Dowcip od księdza (669)

Dowcip od księdza – godz. 18:00

Rozweselające dowcipy i historie wybierane przez księdza Rafała Jarosiewicza, często z jego „sucharowym” komentarzem.

np. W Morskim Oku, w przerębli, kąpie się baca. - "Baco, nie zimno wam?!" - pytają się turyści. - "Ni." - "Ciepło?" - "Ni." - "A jak wam jest?" - "Jędrzej." Ps. Dogadanie się jest często takie skomplikowane...

- Poproszę jednego pączka.
- Tylko jednego?
- Tak.
- Czy pani jest może na diecie?
- Nie, na emeryturze.

Ps. Niestety to, co wielu śmieszyło dla innych było prawdziwym dramatem.

- Nie mogę zrzucić wagi po ciąży.
- Tak sobie tłumacz. Marcinek ma już 21 lat.

Ps. Tłumaczenie siebie, gdy spotyka się z racjonalnymi argumentami, może nawet doprowadzić do zmiany.

- Jola, rzucę świat do twych stóp!
- Andrzej, wytrzeźwiej i odłóż globus na miejsce.

Ps. Kiedy próbujesz globusem rzucić świat ukochanej do stóp, to znak że warto przestać pić.

- A dlaczego chce pan kandydować?
- Proszę spojrzeć, co się narobiło w naszym kraju! Władze pławią się w luksusach, korupcji i nieróbstwie!
- I chce pan z tym walczyć?
- Nie! Chcę w tym uczestniczyć!

Ps. Korupcja i interesy prywatne wcześniej czy później i tak wyjdą na jaw.

Przyszła mężatka pyta swoją koleżankę:
- Jaki prezent kupił ci twój narzeczony przed ślubem?
- Widzisz tego szmaragdowego cadillaca zaparkowanego przed domem?
- Widzę.
- Podoba ci się jego kolor?
- Bardzo.
- Nie za jasny?
- Nie.
- A może trochę za ciemny?
- Nie! W ogóle jest fantastyczny.
- No to kupił mi garnki dokładnie w tym samym kolorze.

Ps. Dobre porównania pomagają bardzo wiele zrozumieć.

Chirurg pyta pielęgniarkę:

- Co my tam mamy, siostro, do roboty?

- Dwa lekkie przypadki: katastrofa kolejowa oraz poparzenie i jeden ciężki: mąż, który nie chciał zmywać naczyń.

Ps. Czasem większe konsekwencje wywołuje brak pozmywanych naczyń, niż katastrofa kolejowa lub poparzenie.

Dentystka włącza maszynę do borowania i mówi do siedzącego w fotelu pacjenta:

- A pamiętasz, jak w szkole ciągnąłeś mnie za warkocze?

Ps. Chrześcijanie jednak nie posługują się zemstą, choć mogłaby być ona bardzo słodka.

Po ulicy jedzie samochodem blondynka w kapeluszu. Policjant ją zatrzymuje.

- Przekroczyła pani sześćdziesiątkę.

Kobieta zdziwiona odpowiada;

- Ależ skąd panie władzo, to tylko ten kapelusz mnie tak postarza.

Ps. Komunikacja między mężczyzną, a kobietą jest trudna.

Przepraszam, dlaczego ten pies nie jest na smyczy?

- To nie mój pies.

- Jak to nie pański?

- No nie jest mój.

- Przecież widzę, że to pański pies!

- Nie.

- Nie? To niech pan przejdzie na drugą stronę ulicy! (facet przechodzi)

- I co?! Poszedł za panem! To pański pies!

- To nie jest mój pies.

- To niech pan przejdzie jeszcze raz! (facet przechodzi)

- Ten pies za panem chodzi, nie oszuka mnie pan, to pański pies!

- Panie, on się do mnie tak samo przyczepił, jak i pan!

Ps. Czasem trudno kogoś przekonać, że „nie nasz pies” jest nie nasz.

Tata poszedł do szkoły Jasia poważnie porozmawiać z jego nauczycielem.

Tata Jasia:

- Mój syn dostał jedynkę z angielskiego!

Nauczyciel:

- I co w tym dziwnego?

- Przecież mój syn nie zasługuje na takie oceny!

- Tak, nie zasługuje, ale niższych ocen nie ma.

Ps. Czasem zbyt idealistycznie patrzymy na drugiego człowieka.

Top