

Kurs Biblijny: Wzrastanie przez pytanie – godz. 12:00

W tej grupie tematycznej umieszczamy pytania do Ewangelii z danego dnia, które mogą okazać się nieocenioną pomocą przy codziennej medytacji nad Słowem Bożym.

np. Na podstawie Ewangelii z dnia (Mt 15, 29 - 37) odpowiedz sobie na pytania i zapamiętaj: 1. Kto przyszedł do Jezusa? („wielkie tłumy… chromych, ułomnych, niewidomych, niemych…”) 2. Co uczynił tym ludziom Jezus? („a On ich uzdrowił’) 3. Jak reagował tłum? („tłumy zdumiewały się… i wielbiły Boga”) 4. Dlaczego Jezus pożałował tego tłumu? („nie mają co jeść”) 5. Ile chlebów mieli uczniowie? („siedem i parę rybek”) 6. Co zrobił Jezus? („wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, a uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości…)

Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu.
Oznajmiono Mu: «Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą». Lecz On im odpowiedział: «Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je».
(Łk 8,19-21)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Kto zgromadził się wokół Jezusa? Co robili Ci ludzie?

    Czy należę do "wspólnoty Jezusa", skupiającej tych, którzy są jak najbliżej Niego i chcą słuchać Jego Słowa? Jeśli nie, to czyjej bliskości pragnę najbardziej, z czyim słowem szczególnie się liczę? Czy dałem Jezusowi szansę, by "rozsmakował" mnie w swojej bliskości, by nasycił mnie swym Słowem?

  2. Co Jezus powiedział na wieść o pojawieniu się Matki i krewnych? Czy w ten sposób zanegował wartość więzów krwi? Co wyakcentował? Jakie jest kryterium przynależności do rodziny Bożej, połączonej więzami duchowymi? Kto najdoskonalej sprostał temu kryterium? Czy Maryja, która poczęła Jezusa nie tylko w sensie fizycznym, ale najpierw pod swoim sercem, odpowiadając "niech mi się stanie" na propozycję Boga, wyrażoną podczas zwiastowania, jest tylko Jego matką biologiczną? Czy dostrzegam, że Ona jest pierwszą i najdoskonalszą uczennicą Jezusa przez wierne słuchanie Jego słowa, zachowywanie go w swym sercu i wierne wypełnianie?

  3. A ja? Czy należę do rodziny Jezusa? Czy mam w sobie pragnienie wsłuchiwania się w Jego słowo? Kiedy mam swój czas na słuchanie Go? Czy walczę o ten czas? Czy codziennie jestem przy Nim? Czy zależy mi na tym na tyle, że potrafię zrezygnować z pewnych, mniej ważnych rzeczy, by zyskać czas na modlitwę? Czy proszę Ducha Świętego o pomoc w aktywnym słuchaniu (tak, by usłyszeć) i rozważaniu? Czy pragnę uczyć się od Maryi, która wiernie słuchała Słowa, zachowywała je w swym sercu i odzwierciedlała w codzienności?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź wraz z Maryją i ucz się od Niej, co to znaczy przynależeć do Jego rodziny!

 

Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami.Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. (Mt 9,9-13)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Na kogo Jezus zwrócił uwagę wychodząc z Kafarnaum?

    Czy doświadczam teraz na sobie uwagi Jezusa? Czy wierzę, że mnie nią nieustannie obdarza? Czy jestem na to doświadczenie otwarty?

    Czy moja uwaga jest teraz skierowana na Jezusa czy błądzę myślami pośród spraw codzienności? Czy zechcę do tego, co mnie teraz najbardziej absorbuje, zaprosić Jezusa? Czy wierzę, że On jest Bogiem bliskim i pragnie mi towarzyszyć w mojej codzienności?

  2. Jakie wezwanie skierował Jezus do celnika Mateusza?

    Co Jezus dziś mówi do mnie? Czy jestem otwarty na Jego wezwanie do "pójścia za Nim"? Czy zależy mi na rozpoznawaniu Jego drogi dla mnie czy wolę chodzić "swoimi drogami"? Czy mam tendencję do "wyprzedzania" Go, chodzenia "na skróty", powątpiewania o słuszności drogi, którą mnie prowadzi? Z czego to może wynikać?

  3. Kto – według słów Jezusa – potrzebuje lekarza?

    Czy dostrzegam swoje duchowe "choroby"? Czy pragnę doświadczyć (doświadczać) w osobie Jezusa – lekarza? Czy doznaję od Niego uzdrowienia? Co we mnie potrzebuje Jego uzdrawiającej łaski? Jakie "miejsca" w mojej duszy są "chore"? W jakich aspektach życia potrzebuję przemiany?

  4. W jakim kontekście – w rozmowie z faryzeuszami – Jezus wypowiada słowa o miłosierdziu i ofierze?

    Czy urzeczywistniam je w swoim życiu? Na co kładę większy nacisk w codzienności: na ofiarowywanie Bogu różnych wyrzeczeń czy na okazywanie miłosierdzia tym, którym mi je szczególnie trudno okazać?

     

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i bądź choć w części tak dobry dla innych, jak Jezus jest dla Ciebie!

 

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi». (Mt 20,1-16a)

 

Teraz poproś, by Słowo „zamieszkało” w Tobie... Rozważaj je wraz z Maryją, Jej sercem... Trwaj w ciszy... Mogą Cię poprowadzić następujące pytania:

  1. Jak gospodarz z przypowieści Jezusa potraktował robotników ostatniej godziny? Co myśleli na ten temat pozostali robotnicy? Jaką prawdę o królestwie niebieskim obrazuje przypowieść opowiedziana przez Jezusa? Kto ma szansę skorzystania z łaski zbawienia?

  2. Co myślę o logice Bożej, która jest całkiem inna niż ludzka? Co sądzę o wielkim, Bożym miłosierdziu dla każdego grzesznika?

    Jak traktuję osoby, które trwają w ciężkich grzechach? Wytrwale modlę się za nich, prosząc Boga, aby okazał im miłosierdzie i przyprowadził do siebie? Ofiaruję w ich intencji różne wyrzeczenia, doświadczane cierpienia? Własnym życiem (życzliwością, dobrocią, wyrozumiałością, konkretną pomocą itp.) pokazuję im jak dobry jest Bóg? Czy może przeciwnie: mam do nich niechęć, lekceważenie, pogardę? Czy osądzam, krytykuję, plotkuję, wytykam placem, nie chcę mieć z nimi do czynienia? A może porównuję się i oburzam się na Bożą „niesprawiedliwość”? Po czyjej stronie wtedy stoję: Boga czy Złego? Czy – niezależnie od własnej słabości - pragnę „nauczyć się” Bożej optyki, by patrzeć na każdego człowieka z taką miłością i miłosierdziem, jak widzi Bóg? Co chcę powiedzieć teraz Bogu na ten temat?

 

Podziękuj Maryi za Jej towarzyszenie w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i z Jej pomocą ucz się patrzeć na siebie i każdego, tak miłosiernie, jak patrzy Bóg!

 

Gdy zebrał się wielki tłum i z poszczególnych miast przychodzili do Jezusa, opowiedział im przypowieść: «Siewca wyszedł siać swoje ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki podniebne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny». To mówiąc, wołał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» Pytali Go więc Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: «Wam dano poznać wprost tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, „aby patrząc, nie widzieli, i słuchając, nie rozumieli”.
Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi zaś na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą, a zagłuszeni przez troski, bogactwa i rozkosze życia, nie wydają owocu. Wreszcie ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc dzięki wytrwałości».
(Łk 8,4-15)

 

Trwaj w ciszy i rozmyślaniu... Niech Słowo „pracuje” w Tobie... W ukierunkowaniu rozważania mogą Ci pomóc następujące pytania:

  1. Jaką przypowieść opowiada Jezus tłumom? Co oznacza w niej ziarno?

    Jakie znaczenie ma Słowo Boże w moim życiu? Czy pozwalam Bogu, by "siał w glebę" mojego serca? Jak często sięgam po Biblię, by Mu to umożliwić? Czy wierzę, że może do mnie przez nią mówić? Czy jestem zainteresowany tym, co ma mi do powiedzenia?

  2. O jakich czterech rodzajach gleby opowiada Jezus w przypowieści? Jaki grunt dla ziarna Słowa Bożego przypomina moje serce? Czy Słowo Boże jednym uchem we mnie wpada, a drugim wypada? Czy przyjmuję Je płytko, bez rozważania, bez rozmyślania? Czy pozwalam troskom dnia, zmęczeniu, cierpieniom, moim pożądaniom, by Je zagłuszyły? Czy mam w sobie wewnętrzne pragnienie przyjmowania Słowa? Czy otwieram się na Nie z wiarą, wspaniałomyślnością, "zatrzymuję się" nad Nim, rozważam? Czy jestem - w tym słuchaniu Boga, refleksji nad Słowem i wprowadzaniu go w życie - wytrwały? Czy – w konsekwencji - doświadczam, jak przemienia moje życie, buduje przyjaźń z Jezusem, uzdalnia do rozumienia tajemnic królestwa Bożego?

 

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i przemieniany przez Boże Słowo, wydawaj obfity plon!

 

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócili do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. (Łk 2,41-52)

 

Pozwól, by przeczytane Słowo „zadomowiło się” w Tobie... Rozważaj je w swym sercu... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Co czuła Maryja w związku z zagubieniem Jezusa? Co czuję, gdy „zgubię” Jezusa, oddalę się od Niego przez mój grzech? Czy w ogóle to zauważam? Jaki wysiłek wkładam w szukanie Go? Czy pragnienie „odnalezienia” Jezusa jest dla mnie wtedy priorytetem?

  2. Jak długo Maryja szukała Jezusa? Czy dostrzegam tu analogię do czasu między śmiercią Jezusa na krzyżu a zmartwychwstaniem? Czy moje szukanie Jezusa prowadzi mnie od śmierci z powodu mojego grzechu w kierunku mojego osobistego zmartwychwstania?

  3. Gdzie Maryja odnalazła Jezusa? Czy - po zagubieniu Jezusa - szukam Go we właściwym miejscu: w świątyni przy kratkach konfesjonału i na Eucharystii?

  4. Jak Maryja zachowała się wobec Jezusa, gdy Go odnalazła? Zrobiła Jezusowi awanturę z powodu Jego niezrozumiałego dla Niej zachowania? Obrzuciła Go wymówkami, żalami? Jak zachowuję się wobec Boga w sytuacji cierpienia? Buntuję się, skarżę, nie dowierzam Jego dobroci, użalam nad sobą? Czego mogę się nauczyć od Maryi w takich sytuacjach?

  5. Czy Maryja zrozumiała od razu odpowiedź Jezusa na jej pytanie pełne bólu? Co zrobiła z tą niejasną dla niej odpowiedzią? Czy – jak Maryja – noszę w swym sercu i rozważam Boże słowa, nawet jeżeli ich nie rozumiem?

  6. Jak zachowywał się Jezus po powrocie do Nazaretu? Czy w mojej codzienności jestem „poddany” Bogu, starając się przyjmować to, czego doświadczam, w pokorze i posłuszeństwie?

 

Wyraź swoją wdzięczność Bogu za czas, który otrzymałeś od Niego. Teraz „idź i czyń”...

 

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to, faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą». Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś do powiedzenia». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu».

«Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który z nich więc będzie go bardziej miłował?» Szymon odpowiedział: «Przypuszczam, że ten, któremu więcej darował».
On zaś mu rzekł: «Słusznie osądziłeś». Potem zwróciwszy się w stronę kobiety, rzekł do Szymona: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i otarła je swymi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować stóp moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje». Do niej zaś rzekł: «Odpuszczone są twoje grzechy». Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?» On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju».
(Łk 7,36-50)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Jak zachowała się w stosunku do Jezusa kobieta, która weszła do domu faryzeusza? Jak Jezus odebrał i zinterpretował jej gesty?

    Jak okazuję Jezusowi miłość i wdzięczność za Jego miłosierdzie wobec mnie? Czy je dostrzegam? Czy traktuję spowiedź rutynowo czy patrzę na nią głębiej, przez pryzmat ofiary Jezusa poniesionej za mnie?

  2. Jakie myśli w związku z zachowaniem kobiety miał gospodarz domu?

    Kiedy ostatnio osądziłem Boga? Z jakiego powodu? Kogo z ludzi osądziłem ostatnio? Czy mam wystarczające dane do tego, by wydawać sądy o innych? Czy biorę pod uwagę to, że bazuję jedynie na zewnętrznych pozorach, nie znając prawdy serca drugiego człowieka? Czy dostrzegam to, że wydawanie osądów jest brakiem miłości bliźniego i wchodzeniem w kompetencje samego Boga?

  3. Jaką historię opowiedział faryzeuszowi Szymonowi Jezus? Jaki wniosek wysnuł Szymon z tego opowiadania?

    Co (konkretnie) darował (przebaczył) mi Jezus? Jaka jest - wobec tego - moja wdzięczność wobec Niego? Czy adekwatna do mojego "długu"? Co chcę na ten temat teraz powiedzieć mojemu Bogu?

  4. Jakimi słowami Jezus pożegnał kobietę?

    Jaka jest moja wiara? Czy wierzę niezachwianie w Boże przebaczenie dla mnie? Czy uznaję, że Go potrzebuję? Czy się na nie otwieram? Czy koncentruję się na nim bardziej niż na własnej słabości? Czy zdaję sobie sprawę z tego, że nikt – tak jak Jezus – nie jest w stanie przyjąć mnie takim, jakim jestem, z całą prawdą o mnie? Czy otwieram się na bezwarunkowość Bożej miłości? Czy przyjmuję nieograniczone Boże miłosierdzie? Czy – wskutek tego - doświadczam Bożego pokoju?

     

Podziękuj za natchnienia, którymi obdarował Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i raduj się ogromem miłosierdzia, jakie ma dla Ciebie Bóg!

 

Jezus powiedział do tłumów: «Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie płakaliście”.
Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność».
(Łk 7,31-35)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Do kogo Jezus porównał ludzi z pokolenia Mu współczesnego? Czym się ono charakteryzowało według tego porównania? Czy wspólcześni Jezusowi byli otwarci na dary łaski, które Bóg im ofiarował przez działalność Jana Chrzciciela, a potem Jezusa? W jaki sposób "usprawiedliwiali" pychę i zatwardziałość swego serca?

  2. Czy uważam się za adresata słów Jezusa?

    Jakich Bożych łask nie wykorzystuję? W zakresie jakich dziedzin życia roztrwaniam dary otrzymane od Boga? Czym tłumaczę i usprawiedliwiam moją opieszałość w odrzucaniu słabości i grzechów, które oddalają mnie od Boga? W jakich dziedzinach życia idę na kompromisy ze złem, tłumacząc to rzekomym dobrem lub oskarżając Boga o to, że mi czegoś żałuje? Czy mam tendencję do narzekania na Boga? O co Go oskarżam? Co krytykuję i osądzam w zachowaniu bliźnich? Z jaką gorliwością podejmuję codzienne nawracanie się, by współpracować z darem zbawienia, wysłużonym mi przez Jezusa za cenę Jego okrutnej męki i śmierci?

  3. Co Jezus powiedziałby o mnie? Czy moją odpowiedzią na hojność Jego darów wobec mnie jest nieustanna wdzięczność? Kiedy i za co Mu ostatnio dziękowałem? Kiedy uwielbiałem Go w Jego bezwarunkowej miłości do mnie i nieogarnionym majestacie? Kiedy zachwycałem się Jego potęgą i miłosierdziem zarazem, w których pokornie pochyla się nad kruchością mojej kondycji? Co chcę Mu teraz na ten temat powiedzieć?

 

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i nie bądź grymaśnym dzieckiem, ale pełnym ufności i wdzięczności wobec Twego Ojca w niebie!

 

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25-27)

 

Teraz poproś, by Słowo „zamieszkało” w Tobie... Rozważaj je wraz z Maryją, Jej sercem... Trwaj w ciszy... Mogą Cię w tym poprowadzić następujące pytania:

  1. Kto stał obok krzyża Jezusa? Jaką każda z tych osób miała relację z Jezusem? Czy należę do grona tych, którzy nie uciekają spod krzyża/od krzyża? Czy mam osobistą, bardzo bliską relację z Jezusem? Czy dostrzegam korelację między charakterem relacji z Jezusem, a wytrwałym trwaniem przy krzyżu?

  2. Jakie słowa – nazywane testamentem Jezusa z krzyża – wypowiedział Jezus do Maryi i Jana? Czy Jezusowy testament biorę do siebie? Jak go realizuję? Czy Maryja w moim życiu może czuć się jak „u siebie”? Czy mam z Nią żywą relację? Czy traktuję Ją jak Matkę mego trwania w relacji z Jezusem i życia w Jego Kościele? Czego mogę się od Niej uczyć? W czym ostatnio doświadczyłem Jej wsparcia i wstawiennictwa?

    Jeśli widzę u siebie trudności w nawiązaniu relacji z Maryją, to jakie mogę być tego przyczyny? Czy prosiłem Ducha Świętego, by mi je ukazał? Czy proszę Jezusa, bym pomógł mi przyjąć Jego Matkę jako swoją i w ten sposób uzdolnił mnie do wypełniania Jego woli, wyrażonej z krzyża? Czy wytrwale proszę Ducha Świętego, by odsłaniał przede mną tajemnice Jego Oblubienicy? Czy regularnie dziękuję Bogu Ojcu, Jezusowi i Duchowi Świętemu za Maryję, Jej rolę w całej historii zbawienia i rolę, jaką odgrywa (ma do odegrania) w mojej wędrówce do nieba?

  3. Co chcę dziś, w święto Matki Bożej Bolesnej, powiedzieć Maryi? Jaki mam udział w jej bólu spod krzyża? Czy chcę przyjąć Jego owoce?

 

Podziękuj Maryi za Jej towarzyszenie w czasie tego rozmyślania. Teraz idź wraz z Nią przez dzisiejszy dzień, ufając, że przy Niej nie odwrócisz się od krzyża!

 

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. (J 3,13–17)

 

Rozmyślaj w ciszy nad Słowem, które jako żywe i skuteczne, ma moc kształtować teraz Ciebie i Twoje życie... Poprowadzić Cię w tym mogą następujące pytania:

  1. Jaką fundamentalną prawdę naszej wiary na temat Bożej miłości Jezus przekazuje Nikodemowi? Co na ten temat sądzę? Czy ta prawda nadaje sens i cel całemu mojemu życiu? Czy w głębi serca rzeczywiście czuję się kochany przez Boga? Czy prawda o Bożej miłości, aż po śmierć Jezusa za mnie, ożywia moje życie, kształtuje relację z Bogiem i wszystkie moje relacje?

  2. Czy Bóg potępia człowieka? Czy osobiście czuję się potępiany przez Boga? W jakich sytuacjach? Z jakiego mojego zranienia to może wynikać? Przez kogo czułem się odrzucony, skreślony, potępiony?

    Jak prawda o tym, że Bóg przyjmuje mnie takiego, jakim jestem, z każdą moją słabością i grzechem, wpływa na to, jak postrzegam siebie samego? Czy wierzę, że On nigdy sie mną nie brzydzi? Czy wierzę, że zawsze – cokolwiek złego bym nie zrobił - widzi we mnie swoje umiłowane dziecko? Czy wierzę, że zawsze ma dla mnie w Sakramencie Pokuty obmycie z brudu grzechu, nowe siły i łaskę do życia w bliskości z Nim?

  3. Do jakiego wydarzenia w histori Izraela nawiązuje Jezus mówiąc o wywyższeniu węża przez Mojżesza? Czy pamiętam, że każdy, kto spojrzał na miedzianego węża, sporządzonego przez Mojżesza na polecenie Boga, zostawał cudownie ocalony i pozostawał przy życiu?

    Gdzie odbyło się wywyższenie Jezusa (Syna Człowieczego)? Czy wierzę, że w krzyżu Jezusa jest dla mnie cudowne ocalenie ze śmiertelnego zagrożenia mojego życia wiecznego grzechem? Czy doświadczam ratunku przed konsekwencjami moich słabości i grzechów w Jego Krzyżu? Czy dostrzegam, że w każdej Eucharystii i każdej spowiedzi spływa na mnie zbawcza moc płynąca z Krzyża?

  4. Co chcę dziś – w święto Podwyższenia Krzyża - powiedzieć Bogu w związku z Jego ofiarowaniem siebie samego za mnie podczas męki i śmierci krzyżowej? Czy zechcę w moim sercu i słowach modlitwy oddać cześć Krzyżowi jako narzędziu mojego zbawienia?

     

Podziękuj za wnioski, do których doprowadził Cię Bóg w czasie tego rozmyślania. Teraz idź i doświadczaj uwalniającej mocy Krzyża!

 

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać.
Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu.
Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
(Mt 18,21-35)

 

Rozmyślaj teraz nad przeczytanym Słowem... Mogą Ci w tym pomóc następujące pytania:

  1. Do ilokrotnego przebaczenia zaprasza Jezus? Co to w praktyce oznacza?

    Jakie mam doświadczenia, jeśli chodzi o przebaczanie moim winowajcom? Czy w swoim postępowaniu w takich sytuacjach, kieruję się uczuciami czy zasadą Jezusa, odnośnie przebaczenia? Czyją mocą przebaczam? Własną czy Boga? Czy pamiętam o słowach umęczonego Jezusa w stosunku do Jego oprawców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”? Czy chcę Go naśladować w tym, by nie koncentrować się na własnej krzywdzie i bólu z nią związanym, ale zwrócić uwagę na krzywdziciela, który prawdopodobnie sam był krzywdzony i powtarza wyuczone reakcje? Czy potrafię usprawiedliwić mego winowajcę (nie samo zło, które czyni, ale uznać jego zranienie, bezradność, deprawację mechanizmami zła, którym się poddał)?

  2. Jaką przypowieść opowiada Jezus? Na co zwraca w niej uwagę?

    Czego doświadczam zwykle podczas spowiedzi? Wypominania mi grzechów? Ciężkiej i długotrwałej pokuty za nie? Jak czuję się wobec dyskrecji Boga w stosunku do moich grzechów? Jak czuję się z Jego nieskończonym miłosierdziem wobec mnie? Czy dostrzegam dysproporcje między winą, zaciąganą u Boga poprzez własne grzechy, a krzywdą doznawaną od ludzi? Co chcę teraz Bogu na ten temat powiedzieć?

     

Dziękuj Bogu za światło, którym Cię teraz obdarzył. Teraz idź i czerp od Niego siłę do okazywania innym miłosierdzia!

 

Strona 1 z 76

Top